Uczymy się Europy
Jan Bazyl Lipszyc - 2009-07-24
Z Piotrem Nowiną-Konopką, dyrektorem Parlamentu Europejskiego do spraw kontaktów z parlamentami krajowymi - o scenariuszach i priorytetach, o naszej roli w Unii, o Parlamencie Europejskim po wyborach - rozmawia Jan Bazyl Lipszyc.
Ocenia się po wyborach, że w Europie nastąpił zwrot w prawo, a jednocześnie wzrósł w Parlamencie udział posłów ze skrajnych partii (np. nacjonaliści). Czy ta zmiana sił jest na tyle istotna, że
czymś grozi?
- Zgadzam się z dość powszechną oceną, że zwrot w prawo w sensie rezygnacji z socjalistów wynika z braku dobrych recept lewicy na kryzys. Zważywszy jednak na bliskie sąsiedztwo współczesnych idei centrolewicowych i centroprawicowych, to przesunięcie niewiele zmieni w PE z punktu widzenia dominujących wektorów ekonomicznych.
Inna sprawa z pozostałymi kwestiami, w tym zwłaszcza instytucjonalnymi. Skrócenie ławki socjalistów może spowodować u chadeków większą niż dotąd łatwość w sięganiu po alianse nie tylko z liberałami, ale i z zielonymi (razem blisko 400 głosów na 736). Skrajne partie - głównie prawicowe - uzyskają natomiast większą siłę głosu, który dotąd był w PE znacznie cichszy. Nie wiemy jeszcze, na ile przedstawiciele tych ugrupowań zdołają się między sobą porozumieć i stworzyć jakiś wspólny front. Jeśli dodać - tymczasowo włączając w to PiS - brytyjskich torysów i czeskich eurosceptyków, to zobaczymy na sali plenarnej w sumie 145 eurodeputowanych różniących się znacznie w sprawach europejskich. Nie będzie to zmiana "groźna" ilościowo, ale w dyskursie publicznym pojawi się ostrzejszy i donośniejszy niż dotąd głos skrajny. Pojawi się także zwiększona pokusa grania egoistycznymi interesami narodowymi.
Pytanie, zatem, jaką odpowiedź na tę retorykę znajdą ugrupowania mające dłuższy staż w Parlamencie, jak się będą broniły przed populistycznym eurosceptycyzmem, czy będą w stanie sprowadzić debatę do poziomu merytorycznego.
Jak ocenić wynik Polski, czy to dobry skład ta nasza 50-tka? Na jakie stanowiska mamy szanse? Co da nam ich objęcie?
- Skład 50-tki wydaje mi się być lepszy niż w mijającej kadencji, choć nikt nie zastąpi choćby Bronisława Geremka i nikt nagle nie polepszy predyspozycji parlamentarnych niektórych "słabych ogniw". Ogromnie ważny jest udział PO i PSL w grupie chadeckiej.
To będzie nasz główny kapitał. Sądzę, że PiS stanie szybko w szpagacie, próbując się dogadać z konserwatystami brytyjskimi, którzy reprezentują zupełnie inny konserwatyzm niż ten znad Wisły. Wydaje się, że rzeczywiście mamy szansę na osadzenie funkcji Przewodniczącego PE, choć rzecz jasna, to zmniejszy nasze szanse zwłaszcza w obsadzie szefostwa komisji. Za kluczowe komisje w tej kadencji uważam te, które zajmują się budżetem, polityką regionalną, sprawami gospodarczomonetarnymi (ECON), przemysłem oraz transportem i energią, a także AFCO (sprawy instytucjonalne). Niechby udało się nam objąć choć jedną - byłoby nieźle.
- Zgadzam się z dość powszechną oceną, że zwrot w prawo w sensie rezygnacji z socjalistów wynika z braku dobrych recept lewicy na kryzys. Zważywszy jednak na bliskie sąsiedztwo współczesnych idei centrolewicowych i centroprawicowych, to przesunięcie niewiele zmieni w PE z punktu widzenia dominujących wektorów ekonomicznych.
Inna sprawa z pozostałymi kwestiami, w tym zwłaszcza instytucjonalnymi. Skrócenie ławki socjalistów może spowodować u chadeków większą niż dotąd łatwość w sięganiu po alianse nie tylko z liberałami, ale i z zielonymi (razem blisko 400 głosów na 736). Skrajne partie - głównie prawicowe - uzyskają natomiast większą siłę głosu, który dotąd był w PE znacznie cichszy. Nie wiemy jeszcze, na ile przedstawiciele tych ugrupowań zdołają się między sobą porozumieć i stworzyć jakiś wspólny front. Jeśli dodać - tymczasowo włączając w to PiS - brytyjskich torysów i czeskich eurosceptyków, to zobaczymy na sali plenarnej w sumie 145 eurodeputowanych różniących się znacznie w sprawach europejskich. Nie będzie to zmiana "groźna" ilościowo, ale w dyskursie publicznym pojawi się ostrzejszy i donośniejszy niż dotąd głos skrajny. Pojawi się także zwiększona pokusa grania egoistycznymi interesami narodowymi.
Pytanie, zatem, jaką odpowiedź na tę retorykę znajdą ugrupowania mające dłuższy staż w Parlamencie, jak się będą broniły przed populistycznym eurosceptycyzmem, czy będą w stanie sprowadzić debatę do poziomu merytorycznego.
Jak ocenić wynik Polski, czy to dobry skład ta nasza 50-tka? Na jakie stanowiska mamy szanse? Co da nam ich objęcie?
- Skład 50-tki wydaje mi się być lepszy niż w mijającej kadencji, choć nikt nie zastąpi choćby Bronisława Geremka i nikt nagle nie polepszy predyspozycji parlamentarnych niektórych "słabych ogniw". Ogromnie ważny jest udział PO i PSL w grupie chadeckiej.
To będzie nasz główny kapitał. Sądzę, że PiS stanie szybko w szpagacie, próbując się dogadać z konserwatystami brytyjskimi, którzy reprezentują zupełnie inny konserwatyzm niż ten znad Wisły. Wydaje się, że rzeczywiście mamy szansę na osadzenie funkcji Przewodniczącego PE, choć rzecz jasna, to zmniejszy nasze szanse zwłaszcza w obsadzie szefostwa komisji. Za kluczowe komisje w tej kadencji uważam te, które zajmują się budżetem, polityką regionalną, sprawami gospodarczomonetarnymi (ECON), przemysłem oraz transportem i energią, a także AFCO (sprawy instytucjonalne). Niechby udało się nam objąć choć jedną - byłoby nieźle.
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona



Nie dodano jeszcze żadnego komentarza