Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Przyjaźń: gigant na koksie

Autor: Jarosław Latacz
14-09-2005 00:00
Przyjaźń: gigant na koksie
&#8211; O takim roku jak 2004 powinniśmy dla naszego dobra jak najszybciej zapomnieć &#8211; mówi <b>Lucjan Noras</b>, prezes Koksowni Przyjaźń. &#8211; To był rok wyjątkowy, kiedy ceny koksu szybowały do absolutnie niespotykanych poziomów. Na ten rok założyliśmy, że nasz zysk wyniesie 200 milionów złotych, czyli dużo, ale trzy razy mniej niż za ostatnie 12 miesięcy. Inwestowanie w Koksownię Przyjaźń to wielki błąd obecnego Zarządu JSW &#8211; przestrzega senator <b>Jerzy Markowski</b>. &#8211; Należy myśleć przede wszystkim o tym, jak zapewnić utrzymanie dotychczasowego poziomu wydobycia. &#8211; Sporym problemem będzie dla Koksowni Przyjaźń postawa Mittal Steel Poland &#8211; twierdzi profesor <b>Andrzej Barczak</b> z Akademii Ekonomicznej w Katowicach. &#8211; Stratę takiego klienta trudno będzie zrekompensować, tym bardziej że ten koncern jest w ostatnich latach najbardziej dynamicznym graczem na hutniczym rynku.

Największą na Śląsku i jedną z większych w kraju inwestycji w przemyśle przeprowadza firma, której jeszcze niedawno wielu przepowiadało upadek.

Ponad 600 milionów złotych warte będą inwestycje, które w najbliższych latach przeprowadzone zostaną na terenie Koksowni Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej. Wraz z modernizacją wydziału węglopochodnych, budową elektrociepłowni i modernizacją oczyszczalni ścieków do końca 2016 roku wartość nowo budowanych obiektów osiągnie poziom 2,2 miliarda złotych. Jeszcze niedawno o wiele częściej mówiło się w firmie nie o rozwoju, ale o wiszącej latami nad zakładem groźbie plajty.

Miłe złego początki


Produkcja koksu rozpoczęła się w Dąbrowie Górniczej w styczniu 1987 roku. Moment na rynkowy debiut okazał się najgorszy z możliwych. Jeszcze wprawdzie mocna wydawała się kwitnąca wokół „gospodarka niedoborów”, ale rynkowe realia coraz wyraźniej dawały znać o sobie.

Koksownia Przyjaźń musiała zaś produkować dużo i do tego jeszcze bardzo drogo. Kredyty inwestycyjne trzeba było bowiem spłacać w momencie, gdy były one najwyżej oprocentowane. Od roku 1990 zaczęło to mieć kapitalne znaczenie, o którym budowniczy zakładu przed jego powstaniem nawet nie pomyśleli. W 1997 roku w Koksowni wprowadzono zarząd komisaryczny, a firma na dobre zagościła na szczytach niechlubnej listy najgorszych pod względem wyników finansowych przedsiębiorstw w kraju.

Najbardziej poszukiwanym na rynku „produktem” Przyjaźni stały się nie jej koks, ale długi, których wartość osiągnęła w 2003 roku poziom 1,1 miliarda złotych. Wydawało się, że los firmy i jej załogi jest już przesądzony. Katastrofy udało się jednak uniknąć. Stało się tak dzięki zaangażowaniu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Państwowy potentat w produkcji węgla koksującego, który w ubiegłym roku bił rekordy pod względem wpływów za sprzedany węgiel, dostrzegł bowiem, że koks może być dla niego niezłym źródłem dochodu w momencie, kiedy hossa na rynku węgla koksującego stanie się już tylko miłym wspomnieniem.


Po co te wydatki?


– Na rynku koksu panuje w Europie specyficzna sytuacja – wyjaśnia Lucjan Noras, prezes Koksowni Przyjaźń. — Zdecydowana większość baterii produkujących koks na naszym kontynencie jest już mocno wiekowa. W ciągu najbliższych lat będą po kolei wygaszane. My będziemy mieli towar dobrej jakości, bo nasz udziałowiec, czyli Jastrzębska Spółka Węglowa to jedyny w Europie producent węgla typu 35.



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


43 570 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP