Skazani na rosyjski gaz?
Dariusz Malinowski - 2007-09-19
Godzina 10 rano. Do gazoportu koło Świnoujścia wpływa ogromny metanowiec. Dwa inne, które zmierzają do polskich portów, przechodzą Cieśniny Duńskie. Czy tak może być, czy za dekadę głównym kierunkiem importu gazu będzie Bliski Wschód? Czy raczej nadal będziemy skazani na Rosję?
Polska importuje około 9 mld m sześc. gazu rocznie. Z rodzimych złóż pochodzi 4,3 mld m sześc. Pozostałe są przesyłane głównie ze wschodu, gazociągami. Specjaliści są zgodni, że import gazu do
naszego kraju będzie stale rósł. Różnią się tylko oceną, jak duża będzie skala przyrostu. Niektórzy sądzą, że w ciągu dekady krajowa konsumpcja wzrośnie o 30- 40 proc., inni, że daleko więcej.
Według Wolfganga F. Eschmenta, członka zarządu niemieckiego koncernu energetycznego VNG, konsumpcja gazu w Polsce w ciągu dekady podwoi się z obecnych ponad 13 mld m sześc. do ponad 26 mld m sześc.
Nie jest to bynajmniej szacunek wzięty z nieba. Jak na liczbę ludności, Polska w porównaniu z innymi krajami UE jest stosunkowo niewielkim konsumentem gazu. Porównywalna co do potencjału ludnościowego Hiszpania zużywa w przeliczeniu na głowę mieszkańca prawie trzy razy więcej gazu. Inne kraje nawet pięcio- i sześciokrotnie więcej.
Zresztą w oficjalnym rządowym dokumencie ("Założenia polityki energetycznej Polski do roku 2020", wariant Postępu-Plus) zakładano, że już w 2010 roku roczna konsumpcja gazu w kraju nad Wisłą sięgnie 18,4 mld m sześc. błękitnego surowca. Z tego trzecią część miałaby zużyć elektroenergetyka. To raczej się nie sprawdzi, choć dwa bloki zasilane gazem mają powstać w Zespole Elektrowni Dolna Odra. Plany budowy siłowni opalanych gazem snuje także kilka innych firm. Tak czy inaczej - zużycie gazu w kraju będzie dość znacznie rosło.
Abstrahując więc od wszelkich szacunków wydaje się, że wzrost uzależnienia od importowanego gazu jest tylko kwestią czasu. Gazu będziemy sprowadzać coraz więcej.
Wschód na topie
Na razie polski import gazu związany jest z kierunkiem wschodnim. Wynika to z wielu przyczyn, zarówno politycznych, jak i ekonomicznych.
Po pierwsze, nasza gospodarka, mimo że zliberalizowana, to wciąż w znacznym stopniu związana jest z surowcami z Rosji. To stamtąd przypływa ogromna większość importowanej ropy naftowej; także z tego kierunku pochodzi ogromna część importowanego gazu. Z tego importu trudno zrezygnować. Decydują koszty transportu. W przypadku ropy jest znacznie łatwiej. Surowiec ten można względnie łatwo transportować tankowcami, a ropociąg z Gdańska do Płocka zapewni dostawy dla obu rafinerii. Z gazem nie jest już jednak tak prosto. Głównym problemem jest brak możliwości odbioru gazu z metanowców. Na razie w Polsce nie ma bowiem żadnego portu zdolnego przyjmować ładunki z tego typu statków.
Według Wolfganga F. Eschmenta, członka zarządu niemieckiego koncernu energetycznego VNG, konsumpcja gazu w Polsce w ciągu dekady podwoi się z obecnych ponad 13 mld m sześc. do ponad 26 mld m sześc.
Nie jest to bynajmniej szacunek wzięty z nieba. Jak na liczbę ludności, Polska w porównaniu z innymi krajami UE jest stosunkowo niewielkim konsumentem gazu. Porównywalna co do potencjału ludnościowego Hiszpania zużywa w przeliczeniu na głowę mieszkańca prawie trzy razy więcej gazu. Inne kraje nawet pięcio- i sześciokrotnie więcej.
Zresztą w oficjalnym rządowym dokumencie ("Założenia polityki energetycznej Polski do roku 2020", wariant Postępu-Plus) zakładano, że już w 2010 roku roczna konsumpcja gazu w kraju nad Wisłą sięgnie 18,4 mld m sześc. błękitnego surowca. Z tego trzecią część miałaby zużyć elektroenergetyka. To raczej się nie sprawdzi, choć dwa bloki zasilane gazem mają powstać w Zespole Elektrowni Dolna Odra. Plany budowy siłowni opalanych gazem snuje także kilka innych firm. Tak czy inaczej - zużycie gazu w kraju będzie dość znacznie rosło.
Abstrahując więc od wszelkich szacunków wydaje się, że wzrost uzależnienia od importowanego gazu jest tylko kwestią czasu. Gazu będziemy sprowadzać coraz więcej.
Wschód na topie
Na razie polski import gazu związany jest z kierunkiem wschodnim. Wynika to z wielu przyczyn, zarówno politycznych, jak i ekonomicznych.
Po pierwsze, nasza gospodarka, mimo że zliberalizowana, to wciąż w znacznym stopniu związana jest z surowcami z Rosji. To stamtąd przypływa ogromna większość importowanej ropy naftowej; także z tego kierunku pochodzi ogromna część importowanego gazu. Z tego importu trudno zrezygnować. Decydują koszty transportu. W przypadku ropy jest znacznie łatwiej. Surowiec ten można względnie łatwo transportować tankowcami, a ropociąg z Gdańska do Płocka zapewni dostawy dla obu rafinerii. Z gazem nie jest już jednak tak prosto. Głównym problemem jest brak możliwości odbioru gazu z metanowców. Na razie w Polsce nie ma bowiem żadnego portu zdolnego przyjmować ładunki z tego typu statków.
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona
KOMENTARZE (3)
-
27.09.2007 15:37waldemar.m
-
27.09.2007 13:44albatros
-
27.09.2007 12:37Krzysztof Zuber - BASTION Consulting Group (niezaangażowany)


Jak się z Panem skontaktować Panie Krzysztofie?
Proszę o telefon:+380-50-5848523