Autor: Rafał Antczak | 2010-10-03
Rafał Antczak, Deloitte: Reformy pod ścianą
Polska w sytuacji kryzysowej potrafi się wziąć do roboty, dowiodły tego nasze firmy, znakomicie się restrukturyzując. Jest gotowość do zmian, tylko klasa polityczna nie wie, jak reformy przeprowadzić.
Udział sektora rządowego w PKB w ujęciu procentowym jest niemal taki sam, jak dwadzieścia lat temu. Tylko wtedy były to transfery na poziomie przedsiębiorstw, a teraz budżetu państwa, budżetów samorządów i funduszy pozabudżetowych.
To pokazuje, że tak naprawdę reformy finansów w Polsce nigdy nie było. I to jest punkt wyjścia do dyskusji o tym, co się powinno zrobić. Obniżać wydatki czy podwyższać podatki?Chodzi o to, jaki jest bilans tych działań. Czy większy jest udział podwyżki obciążeń, czy redukcji wydatków. Kraje z wysokimi podatkami są bardziej skłonne do ograniczania wydatków, tak dzieje się np. w Szwecji, która z podatkami doszła już do ściany. Ocenić strategię rządu można dopiero ex post, bo same szumne zapowiedzi to za mało, potrzebne są fakty i liczby.
Z obecnej sytuacji możemy wyciągnąć trzy wnioski. Pierwszy - że podatki w Polsce są naprawdę wysokie, jeśli porówna się poziom opodatkowania z poziomem rozwoju gospodarczego. Kraje bogate mogą sobie fundować wysokie podatki, my nie.
Drugi wniosek - jeżeli chcemy zmieniać podatki, to najlepszym rozwiązaniem jest podatek liniowy lub zbliżony do liniowego.
Warto przypomnieć propozycję 3 x 15 czyli VAT, PIT i CIT na tym samym poziomie. To może być oczywiście 16 czy 17, nie 15, bo efektywna realna stawka opodatkowania wtedy wynosiła około 14,3 proc. a teraz pewnie jest nieco powyżej 15 proc. Wyliczenia poczynione wraz z propozycją podatku 3 x 15 proc. okazały się całkiem dokładne, więc teraz należałoby je powtórzyć. Są wyliczenia, których nikt nie podważył, pokazujące efekty takiego rozwiązania.
Trzeci wniosek dotyczy wydatków i tu jesteśmy na początku długiej drogi. PO chwali się emeryturami pomostowymi, ale to powinno być zrobione 10 lat temu, gdy startowała reforma emerytalna. A teraz ta reforma jest kontestowana przez ten sam rząd, bo zmniejszenie transferów do OFE oznacza jej likwidację. Kręcimy się w kółko, a powinniśmy iść do przodu.
Reforma wydatków powinna zacząć się od zdefiniowania funkcji państwa. Jeśli deklaruje się ono, że pomaga ubogim, to powinno mieć możliwość realizacji tego zadania. W praktyce oznacza to, że państwo powinno mieć możliwość zweryfikowania wszystkich transferów, które idą do konkretnych gospodarstw domowych.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA

