W budownictwie lepiej, ale nie za dobrze
Praca i Życie - 2009-07-09
Najgorszy okres dla branży budowlanej już minął - twierdzą przedstawiciele agencji rekrutacyjnych. Czy kolejni fachowcy wyjadą z kraju?
Kryzys sprawił, że diametralnie zmieniła się sytuacja na rynku nieruchomości. Dziś już nie ma takiego zapotrzebowania na nowe mieszkania, bo sporo lokali stoi pustych. W ciągu ostatnich miesięcy
znacznie spadły ceny domów (m.in. w Wielkiej Brytanii czy Irlandii), ale uzyskanie kredytu w banku jest trudniejsze. - Tempo inwestycji w różnych sektorach gospodarki uległo spowolnieniu, więc firmy
dysponują mniejszą liczbą ofert zatrudnienia dla pracowników budowlanych. Jednocześnie wymagania stawiane kandydatom zdecydowanie wzrosły - mówi Krzysztof Augustowski z agencji rekrutacyjnej
Mesterjobb. Część pośredników oferuje jedynie krótkoterminowe kontrakty (na kilka tygodni lub miesięcy) i gorsze stawki godzinowe w porównaniu do zeszłego roku.
Tylko dla orłów
Kilka lat temu wystarczyły w zasadzie tylko chęci, aby znaleźć zatrudnienie w budownictwie. Trwał boom, więc chętnie przyjmowano również młodych oraz niedoświadczonych. - Dziś preferowani są kandydaci z wykształceniem kierunkowym i ważnymi uprawnieniami do wykonywania zawodu - mówi Marek Damm z firmy BBT. Jednak nawet kilkuletnie doświadczenie nie musi być przepustką do szybkiego zdobycia etatu na obczyźnie. - Norwescy pracodawcy mają mniej wolnych stanowisk, dlatego zwracają szczególną uwagę na kwalifikacje zawodowe oraz umiejętności językowe. Do niedawna można było słabo mówić po angielsku, a teraz konieczna jest już znajomość norweskiego na dobrym poziomie - podkreśla Krzysztof Augustowski. Myśląc o kontrakcie w Belgii, trzeba posługiwać się językiem angielskim, francuskim lub niemieckim w stopniu komunikatywnym. Coraz rzadziej wysyłane są kilkuosobowe brygady, w których przynajmniej jeden pracownik pełni rolę tłumacza. Wiek specjalisty nie ma większego znaczenia dla rekrutujących, ale trzeba dostarczyć aktualne zaświadczenie o stanie zdrowia wydane przez lekarza medycyny pracy.
Szpachla do ręki
Sporo budowlańców ma wysokie mniemanie o sobie. Przedstawiają się jako złote rączki lub wybitni fachowcy, a faktycznie niewiele potrafią. - Osoby, które wybierają naszą firmę, najpierw pracują na budowach na terenie całego kraju. Etap ten trwa zazwyczaj od tygodnia do miesiąca - informuje Wojciech Orzechowski z Bessy Polska Sp. z o.o. W tym okresie można zobaczyć, jak kandydat radzi sobie z określonymi zadaniami, oraz ocenić jego współpracę z pozostałymi specjalistami. - Dokładnie sprawdzamy wszystkie dokumenty przesłane przez kandydata. Kontaktujemy się też z jego byłymi przełożonymi, aby porównać ich opinie z informacjami zawartymi w CV, liście motywacyjnym czy referencjach - mówi Krzysztof Augustowski. Niektórzy pracodawcy organizują testy praktyczne na zakończenie rozmów rekrutacyjnych. Wówczas trzeba wykonać proste czynności, np. pomalować kawałek drewna, wywiercić otwór lub zespawać wskazane elementy.
Tylko dla orłów
Kilka lat temu wystarczyły w zasadzie tylko chęci, aby znaleźć zatrudnienie w budownictwie. Trwał boom, więc chętnie przyjmowano również młodych oraz niedoświadczonych. - Dziś preferowani są kandydaci z wykształceniem kierunkowym i ważnymi uprawnieniami do wykonywania zawodu - mówi Marek Damm z firmy BBT. Jednak nawet kilkuletnie doświadczenie nie musi być przepustką do szybkiego zdobycia etatu na obczyźnie. - Norwescy pracodawcy mają mniej wolnych stanowisk, dlatego zwracają szczególną uwagę na kwalifikacje zawodowe oraz umiejętności językowe. Do niedawna można było słabo mówić po angielsku, a teraz konieczna jest już znajomość norweskiego na dobrym poziomie - podkreśla Krzysztof Augustowski. Myśląc o kontrakcie w Belgii, trzeba posługiwać się językiem angielskim, francuskim lub niemieckim w stopniu komunikatywnym. Coraz rzadziej wysyłane są kilkuosobowe brygady, w których przynajmniej jeden pracownik pełni rolę tłumacza. Wiek specjalisty nie ma większego znaczenia dla rekrutujących, ale trzeba dostarczyć aktualne zaświadczenie o stanie zdrowia wydane przez lekarza medycyny pracy.
Szpachla do ręki
Sporo budowlańców ma wysokie mniemanie o sobie. Przedstawiają się jako złote rączki lub wybitni fachowcy, a faktycznie niewiele potrafią. - Osoby, które wybierają naszą firmę, najpierw pracują na budowach na terenie całego kraju. Etap ten trwa zazwyczaj od tygodnia do miesiąca - informuje Wojciech Orzechowski z Bessy Polska Sp. z o.o. W tym okresie można zobaczyć, jak kandydat radzi sobie z określonymi zadaniami, oraz ocenić jego współpracę z pozostałymi specjalistami. - Dokładnie sprawdzamy wszystkie dokumenty przesłane przez kandydata. Kontaktujemy się też z jego byłymi przełożonymi, aby porównać ich opinie z informacjami zawartymi w CV, liście motywacyjnym czy referencjach - mówi Krzysztof Augustowski. Niektórzy pracodawcy organizują testy praktyczne na zakończenie rozmów rekrutacyjnych. Wówczas trzeba wykonać proste czynności, np. pomalować kawałek drewna, wywiercić otwór lub zespawać wskazane elementy.




Nie dodano jeszcze żadnego komentarza