Autor: Krzysztof Orłowski | 2007-05-14
Roman Karkosik i zmysł alchemika
Czy pryśnie bańka mydlana i rzesze drobnych inwestorów, którzy dziś słysząc nazwisko Karkosik wykładają pieniądze na kolejne projekty, zaczną go przeklinać? Biorąc pod uwagę to, że spółki, które kontroluje, wyceniane są bez wątpienia zbyt wysoko - taki scenariusz jest możliwy.
Ale trzeba dostrzec i to, że imperium Karkosika zdecydowanie nie jest tylko giełdową "bańką". Składa się na nie również szereg przedsięwzięć, które dobrze prowadzone, mogą przetrzymać grożący kryzys.
Ze spółek należących do Romana Karkosika dochodzą ostatnio sprzeczne sygnały. Z jednej strony akcjonariuszy Skotanu na przykład zaniepokoić powinno drastyczne obniżenie się atrakcyjności rynku biopaliw.Do tego z funkcji prezesa tej firmy bez podania przekonujących powodów odszedł parę miesięcy temu prezes tej firmy Jerzy Małyska. Z drugiej strony, inwestycjami Romana Karkosika i jego żony Grażyny zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego - zarzuciła mu, że nie dochował obowiązków informacyjnych, bo nie poinformował o przekroczeniu progu 75 proc. udziałów w jednej ze spółek. KNF zaczęła się też uważniej przyglądać powiązaniom kapitałowym wewnątrz jego imperium.
Pojawiły się też wątpliwości, czy przypadkiem Alchemia nie przepłaciła kupując Hutę Bankową (transakcja jest jeszcze nie sfinalizowana). Niedawno wyszło też na jaw, że w Hucie Szopienice, jednej ze spółek zależnych Hutmenu, na skutek spekulacyjnej gry kontraktami terminowymi na miedź, firma straciła 50 mln zł. Poleciały głowy.
Pytanie, które można w tej sytuacji postawić, brzmi: czy jest to odosobniony przypadek? Czy przypadkiem w grupie, w której jest przemożny nacisk na "wyciskanie" coraz lepszych rezultatów, pokusie, żeby to robić na skróty (np. wchodząc w spekulacyjne operacje, mogące się skończyć tak jak w przypadku Szopienic), nie ulega więcej osób?
Ale wieści dochodzące z imperium Karkosika są nie tylko złe. Alchemia opublikowała fantastyczne rezultaty finansowe za zeszły rok i zapowiada jeszcze lepsze w tym roku. W czasie największego w tym roku tąpnięcia na giełdzie (przełom lutego i marca) Roman Karkosik, jako jedyny spośród największych inwestorów na GPW, nie stracił, lecz zyskał - jego udziały w sumie podrożały o ponad 100 mln zł (dla porównania Leszek Czarnecki i Michał Sołowow "stracili" wówczas po kilkaset mln zł).
Od zera
Działalność biznesową Roman Karkosik rozpoczął w latach 70. od prowadzenia baru i produkcji napojów. Potem, na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, pierwsze większe pieniądze zarobił na produkcji kabli i handlu złomem. Pomnożył je na początku lat 90, umiejętnie inwestując na GPW. Pod koniec lat 90. przejął Boryszew - wówczas niewielką firmę, znaną głównie z produkcji płynu do chłodnic Borygo. Poprzez restrukturyzację oraz serię przejęć uczynił z niej kurę znoszącą złote jajka.
KOMENTARZE (2)
frog
22.05.2010 03:21
Inwestor
20.05.2007 19:45

