Autor: Jarosław Latacz | 2006-07-13
Rynek pracy: europejski dren
Ponad 400 tysięcy Polaków zaczęło legalnie pracować w innych krajach Unii Europejskiej. Niemal co trzeci polski pracodawca ma problemy ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników do swoich firm. Dwa lata temu kłopoty takie zgłaszało 8 procent pracodawców. Niezmienna pozostała jedynie blisko trzymilionowa armia ludzi, którzy według oficjalnych statystyk poszukują pracy.
- W naszych szkołach, i to na razie nielicznych, dopiero od dwóch lat zaczynają funkcjonować centra pozwalające na zaplanowanie swojej kariery - mówi Michał Boni, były minister pracy w
rządzie J. K. Bieleckiego. - Tam pomaga się dobrać kwalifikacje do zamierzeń i ambicji poszczególnych uczniów i studentów. W większości placówek edukacja ciągle prowadzona jest w bardzo
mechaniczny sposób.
Zdaniem Boniego, liczenie na pomoc urzędów pracy w zdobyciu pracy to dzisiaj strata czasu.
- W urzędach z reguły nie powstają realne plany rynków pracy, bo starostowie po prostu nie potrafią ich robić - twierdzi Boni. - Kilka lat temu głośno domagano się przekazania powiatom kompetencji związanych z działaniami urzędów pracy, ale teraz okazało się, że to nie taka prosta sprawa. Tworzenie rynku pracy nie ma nic wspólnego z wypłacaniem zasiłków.
Podobnego zdania jest większość pracodawców, która rekrutacje przeprowadza własnymi siłami wspomagając się jedynie prywatnymi firmami pośrednictwa pracy.
Z pomocy państwowej instytucji nie skorzystał też Wrocław, który jako pierwsze miasto w Polsce rozpoczął akcję namawiania Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii do powrotu.
- Jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli ściągać pracownikow ze ściany wschodniej, a być może aż z Ukrainy - mówi Marek Woron, kanclerz Loży BCC we Wrocławiu.
Zdaniem Boniego, liczenie na pomoc urzędów pracy w zdobyciu pracy to dzisiaj strata czasu.
- W urzędach z reguły nie powstają realne plany rynków pracy, bo starostowie po prostu nie potrafią ich robić - twierdzi Boni. - Kilka lat temu głośno domagano się przekazania powiatom kompetencji związanych z działaniami urzędów pracy, ale teraz okazało się, że to nie taka prosta sprawa. Tworzenie rynku pracy nie ma nic wspólnego z wypłacaniem zasiłków.
Podobnego zdania jest większość pracodawców, która rekrutacje przeprowadza własnymi siłami wspomagając się jedynie prywatnymi firmami pośrednictwa pracy.
Z pomocy państwowej instytucji nie skorzystał też Wrocław, który jako pierwsze miasto w Polsce rozpoczął akcję namawiania Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii do powrotu.
- Jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli ściągać pracownikow ze ściany wschodniej, a być może aż z Ukrainy - mówi Marek Woron, kanclerz Loży BCC we Wrocławiu.
KOMENTARZE (4)
AS
17.05.2012 15:52
Biko
30.04.2012 10:41
Rafał
07.10.2006 11:43
