Autor: Jan Bazyl Lipszyc | 2009-07-24
Uczymy się Europy
Z Piotrem Nowiną-Konopką, dyrektorem Parlamentu Europejskiego do spraw kontaktów z parlamentami krajowymi - o scenariuszach i priorytetach, o naszej roli w Unii, o Parlamencie Europejskim po wyborach - rozmawia Jan Bazyl Lipszyc.
Mówi się, że jesteśmy na razie klientem unijnej kasy, a nie prawdziwym partnerem w Unii. Jak to zmienić?
- Klient wymaga, ale od klienta też wolno wymagać. Mamy pełne prawo do wszystkich funduszy, których jesteśmy beneficjentami, ale chyba niedostatecznie często występujemy z inicjatywami, wychodzącymi naprzeciw nie tylko naszym bezpośrednim interesom.
Świetnie, że udało się razem ze Szwedami uruchomić Partnerstwo Wschodnie, ale teraz przed nami znacznie trudniejsze jego wdrożenie… Może byłoby łatwiej pozyskiwać nam sojuszników, gdybyśmy np. mocniej zaangażowali się w Unię Śródziemnomorską? Kraj dysponujący kapitałem 40 mln obywateli powinien potrafić formułować projekty polityczne, jak choćby w przestrzeni przybliżenia Unii obywatelom. A najogólniej rzecz ujmując - tym bardziej po partnersku będziemy postrzegani, im częściej zamiast "ja" będziemy mówili "my".
Co dalej z polityką Unii wobec wschodnich sąsiadów? Jak doprowadzić do jednolitego stanowiska wobec Rosji w sprawie gazu i w innych kwestiach energetycznych?
- Wytrwałość i cierpliwość oraz uparte wyjaśnianie naszym europejskim partnerom, jakie racje nami kierują w relacjach ze wschodnimi partnerami oraz na ile te racje są obiektywnie racjami zjednoczonej Europy.
Zadanie nie jest łatwe, bo potykamy się o nieomal odwieczne wzorce myślenia politycznego lub o ostre interesy narodowe. Wtedy trzeba budować koalicje, nie tylko z najłatwiej osiągalnymi partnerami.
O co powinniśmy grać w nowej kadencji, jakie sprawy będą najważniejsze?
- W całym tym wywiadzie wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu, nie angażując w żaden sposób autorytetu Parlamentu Europejskiego, którego jestem urzędnikiem. Także więc w tej kwestii wypowiem się wyłącznie prywatnie, jako polski obywatel.
Bardzo liczę na innowacyjną kadencję polskiego (oby!) przewodniczącego. Pięć lat temu nie udało się z profesorem Geremkiem, czego nadal wielu ludzi żałuje. Jestem pewien, że premier Buzek sprosta wyzwaniu uczynienia Parlamentu bliższym obywatelom - to jest sprawa nadrzędna. Polska ekipa poselska powinna zaistnieć jako zwarta i profesjonalna - zaangażowana w główne projekty o zasadniczym znaczeniu dla całej Unii. Mam nadzieje, że starczy jej kwalifikacji intelektualnych i językowych, że uda się zbudować wokół niej aurę fachmanów.
- Klient wymaga, ale od klienta też wolno wymagać. Mamy pełne prawo do wszystkich funduszy, których jesteśmy beneficjentami, ale chyba niedostatecznie często występujemy z inicjatywami, wychodzącymi naprzeciw nie tylko naszym bezpośrednim interesom.
Świetnie, że udało się razem ze Szwedami uruchomić Partnerstwo Wschodnie, ale teraz przed nami znacznie trudniejsze jego wdrożenie… Może byłoby łatwiej pozyskiwać nam sojuszników, gdybyśmy np. mocniej zaangażowali się w Unię Śródziemnomorską? Kraj dysponujący kapitałem 40 mln obywateli powinien potrafić formułować projekty polityczne, jak choćby w przestrzeni przybliżenia Unii obywatelom. A najogólniej rzecz ujmując - tym bardziej po partnersku będziemy postrzegani, im częściej zamiast "ja" będziemy mówili "my".
Co dalej z polityką Unii wobec wschodnich sąsiadów? Jak doprowadzić do jednolitego stanowiska wobec Rosji w sprawie gazu i w innych kwestiach energetycznych?
- Wytrwałość i cierpliwość oraz uparte wyjaśnianie naszym europejskim partnerom, jakie racje nami kierują w relacjach ze wschodnimi partnerami oraz na ile te racje są obiektywnie racjami zjednoczonej Europy.
Zadanie nie jest łatwe, bo potykamy się o nieomal odwieczne wzorce myślenia politycznego lub o ostre interesy narodowe. Wtedy trzeba budować koalicje, nie tylko z najłatwiej osiągalnymi partnerami.
O co powinniśmy grać w nowej kadencji, jakie sprawy będą najważniejsze?
- W całym tym wywiadzie wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu, nie angażując w żaden sposób autorytetu Parlamentu Europejskiego, którego jestem urzędnikiem. Także więc w tej kwestii wypowiem się wyłącznie prywatnie, jako polski obywatel.
Bardzo liczę na innowacyjną kadencję polskiego (oby!) przewodniczącego. Pięć lat temu nie udało się z profesorem Geremkiem, czego nadal wielu ludzi żałuje. Jestem pewien, że premier Buzek sprosta wyzwaniu uczynienia Parlamentu bliższym obywatelom - to jest sprawa nadrzędna. Polska ekipa poselska powinna zaistnieć jako zwarta i profesjonalna - zaangażowana w główne projekty o zasadniczym znaczeniu dla całej Unii. Mam nadzieje, że starczy jej kwalifikacji intelektualnych i językowych, że uda się zbudować wokół niej aurę fachmanów.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
