Autor: Tadeusz Gańczarczyk | 2010-01-09
Upadłość nie zawsze oznacza klęskę
Upadłość kojarzy się jak najgorzej. Ale życie napisało w Chorzowie Batorym zupełnie inny scenariusz. Okazało się, że decyzję o upadłości huty - żywicielki można obrócić w sukces dzielnicy i jej mieszkańców.
Willa jeszcze półtora roku temu straszyła swoim wyglądem. Zabytek w latach 90. wykupiła od huty Batory firma Silesia Film, która miała ambitne plany jego modernizacji. Jednak inwestycja
ugrzęzła w miejscu i opustoszały obiekt niszczał.
- W grudniu 2004 r. po raz pierwszy oglądałem ten budynek wieczorem w świetle latarki (prądu nie było) To był istny koszmar - wspomina Przemysław Sondej, pełnomocnik zarządu ds. systemów zarządzania w spółce Zarmen. - Budynek był w fatalnym stanie. Wszędzie grzyb, w piwnicy śmierdziały zgniłe marchewki i ziemniaki. Rekonstrukcja trwała rok. Udało się przywrócić dawny wystrój wnętrza. Odtworzono także otoczenie willi według planów sprzed pierwszej wojny światowej.
Z ulicy zwraca uwagę odnowiony ceglany mur z parkanem wykonanym z żelaznych prętów, za którym widać szlachetne drzewa i bryłę willi. Pierwszy właściciel budynku miał w ogrodzie kort tenisowy. Na podstawie archiwalnych zdjęć odtworzono go w tym samym miejscu, wykonano żwirowe alejki. Odbudowano także dwie fontanny. Wyburzono wszystkie przybudówki i szopy tzw. czworaków, zachowano i odrestaurowano tylko domek ogrodnika.
Willa jest dziełem słynnego budowniczego Ignacego Grünfelda, autora starej i nowej synagogi w Katowicach oraz niezliczonej liczby kamienic secesyjnych. Zaprojektował go dla Emila Marxa, dawnego dyrektora Huty Bismarck.. Jego portret wisi dziś w gabinecie prezesa Zarmenu Zbigniewa Koncewicza, przypominającym wystrojem tamten - sprzed stu lat.
Imponujący jest nie tylko gabinet. Od frontu - płaskorzeźba z apoteozą hutnictwa. W środku wysoki na dwie kondygnacje hol. W dzień światło wpada tu przez stuletni witraż, wieczorem hol oświetla kryształowy żyrandol.
- Witraż w holu to unikatowy przykład sztuki secesyjnej - wyjaśnia Sondej. - Na początku XX wieku amerykańska rodzina Tiff any, która dziś słynie głównie z luksusowej biżuterii, produkowała tzw. szkło mącone. Szybki miały różnokolorowe smugi i przebarwienia, jakby nie do końca wymieszano barwniki. Z tego materiału wykonywano ten witraż, według projektu znanego artysty Ryszarda Scheina.
W 2007 roku Zarmen kupił także inny budynek po Hucie Batory, wzniesiony w 1902 roku hotel robotniczy, służący potem przez lata jako laboratorium huty. Wcześniej od syndyka nabył ten obiekt pośrednik i w zasadzie niewiele w nim zrobił. W odrestaurowanym laboratorium mieści się księgowość Zarmenu, HPH Hutmaszprojekt oraz biuro Giprokoks Polska, pierwszy poza Ukrainą oddział znanej spółki projektowej.
- W grudniu 2004 r. po raz pierwszy oglądałem ten budynek wieczorem w świetle latarki (prądu nie było) To był istny koszmar - wspomina Przemysław Sondej, pełnomocnik zarządu ds. systemów zarządzania w spółce Zarmen. - Budynek był w fatalnym stanie. Wszędzie grzyb, w piwnicy śmierdziały zgniłe marchewki i ziemniaki. Rekonstrukcja trwała rok. Udało się przywrócić dawny wystrój wnętrza. Odtworzono także otoczenie willi według planów sprzed pierwszej wojny światowej.
Z ulicy zwraca uwagę odnowiony ceglany mur z parkanem wykonanym z żelaznych prętów, za którym widać szlachetne drzewa i bryłę willi. Pierwszy właściciel budynku miał w ogrodzie kort tenisowy. Na podstawie archiwalnych zdjęć odtworzono go w tym samym miejscu, wykonano żwirowe alejki. Odbudowano także dwie fontanny. Wyburzono wszystkie przybudówki i szopy tzw. czworaków, zachowano i odrestaurowano tylko domek ogrodnika.
Willa jest dziełem słynnego budowniczego Ignacego Grünfelda, autora starej i nowej synagogi w Katowicach oraz niezliczonej liczby kamienic secesyjnych. Zaprojektował go dla Emila Marxa, dawnego dyrektora Huty Bismarck.. Jego portret wisi dziś w gabinecie prezesa Zarmenu Zbigniewa Koncewicza, przypominającym wystrojem tamten - sprzed stu lat.
Imponujący jest nie tylko gabinet. Od frontu - płaskorzeźba z apoteozą hutnictwa. W środku wysoki na dwie kondygnacje hol. W dzień światło wpada tu przez stuletni witraż, wieczorem hol oświetla kryształowy żyrandol.
- Witraż w holu to unikatowy przykład sztuki secesyjnej - wyjaśnia Sondej. - Na początku XX wieku amerykańska rodzina Tiff any, która dziś słynie głównie z luksusowej biżuterii, produkowała tzw. szkło mącone. Szybki miały różnokolorowe smugi i przebarwienia, jakby nie do końca wymieszano barwniki. Z tego materiału wykonywano ten witraż, według projektu znanego artysty Ryszarda Scheina.
W 2007 roku Zarmen kupił także inny budynek po Hucie Batory, wzniesiony w 1902 roku hotel robotniczy, służący potem przez lata jako laboratorium huty. Wcześniej od syndyka nabył ten obiekt pośrednik i w zasadzie niewiele w nim zrobił. W odrestaurowanym laboratorium mieści się księgowość Zarmenu, HPH Hutmaszprojekt oraz biuro Giprokoks Polska, pierwszy poza Ukrainą oddział znanej spółki projektowej.
KOMENTARZE (4)
józef
23.02.2010 15:25
;-)
widać jak tu wszystko rośnie w siłe - aż miło jest mieszkać na batorym
gracz
09.02.2010 21:19
Ja
11.01.2010 08:40
