RSS
    • m.wnp.pl

Sygnity: krajobraz po fuzji

Krzysztof Orłowski, Adam Brzozowski - 2008-08-08

Pomysł na fuzję z ComputerLandem pojawił się w 2001 roku. Narodził się w trakcie spotkania Sielickiego z Turno. Emax wówczas przygotowywał się do debiutu giełdowego, ale wobec pomysłu połączenia się z obecnym już na parkiecie ComputerLandem, plany giełdowe odłożono na półkę.

- Wiedzieliśmy, że rynek będzie się konsolidował. Ponieważ pomiędzy naszymi firmami było szereg pokrewieństw - takich jak podobna wewnętrzna struktura, a poza tym dobre kontakty osobiste, to zaczęliśmy rozmawiać z zarządem ComputerLandu - mówi Kardach.

Zarządy obu firm wypracowały już nawet dosyć skomplikowany model rozliczenia transakcji, określili cenę, ComputerLand zrobił due dilligence Emaksu. Wydawało się, że fuzja jest przesądzona - tymczasem zarząd ComputerLandu poinformował Emax, że od transakcji odstępuje.

W tej sytuacji Emax powrócił do planów giełdowych. Dwa lata później, gdy Emax był już notowany na warszawskim parkiecie, sprawa fuzji wróciła. I tym razem jednak do transakcji nie doszło.

- Dostaliśmy ze strony ComputerLandu propozycję, żeby zrobić transakcję, w której ComputerLand nie kupi całej spółki, tylko pakiet mniejszościowy, a potem ewentualnie podjęte zostaną dalsze decyzje. Powiedzieliśmy, że nas to nie interesuje - opowiada Kardach.

Po raz trzeci sprawa wróciła jesienią 2005  r. Tym razem negocjacje zakończyły się powodzeniem.

- W tym czasie na rynku zaszły duże zmiany. Stwierdziliśmy, że konsolidacja jest nieuchronna - widać było, że porządkuje się grupa Prokomu - było już po akwizycji Softbanku, Sterprojektu, Prokom kupował ABG. Widzieliśmy więc, że coś trzeba zrobić, aby się wzmocnić. Myślę, że Tomek Sielicki miał podobne zdanie - mówi Kardach.

- Przypuszczaliśmy, że firmy zagraniczne, które zdominowały inne rynki w dawnych krajach socjalistycznych, zaczną wchodzić mocniej do Polski i że liczących się polskich graczy na tym rynku pozostanie w końcu dwóch, trzech. Tak więc zarówno my, jak Emax, uważaliśmy, że konsolidacja ma sens - dodaje Sielicki.

Emax rozważał dwie opcje - oprócz ComputerLandu, w grę wchodził Prokom. Również ComputerLand analizował różne warianty. Były szef ComputerLandu wspomina, że np. połączenie z Prokomem nie wchodziło w grę - tam były ogromne różnice systemu zarządzania, inna filozofia działania i ostra konkurencja; z Comarchem też nie, bo to był inny model biznesu; zaś fuzja z firmą Qumak Sekom przyniosłaby zbyt małą wartość dodaną. Emax wyglądał na najlepsze rozwiązanie.

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze