Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Tajemnice Grupy Atlas: historia pewnej kometki

Autor: Adam Brzozowski
03-06-2005 00:00

Jak wygenerować miliard złotych z zielonej betoniarki. Jak zyskać trwałe zainteresowanie świata biznesu i mediów. Jak stworzyć markę od zera. Tego wszystkiego można się dowiedzieć śledząc losy Atlasa. Ale po to, by skorzystać z tej nauki, trzeba spełnić kilka warunków...

O kleju, który jest OK słyszeli chyba wszyscy. Nawet ci, którzy nie widzieli bociana w gnieździe. W ciągu 14 lat działalności łódzko-gdańskiej firmy media poświęciły jej wiele uwagi, podkreślając, że firma przechytrzyła zagraniczną konkurencję i stała się krajowym liderem chemii budowlanej. Co jest takiego charyzmatycznego w Atlasie, że skupia na sobie uwagę biznesu i mediów? O jego właścicielach krąży opinia ludzi niemedialnych, choć z drugiej strony słyszy się, że to barwne osobowości. Podobno pojawiają się publicznie tylko po to, by odebrać kolejną nagrodę, a następnie dołożyć ją do pełnych gablot w hallu łódzkiej siedziby.
Zostałem umówiony na spotkanie z Grzegorzem Grzelakiem, jednym z prezesów Grupy Atlas. Spodziewałem się, co zrozumiałe, że tak zapracowany menedżer nie od razu znajdzie czas na wywiad. W końcu zarządzanie grupą spółek z miliardowym obrotem to nie bułka z masłem. Tuż przed długim weekendem majowym – informacja, że za kilka dni mam się stawić w Łodzi na spotkanie.

Czwarty maja. Przykra wiadomość. Prezes nadwerężył ścięgno Achillesa. Producentowi gipsu założono go na 6 tygodni... Cóż. Skoro prezes jest unieruchomiony, trzeba zastanowić się nad innym planem, który pozwoli odkryć tajemnice spółki z bocianem w gnieździe. Staram się o możliwość rozmowy z pozostałymi właścicielami Grupy. Są w rozjazdach, na spotkaniach... Choć nie wszyscy. Otrzymuję informację od Aleksandry Paprockiej, rzeczniczki Atlasa, że porozmawia ze mną prezes Roman Rojek, odpowiedzialny za promocję. Urzęduje w Gdańsku, mnie zależało na obejrzeniu łódzkiej kolebki Atlasa. Godzę się na rozmowę telefoniczną. Właśnie zaczyna się sezon budowlany – nie chcę czekać do jesieni.


Prezes chodziarz


Dzwonię do Gdańska. Rojek najwyraźniej czekał na mój telefon, ponieważ z miejsca tłumaczy wspólnika: – Kometka. To przez kometkę – wyjaśnia powód zerwania ścięgna przez prezesa Grzelaka, z którym miałem się spotkać.

Po szefie jednej z największych spółek w kraju można byłoby spodziewać się raczej kontuzji nabytej podczas gry w polo, golfa, co najmniej w tenisa.

– Kometka to bardzo fajny sport, lepszy od tenisa. Szybszy, bardziej wykańczający...

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 648 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP