Stacje paliw: niezależni i zatroskani
Marcin Szczepański - 2009-12-08
Nowe, restrykcyjne przepisy ekologiczne i globalny kryzys – branża dystrybucji paliw poddawana jest sporej presji, którą szczególnie odczuwają stacje niezależne. Dla niektórych prywatnych właścicieli oznacza to koniec przygody z branżą paliwową, ale dla innych może być okazją do rozwoju.
Choć brakuje wciąż oficjalnych statystyk, to według szacunków Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, w naszym kraju działa około 3230 stacji niezależnych, co stanowi niemal połowę
polskiego rynku. Według nieoficjalnych szacunków, liczba ta może być jednak znacznie wyższa. Wystarczy tylko podać przykład województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie po uruchomieniu platformy
ewidencji stacji paliw okazało się, że na terenie województwa działa faktycznie nie 440 stacji posiadających koncesje, ale aż 634, czyli około 30 proc. z nich działa... nielegalnie i nie jest
uwzględnianych w oficjalnych statystykach. Pomijając te rozbieżności, warto zadać sobie pytanie, jak wygląda polski rynek paliw z perspektywy niezależnych właścicieli stacji.
Zegar tyka
Ostatnie lata to dla takich, niewielkich zazwyczaj, firm pasmo kłopotów i komplikacji. Wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej rozpoczął się proces dostosowywania naszego prawodawstwa do wymogów unijnych. Jednym z większych wyzwań były przepisy dotyczące ochrony środowiska. Pojawiły się nowe obostrzenia dotyczące zabezpieczenia gruntów, monitoringu wycieków i oparów czy bezpieczeństwa pracy. Wszystkie wiązały się z wydatkami idącymi setki tysięcy złotych. Wielu właścicieli nie było stać na takie inwestycje. Działali jednak nadal, licząc na brak kontroli. W efekcie liczba stacji niezależnych do końca 2008 roku malała dość nieznacznie (według POPiHN, o około 50 placówek rocznie).
Sytuacja zmieniła się w roku 2009, który jest wyjątkowy ze względu na upływ terminu ważności pierwszych koncesji na handel paliwami (wydanych w latach 1998-99). Stacje, które nie spełniły wymogów technicznych, nie miały szans na przedłużenie koncesji. Efekt - spadek liczby stacji niezależnych o około 120 tylko na przestrzeni trzech kwartałów roku. W następnych latach z tego tytułu może zniknąć kolejnych 300-400 stacji.
Ale najpoważniejsze zmiany dopiero przed nami. Mowa o rozporządzeniu Ministerstwa Gospodarki w sprawie warunków technicznych dla stacji paliw, które wejdzie w życie z początkiem 2013 roku. Nowe wymogi miały obowiązywać już od 2008 roku, jednak na skutek protestów resort gospodarki postanowił dać pięć dodatkowych lat na dostosowanie obiektów. Odroczenie tego terminu nie jest jednak zasługą wyłącznie niezależnych stacyjników. Decydujący głos należał tu do obu polskich koncernów, które same nie były w stanie przystosować wszystkich swoich stacji w wymaganym czasie, a których skuteczny lobbing dał nadzieję także niezależnym. Darowany przez ministerstwo czas biegnie jednak nieubłaganie, a w branży nadal głośno mówi się o problemach z tym związanych. - Wydatek rzędu ponad 100 tys. złotych dla wielu przedsiębiorców jest nieosiągalny - nieważne, czy w 2008 czy w 2012 roku. Dlatego część z nich już pogodziła się z myślą o konieczności zakończenia działalności w tej branży - słyszymy od właściciela jednej z większych sieci niezależnych.
Zegar tyka
Ostatnie lata to dla takich, niewielkich zazwyczaj, firm pasmo kłopotów i komplikacji. Wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej rozpoczął się proces dostosowywania naszego prawodawstwa do wymogów unijnych. Jednym z większych wyzwań były przepisy dotyczące ochrony środowiska. Pojawiły się nowe obostrzenia dotyczące zabezpieczenia gruntów, monitoringu wycieków i oparów czy bezpieczeństwa pracy. Wszystkie wiązały się z wydatkami idącymi setki tysięcy złotych. Wielu właścicieli nie było stać na takie inwestycje. Działali jednak nadal, licząc na brak kontroli. W efekcie liczba stacji niezależnych do końca 2008 roku malała dość nieznacznie (według POPiHN, o około 50 placówek rocznie).
Sytuacja zmieniła się w roku 2009, który jest wyjątkowy ze względu na upływ terminu ważności pierwszych koncesji na handel paliwami (wydanych w latach 1998-99). Stacje, które nie spełniły wymogów technicznych, nie miały szans na przedłużenie koncesji. Efekt - spadek liczby stacji niezależnych o około 120 tylko na przestrzeni trzech kwartałów roku. W następnych latach z tego tytułu może zniknąć kolejnych 300-400 stacji.
Ale najpoważniejsze zmiany dopiero przed nami. Mowa o rozporządzeniu Ministerstwa Gospodarki w sprawie warunków technicznych dla stacji paliw, które wejdzie w życie z początkiem 2013 roku. Nowe wymogi miały obowiązywać już od 2008 roku, jednak na skutek protestów resort gospodarki postanowił dać pięć dodatkowych lat na dostosowanie obiektów. Odroczenie tego terminu nie jest jednak zasługą wyłącznie niezależnych stacyjników. Decydujący głos należał tu do obu polskich koncernów, które same nie były w stanie przystosować wszystkich swoich stacji w wymaganym czasie, a których skuteczny lobbing dał nadzieję także niezależnym. Darowany przez ministerstwo czas biegnie jednak nieubłaganie, a w branży nadal głośno mówi się o problemach z tym związanych. - Wydatek rzędu ponad 100 tys. złotych dla wielu przedsiębiorców jest nieosiągalny - nieważne, czy w 2008 czy w 2012 roku. Dlatego część z nich już pogodziła się z myślą o konieczności zakończenia działalności w tej branży - słyszymy od właściciela jednej z większych sieci niezależnych.
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona



Nie dodano jeszcze żadnego komentarza