Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Receptą na kryzys demograficzny jest wspieranie małżeństw

Autor: Dorota Goliszewska
13-10-2012 00:00
Receptą na kryzys demograficzny jest wspieranie małżeństw

W tej chwili Polska z punktu widzenia zasobów pracy jest we względnie najkorzystniejszej sytuacji spośród krajów UE. Za 50 lat będzie w najgorszej - ostrzega prof. Marek Okólski, demograf, dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami i szef Katedry Demografii Uniwersytetu Warszawskiego oraz profesor Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w rozmowie z Dorotą Goliszewską.

- Prognozy demograficzne sugerują, że powinniśmy się spieszyć, jeśli chcemy uniknąć zapaści demograficznej.
- I tak, i nie. W perspektywie najbliższych 20 lat zajdą stosunkowo niewielkie zmiany demograficzne, i dopiero później sytuacja zacznie się robić krytyczna, ale jeśli nie chcemy katastrofy, to trzeba jej już dziś zapobiegać. Bo np. dzieci, które będą potrzebne na rynku pracy za 20 lat, muszą się urodzić już dziś.

- Spróbujmy skatalogować rzeczy, które trzeba zmienić, żeby kobiety chciały rodzić.

- Recepta jest prosta, trzeba wspierać rodzinę. Mówiąc rodzina, mam na myśli rodziców i dzieci, a nie tylko jednostki, które realizują wyłącznie własne aspiracje, czy singli, którzy nawet łączą się w pary, ale niezobowiązująco i dla których dzieci są często tylko obciążeniem.

- Cała Europa ma problemy ze starzeniem się społeczeństwa, jednak w Polsce ten problem jest wyjątkowo ostry, z czego to się bierze?

- Z kilku powodów. Polska ma fatalną sytuację demograficzną od czasów II wojny światowej. Pokolenie sprzed czasów wojny i wojenne to pokolenie o małej liczbie urodzeń i dużych ubytkach z powodu migracji i strat wojennych. Bezpośrednio po wojnie z kolei, czego nie notowano w żadnym innym kraju Europy, rodziło się Polsce więcej dzieci niż kiedykolwiek wcześniej. Nastąpił gwałtowny skok, np. w miastach średnio w rodzinie rodziło się prawie dwa razy więcej dzieci niż bezpośrednio przed wojną. Ten niebywały skok miał wpływ na późniejsze lata; mówi się o echu demograficznym, bo ogólna liczba urodzeń jest zależna także od liczby potencjalnych rodziców. Jeśli urodziło ich się mniej, to w przyszłości będzie potencjalnie mniej dzieci. Wyż powojenny generował później takim echem dużą liczbę urodzeń.

- Aż przyszedł okres transformacji...

- ... w którym weszliśmy w okresie niżu rodziców. Ludzie mogli swobodnie migrować nie tylko dlatego, że dostali paszporty. Poszerzyły się rynki pracy i możliwości zatrudnienia za granicą.

Na te zjawiska nałożyły się zmiany kulturowe, modne stało się posiadanie mniejszej liczby dzieci. I wreszcie, we wszystkich krajach Europy Wschodniej transformacja spowodowała wzrost niepewności.

Skończyło się państwo opiekuńcze, liczenie na to, że państwo coś nam da: wczasy, wycieczki, paczki na święta. Kumulacja tych wszystkich czynników dała dramatyczny efekt w postaci spadku liczby urodzeń.



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


43 570 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP