Autor: Renata Dudała | 2009-05-30
Stal na krawędzi?
Przedstawiciele związków zawodowych w ArcelorMittal Poland oraz pracodawcy zwrócili się do premiera rządu Donalda Tuska z dramatyczną prośbą o ratowanie tysięcy miejsc pracy.
W ich opinii polskie hutnictwo znalazło się na krawędzi bankructwa, a główny winowajca to tania, dotowana stal ze Wschodu.
W opinii dystrybutorów, powody do tego, by zainteresować się stalą ze Wschodu, daje także koncern ArcelorMittal Poland, który się usztywnia i nie bardzo chce się porozumieć z odbiorcami w
zakresie dostaw i cen wyrobów stalowych. To oczywiście powoduje, że odbiorcy mogą szukać alternatywnych źródeł zaopatrzenia.
- Nie sądzę jednak, aby doszło do importu na większą skalę, ze względu na to, że rynek jest dość płytki - mówi Robert Wojdyna, prezes zarządu Konsorcjum Stali SA. - Jak dotąd, nie ma zbyt dużego popytu na rynku. Co do kontyngentów - moim zdaniem, to obawy na wyrost, gdyż kontyngenty dotyczą rynku całej Unii. Oczywiście nie byłoby jednak wskazane, by nastąpiło uzależnienie się od rosyjskich dostaw wyrobów hutniczych.
W opinii pracodawców, konsekwencje niepodejmowania działań i pozostawienie sektora hutniczego samemu sobie będą katastrofalne dla branży metalurgicznej i dla całej gospodarki. Będą oznaczały utratę tysięcy miejsc pracy, załamanie górnictwa i koksownictwa oraz kolei, dla których to branż hutnictwo pozostaje strategicznym dostawcą.
Obecnie resort gospodarki analizuje prawne i gospodarcze aspekty importu rosyjskiej stali do Polski. Ministerstwo Gospodarki zna postulaty środowiska hutniczego i jest w kontakcie z jego reprezentantami. Resort chce, by efektem rozmów z HIPH były konkretne postulaty przekazane Komisji Europejskiej.
- HIPH zna strukturę wykorzystania kontyngentu i mamy pewne propozycje produktowe - podsumowuje Talarek. - Nie mogę jednak ich przedstawić, póki nie przeprowadzimy konsultacji z resortem gospodarki. Musimy wziąć pod uwagę wszystkie aspekty prawne. Wtedy też będzie możliwe podjęcie konkretnej decyzji w sprawie importu rosyjskiej stali.
- Nie sądzę jednak, aby doszło do importu na większą skalę, ze względu na to, że rynek jest dość płytki - mówi Robert Wojdyna, prezes zarządu Konsorcjum Stali SA. - Jak dotąd, nie ma zbyt dużego popytu na rynku. Co do kontyngentów - moim zdaniem, to obawy na wyrost, gdyż kontyngenty dotyczą rynku całej Unii. Oczywiście nie byłoby jednak wskazane, by nastąpiło uzależnienie się od rosyjskich dostaw wyrobów hutniczych.
W opinii pracodawców, konsekwencje niepodejmowania działań i pozostawienie sektora hutniczego samemu sobie będą katastrofalne dla branży metalurgicznej i dla całej gospodarki. Będą oznaczały utratę tysięcy miejsc pracy, załamanie górnictwa i koksownictwa oraz kolei, dla których to branż hutnictwo pozostaje strategicznym dostawcą.
Obecnie resort gospodarki analizuje prawne i gospodarcze aspekty importu rosyjskiej stali do Polski. Ministerstwo Gospodarki zna postulaty środowiska hutniczego i jest w kontakcie z jego reprezentantami. Resort chce, by efektem rozmów z HIPH były konkretne postulaty przekazane Komisji Europejskiej.
- HIPH zna strukturę wykorzystania kontyngentu i mamy pewne propozycje produktowe - podsumowuje Talarek. - Nie mogę jednak ich przedstawić, póki nie przeprowadzimy konsultacji z resortem gospodarki. Musimy wziąć pod uwagę wszystkie aspekty prawne. Wtedy też będzie możliwe podjęcie konkretnej decyzji w sprawie importu rosyjskiej stali.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
