Spawalnictwo łagodnie przechodzi przez kryzys
Tadeusz Gańczarczyk - 2009-10-29
Dekoniunktura w branży spawalniczej rozpoczęła się jesienią ubiegłego roku i trwa. Jednak duże firmy produkujące i dystrybuujące sprzęt oraz materiały spawalnicze patrzą z nadzieją na najbliższe miesiące. Dane za sierpień i wrzesień wskazują na systematyczny wzrost sprzedaży.
Spawalnictwo to branża poniekąd uprzywilejowana w gospodarce. Jej obecność w wielu branżach i gałęziach gospodarki, które w różny sposób przechodzą okresy dekoniunktury, oznacza dla spawalnictwa
łagodniejsze przechodzenie wszelkiego rodzaju kryzysów.
- Mało kto wie, że jesteśmy obecni w około stu branżach, a 7000 podmiotów gospodarczych wykorzystuje techniki spawalnicze - zauważa Jan Pilarczyk, dyrektor Instytutu Spawalnictwa w Gliwicach.
Zobaczyć dno i... uciec
- W pewnym momencie zobaczyliśmy, jak wygląda dno. Na szczęście nastąpiło wyhamowanie i nie spadamy poniżej tego poziomu - mówi Daniel Wiśniowski, dyrektor handlowy w ESAB sp. z o.o. w Katowicach. - Rok do roku spadek sprzedaży wynosi ok. 25-30 procent.
Pierwsze sygnały o zmniejszeniu zamówień docierały do producentów oraz dystrybutorów materiałów i urządzeń spawalniczych jesienią ub. roku. Tak musiało być, bo kryzys dotknął przede wszystkim te branże, które są stałymi odbiorcami sprzętu spawalniczego: budownictwo, przemysł stoczniowy, producentów AGD, taboru drogowego i kolejowego, a przede wszystkim przemysł motoryzacyjny wraz z firmami zaplecza i poddostawcami.
- My, jako producent i dystrybutor, już pod koniec minionego roku zanotowaliśmy spadkowe tendencje w sprzedaży materiałów i urządzeń - przyznaje Wiśniowski. - Generalnie ubiegły rok za-
kończyliśmy wynikiem porównywalnym z 2007 r., najlepszym w ostatnich latach dla spawalnictwa. W ten rok weszliśmy, powiedzmy, poślizgiem...
Dyrektor Wiśniowski analizuje miesięczne raporty. Styczeń w sprzedaży materiałów był bardzo dobry, luty już zdecydowanie gorszy. Na rynku urządzeń spawalniczych w pierwszych miesiącach było to domykanie miesiąca dość wytężoną pracą, pozyskiwaniem klientów.
Ten trend potwierdza Zbigniew Pawłowski, prezes zarządu Lincoln-Electric Bester. W spółce z Bielawy już w listopadzie, grudniu ub. roku doskonale zdawali sobie sprawę, że rok 2009 będzie trudny. Największe spadki, rzędu ponad dwudziestu procent, odnotowano w dziale urządzeń przemysłowych. Natomiast jeśli chodzi o podstawowe materiały spawalnicze, takie jak drut spawalniczy lity i proszkowy, to wyniki były nawet lepsze niż w 2008 roku. Niezłe wyniki gospodarcze po I kwartale, potem utrzymanie się tej tendencji w II kwartale sprawiły, że nastroje w przemyśle "odbiły od dna", a wiele firm zrozumiało, że trzeba ten ciężki okres wykorzystać na wzmocnienie swojego potencjału sprzętowego. Zbiegło się to z dalszym powolnym wzrostem produkcji, rozwojem inwestycji infrastrukturalnych, dobrymi ocenami polskiej gospodarki na tle Unii Europejskiej.
- Mało kto wie, że jesteśmy obecni w około stu branżach, a 7000 podmiotów gospodarczych wykorzystuje techniki spawalnicze - zauważa Jan Pilarczyk, dyrektor Instytutu Spawalnictwa w Gliwicach.
Zobaczyć dno i... uciec
- W pewnym momencie zobaczyliśmy, jak wygląda dno. Na szczęście nastąpiło wyhamowanie i nie spadamy poniżej tego poziomu - mówi Daniel Wiśniowski, dyrektor handlowy w ESAB sp. z o.o. w Katowicach. - Rok do roku spadek sprzedaży wynosi ok. 25-30 procent.
Pierwsze sygnały o zmniejszeniu zamówień docierały do producentów oraz dystrybutorów materiałów i urządzeń spawalniczych jesienią ub. roku. Tak musiało być, bo kryzys dotknął przede wszystkim te branże, które są stałymi odbiorcami sprzętu spawalniczego: budownictwo, przemysł stoczniowy, producentów AGD, taboru drogowego i kolejowego, a przede wszystkim przemysł motoryzacyjny wraz z firmami zaplecza i poddostawcami.
- My, jako producent i dystrybutor, już pod koniec minionego roku zanotowaliśmy spadkowe tendencje w sprzedaży materiałów i urządzeń - przyznaje Wiśniowski. - Generalnie ubiegły rok za-
kończyliśmy wynikiem porównywalnym z 2007 r., najlepszym w ostatnich latach dla spawalnictwa. W ten rok weszliśmy, powiedzmy, poślizgiem...
Dyrektor Wiśniowski analizuje miesięczne raporty. Styczeń w sprzedaży materiałów był bardzo dobry, luty już zdecydowanie gorszy. Na rynku urządzeń spawalniczych w pierwszych miesiącach było to domykanie miesiąca dość wytężoną pracą, pozyskiwaniem klientów.
Ten trend potwierdza Zbigniew Pawłowski, prezes zarządu Lincoln-Electric Bester. W spółce z Bielawy już w listopadzie, grudniu ub. roku doskonale zdawali sobie sprawę, że rok 2009 będzie trudny. Największe spadki, rzędu ponad dwudziestu procent, odnotowano w dziale urządzeń przemysłowych. Natomiast jeśli chodzi o podstawowe materiały spawalnicze, takie jak drut spawalniczy lity i proszkowy, to wyniki były nawet lepsze niż w 2008 roku. Niezłe wyniki gospodarcze po I kwartale, potem utrzymanie się tej tendencji w II kwartale sprawiły, że nastroje w przemyśle "odbiły od dna", a wiele firm zrozumiało, że trzeba ten ciężki okres wykorzystać na wzmocnienie swojego potencjału sprzętowego. Zbiegło się to z dalszym powolnym wzrostem produkcji, rozwojem inwestycji infrastrukturalnych, dobrymi ocenami polskiej gospodarki na tle Unii Europejskiej.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona















Nie dodano jeszcze żadnego komentarza