Autor: Piotr Stefaniak | 2012-01-19
Prof. Winiecki: Mniej państwa, więcej wiarygodności
Przyspieszenie procesu zadłużania hamuje wzrost gospodarczy. Bez głębokich cięć "socjalu" w bogatych krajach zachodnich nie ma wyjścia z tej pułapki - mówi prof. Jan Winiecki w rozmowie z Piotrem Stefaniakiem.
- Minęła dekada z małym okładem, a świat wpadł w trzeci kryzys. Przeczy to znanym teoriom cykli koniunkturalnych, włącznie z biblijnym opisem siedmiu tłustych i siedmiu chudych lat.
Aż tyle pan naliczył?- Jeżeli wyjść od kryzysu azjatyckiego w 1998 roku i o rok późniejszego w Rosji, a w 2001 roku - dotcomów, to jest ich nawet więcej.
O kryzysie w gospodarce światowej można mówić wtedy, kiedy dotyczy on znacznej części globu. Pod tym względem obecnie mamy do czynienia z tym samym kryzysem, który rozpoczął się w 2008 roku. Tamte poprzednie to były regionalne zakłócenia.
- A czy wiadomo chociaż, jaka jest jego natura?
Otóż opinie są różne. Mamy podawaną całą listę przyczyn w zależności od tego, jaką filozofię ekonomiczną reprezentują poszczególni ekonomiści lub ich grupy. To one właśnie dzielą rozmaite wyjaśnienia tego, co obserwujemy (i odczuwamy nierzadko na własnej skórze!).
- W tym głównym nurcie wskazuje się chyba najczęściej na kryzys finansowy jako przyczynę obecnych kłopotów.
Dla majsterkujących przy gospodarce keynesistów jest to tylko kryzys gospodarczy, który można zalać pieniędzmi i ugasić pożar. Są oczywiście ekonomiści, którzy patrzą na te sprawy inaczej, bliżsi klasycznej teorii ekonomii liberalnej. Wszyscy oni zwracają uwagę na to, że problemów nie rozwiązuje się w ten sam sposób, w jaki powstały. Jeżeli źródłem kryzysu była "rozwiązła" polityka monetarna, to nie można go przezwyciężyć, wyłącznie dosypując pieniędzy.
Mówią, że trzeba działać poprzez dyscyplinowanie gospodarek, co oznacza równoważenie niezrównoważonych budżetów, a nie odwrotnie, działać drogą powiększania tej nierównowagi i lawinowego wzrostu długu publicznego.
Zwracają też uwagę, że politycy w tych działaniach muszą być wiarygodni.
Koncepcję wiarygodności opublikowało już w 1977 roku dwóch ekonomistów, Finn Kydland i Edward Preston.
Dowodzili, że rząd musi być wiarygodny w swoich działaniach, bo jeżeli nie jest, to uczestnicy rynku będą się zachowywać tak, jakby zapowiedzianej polityki nie było. Jeżeli więc politycy zapowiadali już kilka razy znaczące reformy i znów o tym mówią, to rynek im po prostu nie uwierzy...
KOMENTARZE (1)
Krzysztof
20.01.2012 22:55

