Autor: Jerzy Dudała | 2008-01-10
Przemysław Sztuczkowski: stawiam na grę zespołową
Gramy zespołowo, wiele koncepcji podsuwają zarządy spółek należących do naszej grupy. Oczywiście, często ostateczne zdanie należy do mnie jako prezesa, ale stawiamy na grę zespołową - mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes zarządu Złomreksu.
Ze względu na korupcję?
- Między innymi. Poza tym dochodzi problem niestałości przepisów, kwestie zezwoleń.
Jakiej niezrealizowanej inwestycji najbardziej pan żałuje?
- Żałuję, że nie udało się nam wejść w sektor rurowy. Bardzo chcieliśmy przejąć Hutę Andrzej oraz Hutę Batory.
Myślicie jeszcze o rurach?
- To dla nas zamknięty temat. Nadal uważamy, że konsolidacja przemysłu rurowego była doskonałym pomysłem. Niestety, nic z tego nie wyszło. Dla nas niezrozumiałe było zachowanie Skarbu Państwa. Resort skarbu, zamiast wpuścić inwestora prywatnego, walczył z nami. Przecież Skarb Państwa mógł w przetargu na Hutę Andrzej skorzystać z prawa pierwokupu, ale wcale nie musiał!
Czy obserwuje pan obecnie zwiększoną penetrację polskiego rynku przez firmy zagraniczne?
- Dotyczy to branży surowcowej. Na rynku polskim chcą zaistnieć firmy z potężnym zapleczem kapitałowym, wystarczy wymienić choćby Stenę Metal. My nie zamierzamy utracić pozycji lidera w branży złomowej, stąd chęć budowy nowych oddziałów. Nie ukrywam, że są chętni na zakup naszej części surowcowej, ale nie zamierzamy jej sprzedawać. Natomiast w przyszłości nie wykluczamy mariażu z którymś z zagranicznych koncernów. Rynek złomu będzie podlegać konsolidacji. Obecnie na złomie zarabia się niewielkie pieniądze.
Jakie są teraz marże w sektorze złomowym?
- Śmieszne! Marża brutto sięga kilku procent, co ma się nijak do utrzymania parku maszynowego. A jest to bardzo kapitałochłonny biznes. Jeden zestaw samochodowy to koszt ok. 700 tysięcy złotych. Mamy ok. stu takich zestawów. Najwięcej obecnie zarabiamy na produkcji.
A zbrojarnie?
- Z racji dokonanych akwizycji staliśmy się - niejako przy okazji - liderem na rynku zbrojarń w Polsce. Mamy sześć zbrojarni o zdolnościach przerobowych ok. 20 tys. ton miesięcznie. Zbrojarnie pozostaną w dywizji dystrybucji, ale zamierzamy je skonsolidować i wydzielić. Będą odrębnym segmentem.
Jak sobie radzi Złomrex China Ltd.? Czy spełnia pokładane w nim nadzieje?
- Na razie nie. Rynek chiński jest bardzo trudny, żeby na nim zaistnieć, trzeba tam być. My jesteśmy, ale nie osiągnęliśmy jeszcze cykliczności współpracy. Chcielibyśmy co roku sprowadzać z Chin ok. 200 tys. ton stali. Obecnie chińska stal jest droższa od europejskiej, więc jej nie importujemy. Sprowadzamy za to z Chin żelazostopy i chcielibyśmy sprowadzać je w większych ilościach. Otrzymujemy w Chinach dużą pomoc od pracowników polskiej ambasady. Jeżeli chcemy się umówić w jakiejś hucie, to ta pomoc jest wręcz nieoceniona. Takie polityczne przełożenie jest w Chinach ważne, bez niego naszych trzech pracowników miałoby ogromne problemy z załatwieniem czegokolwiek.
- Między innymi. Poza tym dochodzi problem niestałości przepisów, kwestie zezwoleń.
Jakiej niezrealizowanej inwestycji najbardziej pan żałuje?
- Żałuję, że nie udało się nam wejść w sektor rurowy. Bardzo chcieliśmy przejąć Hutę Andrzej oraz Hutę Batory.
Myślicie jeszcze o rurach?
- To dla nas zamknięty temat. Nadal uważamy, że konsolidacja przemysłu rurowego była doskonałym pomysłem. Niestety, nic z tego nie wyszło. Dla nas niezrozumiałe było zachowanie Skarbu Państwa. Resort skarbu, zamiast wpuścić inwestora prywatnego, walczył z nami. Przecież Skarb Państwa mógł w przetargu na Hutę Andrzej skorzystać z prawa pierwokupu, ale wcale nie musiał!
Czy obserwuje pan obecnie zwiększoną penetrację polskiego rynku przez firmy zagraniczne?
- Dotyczy to branży surowcowej. Na rynku polskim chcą zaistnieć firmy z potężnym zapleczem kapitałowym, wystarczy wymienić choćby Stenę Metal. My nie zamierzamy utracić pozycji lidera w branży złomowej, stąd chęć budowy nowych oddziałów. Nie ukrywam, że są chętni na zakup naszej części surowcowej, ale nie zamierzamy jej sprzedawać. Natomiast w przyszłości nie wykluczamy mariażu z którymś z zagranicznych koncernów. Rynek złomu będzie podlegać konsolidacji. Obecnie na złomie zarabia się niewielkie pieniądze.
Jakie są teraz marże w sektorze złomowym?
- Śmieszne! Marża brutto sięga kilku procent, co ma się nijak do utrzymania parku maszynowego. A jest to bardzo kapitałochłonny biznes. Jeden zestaw samochodowy to koszt ok. 700 tysięcy złotych. Mamy ok. stu takich zestawów. Najwięcej obecnie zarabiamy na produkcji.
A zbrojarnie?
- Z racji dokonanych akwizycji staliśmy się - niejako przy okazji - liderem na rynku zbrojarń w Polsce. Mamy sześć zbrojarni o zdolnościach przerobowych ok. 20 tys. ton miesięcznie. Zbrojarnie pozostaną w dywizji dystrybucji, ale zamierzamy je skonsolidować i wydzielić. Będą odrębnym segmentem.
Jak sobie radzi Złomrex China Ltd.? Czy spełnia pokładane w nim nadzieje?
- Na razie nie. Rynek chiński jest bardzo trudny, żeby na nim zaistnieć, trzeba tam być. My jesteśmy, ale nie osiągnęliśmy jeszcze cykliczności współpracy. Chcielibyśmy co roku sprowadzać z Chin ok. 200 tys. ton stali. Obecnie chińska stal jest droższa od europejskiej, więc jej nie importujemy. Sprowadzamy za to z Chin żelazostopy i chcielibyśmy sprowadzać je w większych ilościach. Otrzymujemy w Chinach dużą pomoc od pracowników polskiej ambasady. Jeżeli chcemy się umówić w jakiejś hucie, to ta pomoc jest wręcz nieoceniona. Takie polityczne przełożenie jest w Chinach ważne, bez niego naszych trzech pracowników miałoby ogromne problemy z załatwieniem czegokolwiek.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
