Przemysław Wipler o dostawach ropy: konieczna współpraca z Ukrainą
Marcelina Gołębiewska - 2006-06-09
Chcemy zrealizować nasz projekt tak, żeby dostawa ropy do polskich rafinerii nie była zależna na żadnym etapie od dobrej woli strony rosyjskiej - rozmowa z Przemysławem Wiplerem, szefem zespołu do spraw dywersyfikacji nośników energii przy wiceministrze gospodarki Piotrze Naimskim.
Czy rząd jest ostatecznie przekonany do współpracy z Ukrainą przy projekcie uruchomienia dostaw ropy kazachskiej? Ostatnio można było odnieść wrażenie, że rząd się waha...
- Dla realizacji projektu konieczna jest współpraca z Ukrainą. Okresowa niepewność wiązała się ze zmianą sytuacji politycznej na Ukrainie, gdzie po upadku rządu w styczniu trudno było ustalić, kto jest legitymizowany do prowadzenia działań w ramach projektu. Stabilnym i mocno popierającym rurociąg ośrodkiem był prezydent, jednak takie sprawy załatwia się na poziomie rządów i zainteresowanych spółek. Potem poparcie dla projektu zadeklarował jednak nowy rząd Ukrainy. Sam projekt jest w stadium finalnym: biznesplan finansowany z funduszy Komisji Europejskiej będzie gotowy jesienią. Zastanawiamy się dzisiaj, jak ma przebiegać ropociąg i gdzie połączy się z polską infrastrukturą. Zbierane są deklaracje polskich rafinerii co do ilości ropy kaspijskiej, którą potencjalnie mogłyby odbierać.
Z informacji PERN wynika, że Grupa Lotos prawdopodobnie w ogóle ma jej nie odbierać.
- Z informacji, które posiadam wynika, że jest inaczej. Jednak należy podkreślić, że z polskiej perspektywy podstawowym celem projektu jest dywersyfikacja potencjalnych dostawców i szlaków dostaw przez zwiększenie ilości tranzytu przez Polskę ropy z nowego kierunku.
Rafinerie sygnalizują zainteresowanie uruchomienia własnego wydobycia w Kazachstanie - może to sprzyjać ich zainteresowaniu nową trasą przesyłu ropy. Czy nie warto zastanowić się nad kapitałowym udziałem Orlenu i GL w uruchomieniu dostaw z nowego kierunku?
- Ze względu na strategiczną rolę infrastruktury przesyłowej kapitałowy udział rafinerii - jako podmiotów w istotnej mierze sprywatyzowanych - jest niekoniecznie dobrym modelem. Międzynarodowy tranzyt nośników energii jest traktowany jako domena polityki i kontrola nad szlakami przesyłu ropy pozostaje w kręgu bezpośredniego zainteresowania państw. Przekazanie części udziałów w rurociągu koncernom byłoby m.in. argumentem przeciwko ich dalszej prywatyzacji. Pomimo tych argumentów, żadne rozwiązanie nie jest jeszcze wykluczone. Chociaż najprawdopodobniej inwestorami zostaną spółki w pełni państwowe.
Takie jak właściciel i operator ropociągów oraz magazynów ropy PERN "Przyjaźń". Innymi słowy, model biznesowy budowania trasy przesyłu ropy nie został uzgodniony?
- Dla realizacji projektu konieczna jest współpraca z Ukrainą. Okresowa niepewność wiązała się ze zmianą sytuacji politycznej na Ukrainie, gdzie po upadku rządu w styczniu trudno było ustalić, kto jest legitymizowany do prowadzenia działań w ramach projektu. Stabilnym i mocno popierającym rurociąg ośrodkiem był prezydent, jednak takie sprawy załatwia się na poziomie rządów i zainteresowanych spółek. Potem poparcie dla projektu zadeklarował jednak nowy rząd Ukrainy. Sam projekt jest w stadium finalnym: biznesplan finansowany z funduszy Komisji Europejskiej będzie gotowy jesienią. Zastanawiamy się dzisiaj, jak ma przebiegać ropociąg i gdzie połączy się z polską infrastrukturą. Zbierane są deklaracje polskich rafinerii co do ilości ropy kaspijskiej, którą potencjalnie mogłyby odbierać.
Z informacji PERN wynika, że Grupa Lotos prawdopodobnie w ogóle ma jej nie odbierać.
- Z informacji, które posiadam wynika, że jest inaczej. Jednak należy podkreślić, że z polskiej perspektywy podstawowym celem projektu jest dywersyfikacja potencjalnych dostawców i szlaków dostaw przez zwiększenie ilości tranzytu przez Polskę ropy z nowego kierunku.
Rafinerie sygnalizują zainteresowanie uruchomienia własnego wydobycia w Kazachstanie - może to sprzyjać ich zainteresowaniu nową trasą przesyłu ropy. Czy nie warto zastanowić się nad kapitałowym udziałem Orlenu i GL w uruchomieniu dostaw z nowego kierunku?
- Ze względu na strategiczną rolę infrastruktury przesyłowej kapitałowy udział rafinerii - jako podmiotów w istotnej mierze sprywatyzowanych - jest niekoniecznie dobrym modelem. Międzynarodowy tranzyt nośników energii jest traktowany jako domena polityki i kontrola nad szlakami przesyłu ropy pozostaje w kręgu bezpośredniego zainteresowania państw. Przekazanie części udziałów w rurociągu koncernom byłoby m.in. argumentem przeciwko ich dalszej prywatyzacji. Pomimo tych argumentów, żadne rozwiązanie nie jest jeszcze wykluczone. Chociaż najprawdopodobniej inwestorami zostaną spółki w pełni państwowe.
Takie jak właściciel i operator ropociągów oraz magazynów ropy PERN "Przyjaźń". Innymi słowy, model biznesowy budowania trasy przesyłu ropy nie został uzgodniony?


Nie dodano jeszcze żadnego komentarza