Sygnity: krajobraz po fuzji
Krzysztof Orłowski, Adam Brzozowski - 2008-08-08
- Pole manewru było ograniczone. Mieliśmy siedem banków finansujących nas z łącznym poziomem zadłużenia w bankach i u obligatariuszy na 300 mln zł. Banki w związku z pogorszeniem się kondycji finansowej firmy mogły wypowiedzieć umowę z dnia na dzień. Mieliśmy ponad 100 mln zł straty operacyjnej po trzech kwartałach, 3200 ludzi w grupie. Taki był bilans otwarcia - opisuje prezes Sygnity.
Nowy zarząd rozpoczął uzdrawianie od zdiagnozowania nierentownych projektów, określenia wielkości rezerw na pokrycie strat i wyznaczenia szybkich cięć w kosztach. To wszystko było, jak wspomina Kardach, robione po części intuicyjnie - bo nie było jednolitego, sprawnego systemu informatycznego.
Zarząd uznał, że mniej więcej o 70 mln zł musi ograniczyć koszty (z czego o 50 mln zł osobowe - a to oznaczało cięcia zatrudnienia). Dodatkowo około 50-60 mln zł firma postanowiła pozyskać ze sprzedaży działów, które są mniej związane z główną działalnością (z tego procesu pozyskała już 32 mln zł, a dalsze sprzedaże są w trakcie przygotowywania). Nie obyło się też bez pomocy z zewnątrz - 30 mln zł przekazali firmie jej akcjonariusze. Udało się zredukować zadłużenie - z siedmiu banków finansujących pozostały trzy, a zadłużenie spadło o sto kilkadziesiąt milionów w ciągu kilku miesięcy.
- W tej chwili jesteśmy w trakcie ostatecznego definiowania zasad współpracy z tymi trzema bankami, które nas finansują - ale dzisiaj zadłużenie bankowe jest już na poziomie ok. 60-70 mln zł - relacjonuje Kardach.
Co się dzieje teraz? Zakończył się proces zwolnień grupowych i odbywa się porządkowanie całej grupy kapitałowej - m.in. wdrażanie narzędzi informatycznych, które pozwalają ewidencjonować sprzedaż, realizację, ewidencję czasu pracy itp. Już udało się zakończyć część kontraktów, które wiązały gotówkę, poprawić sposób zarządzania cash flow. Celem jest pozostanie w kilku podstawowych dziedzinach - bankowości, sektorze publicznym (informatyzacja samorządów, do sektora publicznego włączono aktywa dotychczasowego sektora zdrowia), utilities oraz telekomunikacji.
- Sytuacja jest dużo stabilniejsza. Cały czas obniżamy koszty, strategicznie oczyszczamy organizację z rzeczy, które są za małe albo nie pasują do modelu firmy. Uważam, że dużo nam się udało już zrobić i myślę, że mamy jeszcze na tyle kredytu zaufania, żeby pozwolono nam dokończyć ten proces - mówi Kardach.





Nie dodano jeszcze żadnego komentarza