Autor: Krzysztof Orłowski | 2009-02-01
Renesans kolei pasażerskich
Już się nie mówi, że inwestowanie w transport szynowy nie ma sensu - mówi Janusz Kućmin, przedstawiciel generalny na Polskę Bombardier Transportation.
W Polsce produkujemy dużo na eksport - zwłaszcza w zakładzie wrocławskim. Od kilku lat utrzymujemy bardzo wysoki poziom zamówień i na razie nie obserwujemy spadku produkcji.
- Jak te wszystkie okoliczności przełożą się na plany produkcji i sprzedaży oraz na wyniki finansowe Bombardiera?
- Podawanie konkretnych kwot jest trudne, chociażby z uwagi na dużą konkurencyjność rynku. Powiedzmy to tak: w trzech miastach, w Krakowie, Łodzi i Gdańsku, eksploatowanych jest już 68 tramwajów naszej produkcji. Po polskiej sieci kolejowej jeżdżą lokomotywy wielosystemowe Bombardiera, a na Mazowszu nasze pociągi piętrowe. Praktycznie na wszystkich ważniejszych liniach kolejowych w Polsce bierzemy udział w procesach modernizacyjnych infrastruktury - głównie jeśli chodzi o sygnalizację kolejową. A więc wiele projektów jest już realizowanych. Chcielibyśmy tę dość istotną obecność na polskim rynku utrzymać.
- W sektorze producentów taboru zachodzą procesy konsolidacyjne, czego przykładem jest przejęcie ZNTK Mińsk Mazowiecki przez bydgoską firmę PESA. Czy można się spodziewać, że ten proces będzie postępował?
- Konsolidacja tego segmentu rynku w skali globalnej czy przynajmniej europejskiej jest wyraźnie obserwowana od pewnego czasu. Na przykład kilka lat temu Bombardier przejął koncern Adtranz. Tę samą tendencję dzisiaj obserwujemy w Polsce.
Myślę, że ona się utrzyma, chociaż zakładów z tej branży w skali kraju nie ma aż tak wiele, więc trudno się spodziewać, żeby zjawisko to osiągnęło jakąś dużą skalę.
- Czy Bombardier będzie również chciał brać udział w tym procesie?
- Mamy w Polsce cztery zakłady, łącznie zatrudniamy w nich ok. 1400 osób. W tej chwili nie wiem nic o planach rozszerzenia skali naszego zaangażowania, co oczywiście nie oznacza, że nie jest możliwa jakaś forma współpracy z innymi, obecnymi na tym rynku firmami.
- Jak te wszystkie okoliczności przełożą się na plany produkcji i sprzedaży oraz na wyniki finansowe Bombardiera?
- Podawanie konkretnych kwot jest trudne, chociażby z uwagi na dużą konkurencyjność rynku. Powiedzmy to tak: w trzech miastach, w Krakowie, Łodzi i Gdańsku, eksploatowanych jest już 68 tramwajów naszej produkcji. Po polskiej sieci kolejowej jeżdżą lokomotywy wielosystemowe Bombardiera, a na Mazowszu nasze pociągi piętrowe. Praktycznie na wszystkich ważniejszych liniach kolejowych w Polsce bierzemy udział w procesach modernizacyjnych infrastruktury - głównie jeśli chodzi o sygnalizację kolejową. A więc wiele projektów jest już realizowanych. Chcielibyśmy tę dość istotną obecność na polskim rynku utrzymać.
- W sektorze producentów taboru zachodzą procesy konsolidacyjne, czego przykładem jest przejęcie ZNTK Mińsk Mazowiecki przez bydgoską firmę PESA. Czy można się spodziewać, że ten proces będzie postępował?
- Konsolidacja tego segmentu rynku w skali globalnej czy przynajmniej europejskiej jest wyraźnie obserwowana od pewnego czasu. Na przykład kilka lat temu Bombardier przejął koncern Adtranz. Tę samą tendencję dzisiaj obserwujemy w Polsce.
Myślę, że ona się utrzyma, chociaż zakładów z tej branży w skali kraju nie ma aż tak wiele, więc trudno się spodziewać, żeby zjawisko to osiągnęło jakąś dużą skalę.
- Czy Bombardier będzie również chciał brać udział w tym procesie?
- Mamy w Polsce cztery zakłady, łącznie zatrudniamy w nich ok. 1400 osób. W tej chwili nie wiem nic o planach rozszerzenia skali naszego zaangażowania, co oczywiście nie oznacza, że nie jest możliwa jakaś forma współpracy z innymi, obecnymi na tym rynku firmami.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
