Tu stacja ruina
Piotr Stefaniak - 2010-02-09
Na początku listopada ub.r. strony podpisały akt notarialny. Miasto przejęło od PKP dworzec i przyległe działki kolejowe, blisko 1,2 ha. W zamian umorzyło część długu PKP i odsetki. Burmistrz już uzyskał zgodę wojewody i przekształcił prawo użytkowania wieczystego dworca w prawo własności. Własność, jak twierdzi Cieśla, zmobilizuje do szybkiej modernizacji dworca, a zarazem ułatwi pozyskanie potrzebnych na to 30 mln zł.
Oprócz kredytu bankowego, istnieją możliwości dotacji z województwa, z resortu kultury, dołożą się być może prywatni inwestorzy. Bowiem dworzec ma się przekształcić w wielofunkcyjne centrum kulturalno-rozrywkowe, z biblioteką publiczną, salą multimedialną, kilkupokojowym hotelem, oddziałem szkoły wyższej, ale też z kręgielnią, fitnessklubem i miejscem na Centrum Współpracy ze Wschodem.
Nie można twierdzić, że w minionej dekadzie PKP nie remontowało własnym sumptem dworców kolejowych. W chudszych latach 2001-03 odnawiało od 18 do 48 stacji rocznie. Były też całkiem udane lata, jak 2006 rok, w którym znalazły się pieniądze na prace o różnym zakresie, kosmetycznym lub głębszym, na 250 stacjach.
Jednak na modernizacje dworców kategorii A (ruch pow. 2 mln pasażerów rocznie) i B (1-2 mln) potrzeba znacznie większych pieniędzy. Odpychana kula śnieżna odkładanych latami remontów rosła podobnie jak niespłacone długi PKP SA. Stało się jasne, że masa problemu może przygnieść właściciela. W 2006 roku zarząd przyjął więc program "Kierunki zagospodarowania dworców kolejowych", a w nim siedem sposobów rozwiązania kłopotów.
Wśród nich jest możliwość wieloletniej dzierżawy lub użyczenia dworca gminom, na których terenie on leży. Możliwe jest nieodpłatne jego przekazanie samorządom, bo to przewidywała już Ustawa o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP, jak również przekazywanie go samorządowi zgodnie z trybem Ordynacji podatkowej.
- Do samorządów trafiło około stu czynnych i nieczynnych dworców kolejowych - wyjaśnia Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP SA. - Trwają rozmowy z kilkunastoma samorządami w całej Polsce, ale jest to złożony proces.
Samorządowców zniechęca biurokracja i przewlekłe procedury. Inna sprawa, że zwykle to biedak chce przekazać dworzec ubogiemu. Jeżeli samorząd nie ma szansy na zbilansowanie kosztów utrzymania dworca z przychodami, żadna rada miasta nie da zgody na wydanie symbolicznej złotówki na jego przejęcie.
KOMENTARZE (5)
-
15.03.2010 11:23Krystyna
-
14.03.2010 20:06pasażer PKP
-
14.02.2010 09:50Ryszard



Dworce czy tylko?
Całe PKP ma zostać sprzedane Deutsche Eisenbahn bo Niemcy muszą miec swój korytarz handlowy.