Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Scenariusz dla Zelmera

Autor: Jacek Ziarno
29-03-2013 15:37
Scenariusz dla Zelmera

Jacek Siwicki.

- Krok po kroku nasza rola w Zelmerze się kończy. To był dobrze napisany scenariusz. I nie najgorsza realizacja - ocenia Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors, w rozmowie z Jackiem Ziarno.

- Fundusz Enterprise Investors w 2005 r. nabył ok. 49 proc. akcji Zelmera (pakiet ponad 24 proc. od państwa plus efekty wezwania do sprzedaży). Wspominał pan, że od razu przestawiliście zwrotnice: tak by fabryka skoncentrowała się na działalności podstawowej i zmieniła filozofię z produkcyjnej na rynkową. A konkrety?
- Przyszliśmy do firmy, w której należało zdobyć 13 podpisów, włącznie z autografem prezesa, by odebrać odzież ochronną czy rękawice robocze z magazynu. Przy 300 mln zł przychodów dział sprzedaży liczył dwie osoby, w tym dyrektora. Eksportowano wyroby do kilkudziesięciu państw - za 100 mln zł, a w przypadku ostatniego kraju na liście wartość wysyłki wynosiła z 15 tysięcy dolarów. Żadnej strategii sprzedaży! Zresztą cała organizacja działała trochę jak firma jeszcze z innej epoki.

Mieliśmy przeświadczenie, że trzeba mocno wesprzeć zarządzanie.

I w Zelmerze pojawił się Janusz Płocica - najpierw w roli członka zarządu ds. restrukturyzacji. Jak śpiewał Jonasz Kofta: "Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca"...

- Dlaczego byliście przekonani akurat do tej kandydatury?

- Janusz Płocica pokazał się z dobrej strony jeszcze w czasach programu powszechnej prywatyzacji. To inżynier z wykształcenia; zaczynał, stawiając linie produkcyjne. Uważałem, że z rzeszowską kadrą - w dużej mierze o inżynierskim nastawieniu - będzie rozmawiać podobnym językiem. I nikt mu też nie wciśnie merytorycznej ciemnoty.

- Wspólny język z inżynierami to trochę - cytuję pana - przymało.

- Były i inne zalety. Miał już na koncie parę restrukturyzacji. Włącznie z Vistulą, gdzie z gabinetu uciekał przez okno, kiedy go związkowcy oblegali.

Rysował się taki portret: doświadczony, otrzaskany w bojach. A wiedzieliśmy, że entuzjazmu związkowców w Rzeszowie nie doświadczymy. Innym atutem tego fachowca stało się i to, że w Vistuli marka, kontakt z konsumentem i rynkiem miały wielkie znaczenie. Uznaliśmy, że będzie właściwym człowiekiem na właściwym miejscu w procesie zmiany z "jak robić" na "jak sprzedać".

- Od czego zaczęliście?

- Pierwsze pół roku z panem Płocicą i poszerzającym się zarządem udrażnialiśmy strukturę organizacyjną.

I w końcu można już było dostać rękawice po jednym czy dwóch podpisach na dokumencie. Budowaliśmy też aktywne siły sprzedaży. Szybko urosły do trzydziestu kilku osób, co w organizacji na wskroś produkcyjno-inżynierskiej prowokowało uwagi w stylu "po co zaraz każdy sprzedawca musi mieć samochód?" albo "żywią się naszym trudem".

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 648 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP