Autor: Jan Bazyl Lipszyc | 2011-01-26
Prof. Sławiński, Instytut Ekonomiczny NBP: uczmy się na cudzych błędach
Z profesorem Andrzejem Sławińskim, dyrektorem Instytutu Ekonomicznego NBP, byłym członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Jan Bazyl Lipszyc.
- Odpowiada pan za przygotowanie dla RPP materiałów na posiedzenia. Jaki zestaw informacji jest potrzebny Radzie do podejmowania decyzji?
- Główne punkty odniesienia dla polityki pieniężnej to naturalna stopa bezrobocia i potencjalne tempo wzrostu. Kiedyś jednak zapytano prezesa Tricheta, jak Europejski Bank Centralny prowadzi politykę pieniężną i czy odchylenia rzeczywistego tempa wzrostu PKB od tempa potencjalnego są głównym czynnikiem, który wpływa na decyzje EBC.Trichet odpowiedział, że w teorii tak jest, ale w praktyce to nie jest takie proste.
EBC obserwuje wszystkie ważne procesy w gospodarce strefy euro i dopiero na podstawie analizy całokształtu przebiegu tych procesów podejmuje decyzje.
I tak to wygląda w praktyce. W okresie, gdy byłem członkiem RPP, pytano nas, gdzie są te czerwone boje, a więc poziomy określonych zmiennych, na jakie zmiany bank na pewno zareaguje. Reakcje banku centralnego nie są jednak mechaniczne.
Bank centralny rzeczywiście bierze się pod uwagę całość sytuacji w gospodarce i prognozy dotyczące wielu zmiennych.
Jeśli mielibyśmy mówić o najważniejszym punkcie odniesienia dla polityki pieniężnej, to jest nim prognoza inflacji, ale jest ona w dużej mierze efektem właśnie wielu analiz i prognoz dotyczących różnych sektorów gospodarki. Gdy byłem członkiem RPP, na kilka dni przed posiedzeniem dostawałem taaaką pakę dokumentów (ok. 20 cm wysokości - przyp. red.). To był efekt pracy bardzo wielu osób w banku. Czytanie tych dokumentów było wielką przyjemnością.
Gdybym miał sam sobie przygotować chociaż część z tych opracowań, to zajęłoby mi to przynajmniej miesiąc pracy. Sama prognoza inflacji jest efektem pracy dużej grupy ekonomistów i ekonometryków. A efekt jest bardzo wartościowy, ponieważ mamy dzięki temu model replikujący w przybliżeniu to, jak funkcjonuje nasza gospodarka.
- Zatrzymajmy się na chwilę przy inflacji. Co będzie ją napędzać w 2011 roku?
- W ciągu ostatnich sześciu lat, gdy śledziłem to jako członek RPP, głównym czynnikiem inflacji były wzrosty cen żywności, surowców i energii. Nie zakładam, by miało to się istotnie zmienić. Pamiętam silny wzrost inflacji przed naszym wejściem do Unii w 2004 r., który był w dużej mierze efektem wzrostu cen żywności w wyniku wzrostu popytu na tanią i dobrą polską żywność.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA

