Autor: Jerzy Dudała | 2008-07-26
Rezerwy ukryte pod ziemią
Efektywność polskiego górnictwa można porównywać jedynie z tymi krajami, gdzie wydobywa się węgiel w podobnych warunkach górniczo-geologicznych. W polskich kopalniach wciąż tkwią rezerwy - ich niewykorzystanie może okazać się groźne.
- Musimy sobie zdać sprawę, że problemów będzie coraz więcej, bo kopalnie się starzeją, trzeba schodzić coraz głębiej z wydobyciem, a to z kolei wiąże się ze wzrostem zagrożeń
naturalnych - ocenia prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosław Zagórowski. - Jedyne proste rezerwy do uruchomienia, jakie nam pozostały, to wprowadzenie szóstego dnia pracy,
zwiększenie wydajności, optymalizacja czasu pracy i inwestycje w bardziej wydajne urządzenia.
Jarosław Zagórowski zaznacza, że od początku swej pracy w JSW tłumaczy liderom związkowym, iż brak szóstego dnia pracy kopalni (pracownik zgodnie z kodeksem i porozumieniami ma mieć pięć dni pracy) oznacza marnowanie pieniędzy i sprzętu oraz utratę dobrej okazji rynkowej.
- Na całym świecie kopalnie w okresie koniunktury pracują w ruchu ciągłym - podkreśla Zagórowski. Prezes JSW zaznacza przy tym, że sześciodniowy tydzień pracy nie oznaczałby, iż zatrudniony miałaby pracować sześć dni w tygodniu. To już sprawa odpowiedniego zorganizowania pracy i układania harmonogramu zmian.
Poza tym w soboty, bądź ewentualnie także i w niedziele, miałyby być prowadzone prace przygotowawcze i zbrojeniowe, a nie samo wydobycie. Dlatego że wydobywanie węgla przez siedem dni w tygodniu oznaczałoby szybkie wyeksploatowanie złóż.
- Obyśmy tylko nie popełnili grzechu zaniechania - mówi Jarosław Zagórowski. - Powinny zostać w kopalniach wprowadzone systemy efektywnościowe, dodatkowy szósty dzień pracy jest naprawdę potrzebny. Można by wówczas skoncentrować się na pracach przygotowawczych. Obecnie jest dobra sytuacja na rynku węgla i nie wolno jej przespać.
Podobnego zdania jest Marek Growiec, dyrektor JOY Maszyny Górnicze.
- Uważam, że polskie górnictwo powinno pracować w ruchu ciągłym - ocenia Growiec. - Nie chodzi o to, by człowiek pracował przez siedem dni w tygodniu. To wszystko trzeba odpowiednio zaplanować i zorganizować. Natomiast w przypadku kopalń głębinowych zaniechanie wydobycia często trzeba później "odrabiać", bo na przykład są opady stropu. Przyroda nie pyta, czy akurat mamy dzień roboczy czy wolny.
Marek Growiec zwraca uwagę, że w Stanach Zjednoczonych kopalnie pracują w ruchu ciągłym. Tamtejszy sprzęt wykorzystywany jest przez siedem dni w tygodniu. - Tam nikt nikogo nie zmusza do pracy, ludzie dobrze zarabiają, więc chcą pracować - mówi Marek Growiec. - To nie związki zawodowe powinny u nas ustalać, w jakim systemie dana kopalnia pracuje. To zadanie dla menedżerów, a nie dla związkowców. Według Growca, najpierw potrzebna jest prywatyzacja polskiego górnictwa. Bez niej trudno będzie bowiem zrobić krok do przodu.
Jarosław Zagórowski zaznacza, że od początku swej pracy w JSW tłumaczy liderom związkowym, iż brak szóstego dnia pracy kopalni (pracownik zgodnie z kodeksem i porozumieniami ma mieć pięć dni pracy) oznacza marnowanie pieniędzy i sprzętu oraz utratę dobrej okazji rynkowej.
- Na całym świecie kopalnie w okresie koniunktury pracują w ruchu ciągłym - podkreśla Zagórowski. Prezes JSW zaznacza przy tym, że sześciodniowy tydzień pracy nie oznaczałby, iż zatrudniony miałaby pracować sześć dni w tygodniu. To już sprawa odpowiedniego zorganizowania pracy i układania harmonogramu zmian.
Poza tym w soboty, bądź ewentualnie także i w niedziele, miałyby być prowadzone prace przygotowawcze i zbrojeniowe, a nie samo wydobycie. Dlatego że wydobywanie węgla przez siedem dni w tygodniu oznaczałoby szybkie wyeksploatowanie złóż.
- Obyśmy tylko nie popełnili grzechu zaniechania - mówi Jarosław Zagórowski. - Powinny zostać w kopalniach wprowadzone systemy efektywnościowe, dodatkowy szósty dzień pracy jest naprawdę potrzebny. Można by wówczas skoncentrować się na pracach przygotowawczych. Obecnie jest dobra sytuacja na rynku węgla i nie wolno jej przespać.
Podobnego zdania jest Marek Growiec, dyrektor JOY Maszyny Górnicze.
- Uważam, że polskie górnictwo powinno pracować w ruchu ciągłym - ocenia Growiec. - Nie chodzi o to, by człowiek pracował przez siedem dni w tygodniu. To wszystko trzeba odpowiednio zaplanować i zorganizować. Natomiast w przypadku kopalń głębinowych zaniechanie wydobycia często trzeba później "odrabiać", bo na przykład są opady stropu. Przyroda nie pyta, czy akurat mamy dzień roboczy czy wolny.
Marek Growiec zwraca uwagę, że w Stanach Zjednoczonych kopalnie pracują w ruchu ciągłym. Tamtejszy sprzęt wykorzystywany jest przez siedem dni w tygodniu. - Tam nikt nikogo nie zmusza do pracy, ludzie dobrze zarabiają, więc chcą pracować - mówi Marek Growiec. - To nie związki zawodowe powinny u nas ustalać, w jakim systemie dana kopalnia pracuje. To zadanie dla menedżerów, a nie dla związkowców. Według Growca, najpierw potrzebna jest prywatyzacja polskiego górnictwa. Bez niej trudno będzie bowiem zrobić krok do przodu.
KOMENTARZE (9)
Górnik Emeryt
20.11.2010 10:03
autoidea
06.10.2010 13:59
Pan z Katowic
29.09.2008 13:35
