Rynek energii ze wspomaganiem
Dariusz Ciepiela - 2009-04-20
Aby rynek energii elektrycznej zaczął skutecznie funkcjonować, konieczna jest żmudna akuszerka.
Struktura rynku energii elektrycznej po konsolidacji wygląda w ten sposób, że mamy czterech dużych państwowych graczy, z których jeden posiada poważną przewagę nad innymi w postaci
czterdziestoprocentowej nadwyżki mocy. Ten największy ma w związku z tym możliwość wpływania na zachowania rynkowe innych, np. na wysokość oferowanych cen - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu
Regulacji Energetyki.
Taka struktura rynku, zdaniem prezesa URE, powoduje problemy z punktu widzenia rozwoju efektywnej konkurencji i jest wystarczającym argumentem na rzecz tezy o konieczności ingerencji nadzorczej o charakterze prewencyjnym (ex ante).
- Prezes URE powinien dysponować skutecznymi narzędziami pozwalającymi na taką ingerencję, w sytuacji gdy rynek zawodzi, uprzedzając naruszenia ścigane przez organ antymonopolowy ex post. Rak wykryty we wczesnej fazie daje większe szanse na wyleczenie - zapewnia Swora.
W opinii prezesa Swory, obecnie polskiemu sektorowi energetycznemu potrzebny jest silny i niezależny regulator dysponujący podobnymi narzędziami regulacyjnymi, jak regulator rynku telekomunikacyjnego. Jego zdaniem, model regulacji telekomunikacji w Polsce sprawdził się doskonale i odwołanie się do niego w projekcie zmiany ustawy Prawo energetyczne jest z pewnością próbą nawiązania do dobrego wzorca.
Rynek energii elektrycznej, według Swory, potrzebuje żmudnej akuszerki, aby zaczął skutecznie funkcjonować i to zarówno w Polsce, jak też w całej Unii. Prezes URE przyznaje, że ceny dla odbiorców grupy G, czyli gospodarstw domowych, powinny być uwolnione, ale przedtem na rynku powinna zadziałać konkurencja. Jego zdaniem, prawdziwe problemy rodzą się jednak na poziomie obrotu hurtowego i wytwarzania.
- Tam, niestety, póki co nie można dotrzeć, bo regulator nie ma w ręku skutecznych narzędzi, które pozwoliłyby wpływać na zachowania podmiotów działających w tych segmentach. Zlikwidowanie niedoskonałości w tym segmencie jest kluczem do pełnego otwarcia rynku detalicznego - twierdzi Swora.
- Podpisuję się obiema rękami pod oczekiwaniem prezesa URE zwiększenia jego niezależności. Nie może być tak, że po decyzji regulatora premier go wyrzuca, bo mu się decyzja nie podoba. Premier ma prawo wybrać regulatora, ale regulator musi być niezależny, ponieważ wtedy nie będzie się bał narażać, to mu pozwoli na podejmowanie decyzji w sposób odpowiedzialny i długoterminowo korzystny dla kraju i gospodarki - mówi Grzegorz Górski, prezes Electrabel Polska.
Taka struktura rynku, zdaniem prezesa URE, powoduje problemy z punktu widzenia rozwoju efektywnej konkurencji i jest wystarczającym argumentem na rzecz tezy o konieczności ingerencji nadzorczej o charakterze prewencyjnym (ex ante).
- Prezes URE powinien dysponować skutecznymi narzędziami pozwalającymi na taką ingerencję, w sytuacji gdy rynek zawodzi, uprzedzając naruszenia ścigane przez organ antymonopolowy ex post. Rak wykryty we wczesnej fazie daje większe szanse na wyleczenie - zapewnia Swora.
W opinii prezesa Swory, obecnie polskiemu sektorowi energetycznemu potrzebny jest silny i niezależny regulator dysponujący podobnymi narzędziami regulacyjnymi, jak regulator rynku telekomunikacyjnego. Jego zdaniem, model regulacji telekomunikacji w Polsce sprawdził się doskonale i odwołanie się do niego w projekcie zmiany ustawy Prawo energetyczne jest z pewnością próbą nawiązania do dobrego wzorca.
Rynek energii elektrycznej, według Swory, potrzebuje żmudnej akuszerki, aby zaczął skutecznie funkcjonować i to zarówno w Polsce, jak też w całej Unii. Prezes URE przyznaje, że ceny dla odbiorców grupy G, czyli gospodarstw domowych, powinny być uwolnione, ale przedtem na rynku powinna zadziałać konkurencja. Jego zdaniem, prawdziwe problemy rodzą się jednak na poziomie obrotu hurtowego i wytwarzania.
- Tam, niestety, póki co nie można dotrzeć, bo regulator nie ma w ręku skutecznych narzędzi, które pozwoliłyby wpływać na zachowania podmiotów działających w tych segmentach. Zlikwidowanie niedoskonałości w tym segmencie jest kluczem do pełnego otwarcia rynku detalicznego - twierdzi Swora.
- Podpisuję się obiema rękami pod oczekiwaniem prezesa URE zwiększenia jego niezależności. Nie może być tak, że po decyzji regulatora premier go wyrzuca, bo mu się decyzja nie podoba. Premier ma prawo wybrać regulatora, ale regulator musi być niezależny, ponieważ wtedy nie będzie się bał narażać, to mu pozwoli na podejmowanie decyzji w sposób odpowiedzialny i długoterminowo korzystny dla kraju i gospodarki - mówi Grzegorz Górski, prezes Electrabel Polska.



Nie dodano jeszcze żadnego komentarza