Tu stacja ruina
Piotr Stefaniak - 2010-02-09
Im wolniej zabierano się do remontów dworców kolejowych, tym szybciej niszczały. Problem nie zostanie rozwiązany nawet do 2012 roku, choć PKP SA ma na to siedem sposobów.
Małe stacyjki, podróże senne, o blaty stołów oparte głowy... - jak śpiewa zespół Pod Budą. W ciągu ostatnich pięciu lat ubyła ich ponad setka. Do kasacji w tym i przyszłym roku PKP SA przewiduje
kolejne 120. Właściciel nie uzyskuje z nich przychodów, a ponosi koszty, ich stan techniczny zagraża bezpieczeństwu, "funkcje obsługi podróżnych" wygasają. Nikt nie chce ich przejąć, nawet
nieodpłatnie. Choć więc stoi jeszcze 2667 dworców kolejowych, to więcej jest nieczynnych (1701) niż tych, które obsługują pasażerów (966).
No ale i z tymi dworcami, do których pociągi docierają, właściciel ma kłopot. Połowa większych obiektów to zabytki z połowy XIX wieku - w opłakanym stanie. Kolej państwowa nie miała pieniędzy na gruntowne remonty, nie ma ich nowy właściciel - PKP SA, który wraz z dworcami i infrastrukturą odziedziczył przy okazji komercjalizacji w 2001 roku także długi państwowego przedsiębiorstwa.
Biedny biednemu
Dworzec w Nowej Soli (Lubuskie) jeszcze rok temu był zamykany o godzinie 22.00. Kto później wyjeżdżał, musiał mieć już kupiony bilet, a na pociąg czekać na peronie, podobnie jak osoby oczekujące na podróżnych. Wreszcie Urząd Miasta "wymusił" na PKP remont. Samorząd dostarczył rusztowania i fachowców, PKP wspierało inwestycje materiałami budowlanymi. Wspólnie odnowiono elewację dworca, jego wnętrza i perony, wybudowano nowe schody.
- Dworzec jest pierwszą wizytówka miasta, a my i tak się musimy borykać z dawno przyklejoną nam łatką zaniedbanego grodu - wyjaśnia Ewa Batko, rzecznik prasowy prezydenta Nowej Soli. - Na remoncie skorzystały obie strony.
Przy okazji rozszerzono funkcjonalność dworca. PKP wydzieliło w nim pomieszczenia dla straży miejskiej, dzięki czemu stał się dostępny całą dobę.
W Aleksandrowie Kujawskim dworzec sprzed powstania styczniowego zamienił się w ruinę. Tynki sypały się na głowy przechodniów, odlatywały cegły z niszczejących murów, nie wymieniano wybitych szyb. PKP tłumaczyło, że nie ma pieniędzy na remont, zresztą winne było też miastu ponad 100 tys. zł niezapłaconych podatków. Przez dwa lata władze Aleksandrowa zabiegały o przejęcie dworca.
- Nie tylko oko, ale i serce bolało mieszkańców - mówi burmistrz Aleksander Cieśla. - To presja społeczna wymogła zdecydowane działania radnych i urzędu.
No ale i z tymi dworcami, do których pociągi docierają, właściciel ma kłopot. Połowa większych obiektów to zabytki z połowy XIX wieku - w opłakanym stanie. Kolej państwowa nie miała pieniędzy na gruntowne remonty, nie ma ich nowy właściciel - PKP SA, który wraz z dworcami i infrastrukturą odziedziczył przy okazji komercjalizacji w 2001 roku także długi państwowego przedsiębiorstwa.
Biedny biednemu
Dworzec w Nowej Soli (Lubuskie) jeszcze rok temu był zamykany o godzinie 22.00. Kto później wyjeżdżał, musiał mieć już kupiony bilet, a na pociąg czekać na peronie, podobnie jak osoby oczekujące na podróżnych. Wreszcie Urząd Miasta "wymusił" na PKP remont. Samorząd dostarczył rusztowania i fachowców, PKP wspierało inwestycje materiałami budowlanymi. Wspólnie odnowiono elewację dworca, jego wnętrza i perony, wybudowano nowe schody.
- Dworzec jest pierwszą wizytówka miasta, a my i tak się musimy borykać z dawno przyklejoną nam łatką zaniedbanego grodu - wyjaśnia Ewa Batko, rzecznik prasowy prezydenta Nowej Soli. - Na remoncie skorzystały obie strony.
Przy okazji rozszerzono funkcjonalność dworca. PKP wydzieliło w nim pomieszczenia dla straży miejskiej, dzięki czemu stał się dostępny całą dobę.
W Aleksandrowie Kujawskim dworzec sprzed powstania styczniowego zamienił się w ruinę. Tynki sypały się na głowy przechodniów, odlatywały cegły z niszczejących murów, nie wymieniano wybitych szyb. PKP tłumaczyło, że nie ma pieniędzy na remont, zresztą winne było też miastu ponad 100 tys. zł niezapłaconych podatków. Przez dwa lata władze Aleksandrowa zabiegały o przejęcie dworca.
- Nie tylko oko, ale i serce bolało mieszkańców - mówi burmistrz Aleksander Cieśla. - To presja społeczna wymogła zdecydowane działania radnych i urzędu.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (5)
-
15.03.2010 11:22Krystyna
-
Taka sytuacja... to wynik złej woli i lekceważenia Taka sytuacja to wynik złej woli, niekompetencji i lekceważenia pasażerów. Prywatyzacja PKP nie udaje się gdyż to jest zwykła bzdura. Infrastruktura (...)
14.03.2010 20:06pasażer PKP -
stacyjki kolejowe Zarządzaniem nieruchomościami na PKP zajmuje się oddział spółki w ramach PKP SA, który nie ma strategicznego planu zarządzania tym dobrem. Ramowe (...)
14.02.2010 09:50Ryszard














Dworce czy tylko? Całe PKP ma zostać sprzedane Deutsche Eisenbahn bo Niemcy muszą miec swój korytarz handlowy.