Prywatyzacja chemii - ostatni dzwonek
Dariusz Malinowski, Piotr Apanowicz - 2009-09-03
Czy nad polską branżą chemiczną zawisło fatum? Po latach dyskusji nad programami dla chemii doszło do tego, że najlepszym byłby ten... który zostałby zrealizowany.
Pomimo względnie dobrej sytuacji większości firm chemicznych, nie ulega wątpliwości, że z wielu względów przydałby się strategiczny inwestor. Wielka Synteza Chemiczna - to tylko kilka podmiotów,
jednak aż ponad 20 tys. zatrudnionych i kolosalne znaczenie dla wielu działów przemysłu.
- Bez produktów chemicznych nie ma nowoczesnej gospodarki. W wielu krajach przemysł chemiczny należy do najbardziej innowacyjnych i najważniejszych działów przemysłu - mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Co godne podkreślenia, branża chemiczna w Unii Europejskiej jest jedyną, która dzierży palmę pierwszeństwa na globalnym rynku.
Teoretycznie więc inwestorzy powinni pchać się drzwiami i oknami, aby wziąć udział w prywatyzacji polskich zakładów chemicznych. W praktyce nic takiego się nie dzieje.
Nowy stary pomysł
Obecny pomysł prywatyzacji dwóch grup chemicznych: pierwszej, w skład której weszłyby Ciech oraz Zakłady Azotowe Tarnów i Kędzierzyn, oraz drugiej utworzonej przez Zakłady Chemiczne Police i Zakłady Azotowe Puławy, nie jest nowy. Od co najmniej dekady specjaliści mówią o takim rozwiązaniu. Pozwoliłoby to bowiem na konsolidację produktową, zwiększyłoby potencjał fi nansowy firm i - co ważne -mogłoby zachęcić także do wejścia do gry poważnych inwestorów.
Jeszcze niedawno założenia Ministerstwa Skarbu mówiły, że prywatyzacja pierwszej grupy miałaby zakończyć się do końca
września tego roku. Druga grupa miałaby zostać sprywatyzowana w I połowie 2010 roku. Obecnie przez kryzys gospodarczy wydaje się, że tych terminów nie uda się dotrzymać i mogą one być lekko przesunięte.
Najnowsze informacje resortu mówią, że doradca przy procesie sprzedaży spółek z I grupy przygotuje listę potencjalnych inwestorów do końca września. Na razie nie wiadomo, jak będzie przebiegała ewentualna prywatyzacja Puław i Polic. Tam jednak do rozwiązania są jeszcze inne problemy.
Czy prywatyzacja i związana z tym konsolidacja byłaby korzystna? Z pewnością tak. Brak programu lub zaniechania już istniejących powodowały bowiem negatywne konsekwencje.
- Do najważniejszych należy brak dopływu środków od inwestorów na konieczne zmiany (restrukturyzacja, rozwój, możliwa zmiana profi lu produkcji). Wielość planów powoduje brak jednolitej strategii naszych firm chemicznych. Wynika to z tego, że praktycznie we wszystkich spółkach dochodzi do wymiany zarządów przy każdej zmianie rządzącej opcji politycznej - ocenia Janusz Wiśniewski, wiceprezes firmy doradczej DGA.
- Bez produktów chemicznych nie ma nowoczesnej gospodarki. W wielu krajach przemysł chemiczny należy do najbardziej innowacyjnych i najważniejszych działów przemysłu - mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Co godne podkreślenia, branża chemiczna w Unii Europejskiej jest jedyną, która dzierży palmę pierwszeństwa na globalnym rynku.
Teoretycznie więc inwestorzy powinni pchać się drzwiami i oknami, aby wziąć udział w prywatyzacji polskich zakładów chemicznych. W praktyce nic takiego się nie dzieje.
Nowy stary pomysł
Obecny pomysł prywatyzacji dwóch grup chemicznych: pierwszej, w skład której weszłyby Ciech oraz Zakłady Azotowe Tarnów i Kędzierzyn, oraz drugiej utworzonej przez Zakłady Chemiczne Police i Zakłady Azotowe Puławy, nie jest nowy. Od co najmniej dekady specjaliści mówią o takim rozwiązaniu. Pozwoliłoby to bowiem na konsolidację produktową, zwiększyłoby potencjał fi nansowy firm i - co ważne -mogłoby zachęcić także do wejścia do gry poważnych inwestorów.
Jeszcze niedawno założenia Ministerstwa Skarbu mówiły, że prywatyzacja pierwszej grupy miałaby zakończyć się do końca
września tego roku. Druga grupa miałaby zostać sprywatyzowana w I połowie 2010 roku. Obecnie przez kryzys gospodarczy wydaje się, że tych terminów nie uda się dotrzymać i mogą one być lekko przesunięte.
Najnowsze informacje resortu mówią, że doradca przy procesie sprzedaży spółek z I grupy przygotuje listę potencjalnych inwestorów do końca września. Na razie nie wiadomo, jak będzie przebiegała ewentualna prywatyzacja Puław i Polic. Tam jednak do rozwiązania są jeszcze inne problemy.
Czy prywatyzacja i związana z tym konsolidacja byłaby korzystna? Z pewnością tak. Brak programu lub zaniechania już istniejących powodowały bowiem negatywne konsekwencje.
- Do najważniejszych należy brak dopływu środków od inwestorów na konieczne zmiany (restrukturyzacja, rozwój, możliwa zmiana profi lu produkcji). Wielość planów powoduje brak jednolitej strategii naszych firm chemicznych. Wynika to z tego, że praktycznie we wszystkich spółkach dochodzi do wymiany zarządów przy każdej zmianie rządzącej opcji politycznej - ocenia Janusz Wiśniewski, wiceprezes firmy doradczej DGA.
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona
KOMENTARZE (2)
-
09.12.2009 10:57Tylko PGNIG
-
03.09.2009 23:13tarnow



Police dla PGNIG-u to oczywiste
Jak najszybciej powinny być przekazane PGNIG-owi za długi Zwolnic zarząd obecny, i z połowe administracji (...)