Saryusz-Wolski: Z Rosją stanowczy zyska więcej
Jan Bazyl Lipszyc, Adam Brzozowski - 2008-09-12
- Coś się zmieni w sprawie bałtyckiej rury?
- Trudno powiedzieć, sprawa jest zbyt świeża. Jeśli okaże się, że interwencja Rosji miała na celu podważenie roli Gruzji jako kraju tranzytu dla ropy i gazu, to być może pewne przemyślenia w Unii, głównie w Niemczech, będą miały miejsce.
- Czy rola Polski w konfl ikcie gruzińskim została w Unii zauważona?
- Została zauważona rola Polski jako kraju, który głośno powiedział: "uwaga, sprawa jest poważna". Nie jest jednak tak, że Polska i kraje bałtyckie miały wyłączną siłę sprawczą. Wszędzie była reakcja na wydarzenia w Gruzji, ale w różnym czasie i o różnym natężeniu. Konkluzja jest jedna - jeśli chcemy coś zyskać, to tylko via Bruksela.
- W efekcie istotniejszy był plan prezydenta Francji?
- Nie. Francja go negocjowała, ale Unia Europejska po raz pierwszy (od czasu wybuchu konfl iktu w Iraku) zareagowała szybko i stanowczo, szybciej niż Stany Zjednoczone. Plan pokojowy ma wady, są pewne szare obszary. Później próbowano dodatkowo określić, doprecyzować pewne sprawy, m.in. dotyczące udziału wojsk rosyjskich w procesie pokojowym, ale ważne, że on szybko powstał.
- Jak skomentowano w Unii podpisanie przez Polskę i USA umowy o budowie tarczy antyrakietowej?
- Rzecz się wydarzyła w czasie wakacji parlamentarnych, więc nie było wielu komentarzy politycznych. Ale kraje NATO, które są jednocześnie członkami UE, poparły w Bukareszcie koncepcję budowy tarczy. Czyli pośrednio większość krajów Unii popiera instalację. Pomijając niektóre odłamy polityczne czy opinię publiczną. Unia jako Unia w sprawach takich jak tarcza wypowiada się w ramach NATO.
- Na ile sprawa gruzińska zaważyła na porozumieniu w sprawie tarczy?
- Porozumienie zinterpretowano jako coś, co wydarza się w ostrej fazie stosunków EU-NATO-Rosja. Ale według mnie był to finał długotrwałych negocjacji. Nastąpił w momencie, gdy Stany Zjednoczone przyjęły warunki oczekiwane przez Polskę.
- Pojawiają się głosy, że trzeba wzmocnić siły zbrojne Unii Europejskiej. Czy teraz ten pomysł będzie miał więcej zwolenników?
- Teraz zyskuje on coraz większe poparcie, ale plan jest daleki od realizacji. Na razie w trakcie realizacji są tzw. Europejskie Grupy Bojowe, których liczebność ma osiągnąć 60 tysięcy żołnierzy. Polska w tym planie uczestniczy. Europejska armia była jednym z priorytetów prezydencji Sarkozy'ego. Nie wykluczam, że kryzys kaukaski nada temu procesowi dynamiki.
KOMENTARZE (1)
-
10.03.2010 16:53SSSS













Kosowo "Unia od początku mówiła, że Kosowo to przypadek specyficzny... " Unia nie ma stanowiska w sprawie niepodległości Kosowa, jest w tej sprawie (...)