Autor: Dariusz Ciepiela | 2007-10-05
Przewidywalność i stabilizacja w sektorze elektroenergetycznym
Oczekiwane zmiany w sektorze elektroenergetycznym nadchodzą bardzo powoli: wydzielenie większości operatorów systemów dystrybucyjnych nastąpiło w ostatniej chwili, tworzenie grup energetycznych napotyka na liczne przeszkody, a faktyczne uwolnienie rynku nastąpi... nie wiadomo kiedy.
Wcześniej czy później zarządy dadzą sobie radę z tworzeniem grup energetycznych - o ile dostaną taką szansę. Jednym z największych nieszczęść polskiej elektroenergetyki jest duża
podatność na polityczne wpływy ekipy obecnie rządzącej. Znacznie gorszym nieszczęściem jest jednak brak zdecydowania polityków, opóźniający przemiany w sektorze. Przykładem braku
jednolitej, spójnej wizji przyszłości elektroenergetyki była jedna z konferencji organizowanych przez "Nowy Przemysł" kilka lat temu, na której przedstawiciele tego samego rządu, z tego samego
ugrupowania - lecz z dwóch różnych ministerstw - prezentowali sprzeczne opinie.
Polityczny wpływ na elektroenergetykę grozi tym, że każdy nowy rząd ma nowe, lepsze koncepcje niż rząd poprzedni. To oznacza brak stabilności, tak potrzebnej w branży, której inwestycje obliczane są nawet na kilkadziesiąt lat, a ich wartość liczy się w setkach i miliardach euro.
Merytoryczne porozumienie ponad podziałami jest jednak możliwe. Pokazuje to przykład byłych Polskich Hut Stali. Gdy zbliżały się wybory parlamentarne w roku 2001 oczywiste było, że przegra je AWS, a wygra SLD. Wtedy politycy rządu współpracowali z przedstawicielami opozycyjnego SLD nad strategią dla PHS. Ostatecznie rząd Leszka Millera dokończył prywatyzację PHS, rozpoczętą przez rząd Jerzego Buzka.
Sprawą, co do której istniała polityczna zgoda kolejnych rządów (lecz do tej pory koncepcja nie została zrealizowana) było stworzenie grupy węglowo-koksowej z Jastrzębską Spółką Węglową, Koksownią Przyjaźń i koksowniami z Zabrza i Wałbrzycha. Co do zasadności tworzenia takiej grupy poróżnili się jednak między sobą członkowie obecnego rządu...
Elektronergetyka jest branżą, w której wpływ polityki będzie istniał zawsze, nawet w przypadku przedsiębiorstw prywatnych. Trzeba więc opracować takie zasady współpracy sektora z politykami, aby zmiana partii rządzących nie paraliżowała rozwoju elektroenergetyki. Może warto podpatrzeć, jak to się robi w Czechach, Szwecji czy Francji...
Dariusz Ciepiela
Polityczny wpływ na elektroenergetykę grozi tym, że każdy nowy rząd ma nowe, lepsze koncepcje niż rząd poprzedni. To oznacza brak stabilności, tak potrzebnej w branży, której inwestycje obliczane są nawet na kilkadziesiąt lat, a ich wartość liczy się w setkach i miliardach euro.
Merytoryczne porozumienie ponad podziałami jest jednak możliwe. Pokazuje to przykład byłych Polskich Hut Stali. Gdy zbliżały się wybory parlamentarne w roku 2001 oczywiste było, że przegra je AWS, a wygra SLD. Wtedy politycy rządu współpracowali z przedstawicielami opozycyjnego SLD nad strategią dla PHS. Ostatecznie rząd Leszka Millera dokończył prywatyzację PHS, rozpoczętą przez rząd Jerzego Buzka.
Sprawą, co do której istniała polityczna zgoda kolejnych rządów (lecz do tej pory koncepcja nie została zrealizowana) było stworzenie grupy węglowo-koksowej z Jastrzębską Spółką Węglową, Koksownią Przyjaźń i koksowniami z Zabrza i Wałbrzycha. Co do zasadności tworzenia takiej grupy poróżnili się jednak między sobą członkowie obecnego rządu...
Elektronergetyka jest branżą, w której wpływ polityki będzie istniał zawsze, nawet w przypadku przedsiębiorstw prywatnych. Trzeba więc opracować takie zasady współpracy sektora z politykami, aby zmiana partii rządzących nie paraliżowała rozwoju elektroenergetyki. Może warto podpatrzeć, jak to się robi w Czechach, Szwecji czy Francji...
Dariusz Ciepiela
KOMENTARZE (2)
Kzysztof Żmijewski
09.11.2007 23:52
Krzysztof Żmijewski
09.11.2007 23:46
