Trzy kroki poprawy sytuacji PKP PLK
Rynek kolejowy - 2010-01-27
- Planów wydzielenia PKP PLK z Grupy PKP nie należy traktować jako idei, którą realizujemy, ponieważ tak sobie założyliśmy. Przychodząc na stanowisko prezesa spółki ustaliłem z ministrem Grabarczykiem, że zostanie ona wyprowadzona z Grupy - mówi w rozmowie z "Rynkiem Kolejowym" prezes PKP PLK Zbigniew Szafrański.
Michał Grobelny: Niedawno mówił pan o trzech krokach, które trzeba wykonać, aby poprawić sytuację PKP PLK. Przygotowywane jest wydzielenie spółki ze struktur PKP. Co należy uczynić, aby system
funkcjonował jak należy?
Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK:
To, co powinno zostać wykonane od razu i nie wymaga żadnych kroków legislacyjnych, to zwiększenie nakładów na bieżące utrzymanie sieci kolejowej. Łączne koszty PLK w 2009 r. wyniosły 3,4 mld zł. Z tego 200 mln zł pokrywamy przychodami z działalności nie związanej z przewozami. 3,2 mld zł powinniśmy więc "ściągać" z rynku, w formie opłat za dostęp do torów.
Ponieważ to oznaczałoby wysoki poziom stawek za dostęp do infrastruktury, dostajemy dotacje w celu ich obniżenia. Tak więc część z tych pieniędzy otrzymujemy nie od przewoźników, ale z budżetu państwa lub Funduszu Kolejowego. W ubiegłym roku było to 500 mln zł, w tym będzie to 680 mln zł, na przyszły rok planowane jest 900 mln.
Dotacja ta rośnie z roku na rok, ale nie generuje nam dodatkowych źródeł finansowania. Tak długo, jak koszty wynoszą 3,4 mld zł, nie mamy możliwości powiększenia wydatków na utrzymanie. Toczę batalię o to, abyśmy mogli wydać na utrzymanie o 250-300 mln zł więcej. To pierwszy konieczny ruch, ponieważ te pieniądze możemy wydawać bez problemu - nie ma tutaj pozwoleń na budowę, nie ma procedur oddziaływania na środowisko.
To pierwszy krok…
Tak, natomiast nawiązując do planów wydzielenia PKP PLK z Grupy PKP - nie należy traktować tego jako idei, którą realizujemy, ponieważ tak sobie założyliśmy. Przychodząc na stanowisko prezesa spółki ustaliłem z ministrem Grabarczykiem, że zostanie ona wyprowadzona z Grupy.
Obecnie to, co może być skrytykowane z punktu widzenia niezależności zarządcy, to skonsolidowanie sprawozdania finansowego PLK w ramach tzw. sprawozdania skonsolidowanego Grupy PKP. Znaczna część amortyzacji odnosi się do środków wytworzonych za pieniądze publiczne i nie wchodzi ona do kosztów będących podstawą konstruowania stawek dostępu do infrastruktury.
Oznacza to, że nie jest ona sprzedawana w cenie naszego produktu i generuje nam stratę finansową. W tym roku jest ona na poziomie 400 mln zł, ale będzie się powiększać i to w sposób istotny, ponieważ będziemy rozliczać ważne zadania inwestycyjne. Według naszych prognoz, przy nie zmienionych cenach sama amortyzacja w roku 2015 r. wynosiłaby 1,6 mld zł, czyli skonsumowałaby połowę naszego obrotu rocznego.
Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK:
To, co powinno zostać wykonane od razu i nie wymaga żadnych kroków legislacyjnych, to zwiększenie nakładów na bieżące utrzymanie sieci kolejowej. Łączne koszty PLK w 2009 r. wyniosły 3,4 mld zł. Z tego 200 mln zł pokrywamy przychodami z działalności nie związanej z przewozami. 3,2 mld zł powinniśmy więc "ściągać" z rynku, w formie opłat za dostęp do torów.
Ponieważ to oznaczałoby wysoki poziom stawek za dostęp do infrastruktury, dostajemy dotacje w celu ich obniżenia. Tak więc część z tych pieniędzy otrzymujemy nie od przewoźników, ale z budżetu państwa lub Funduszu Kolejowego. W ubiegłym roku było to 500 mln zł, w tym będzie to 680 mln zł, na przyszły rok planowane jest 900 mln.
Dotacja ta rośnie z roku na rok, ale nie generuje nam dodatkowych źródeł finansowania. Tak długo, jak koszty wynoszą 3,4 mld zł, nie mamy możliwości powiększenia wydatków na utrzymanie. Toczę batalię o to, abyśmy mogli wydać na utrzymanie o 250-300 mln zł więcej. To pierwszy konieczny ruch, ponieważ te pieniądze możemy wydawać bez problemu - nie ma tutaj pozwoleń na budowę, nie ma procedur oddziaływania na środowisko.
To pierwszy krok…
Tak, natomiast nawiązując do planów wydzielenia PKP PLK z Grupy PKP - nie należy traktować tego jako idei, którą realizujemy, ponieważ tak sobie założyliśmy. Przychodząc na stanowisko prezesa spółki ustaliłem z ministrem Grabarczykiem, że zostanie ona wyprowadzona z Grupy.
Obecnie to, co może być skrytykowane z punktu widzenia niezależności zarządcy, to skonsolidowanie sprawozdania finansowego PLK w ramach tzw. sprawozdania skonsolidowanego Grupy PKP. Znaczna część amortyzacji odnosi się do środków wytworzonych za pieniądze publiczne i nie wchodzi ona do kosztów będących podstawą konstruowania stawek dostępu do infrastruktury.
Oznacza to, że nie jest ona sprzedawana w cenie naszego produktu i generuje nam stratę finansową. W tym roku jest ona na poziomie 400 mln zł, ale będzie się powiększać i to w sposób istotny, ponieważ będziemy rozliczać ważne zadania inwestycyjne. Według naszych prognoz, przy nie zmienionych cenach sama amortyzacja w roku 2015 r. wynosiłaby 1,6 mld zł, czyli skonsumowałaby połowę naszego obrotu rocznego.




Nie dodano jeszcze żadnego komentarza