Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

W kryzysie nadzieja dla infrastruktury

Autor: Dariusz Malinowski
31-01-2009 00:00 |  aktualizacja: 06-02-2009 09:38
W kryzysie nadzieja dla infrastruktury
Niezbędne do właściwego rozwoju infrastruktury jest usprawnienie i uproszczenie procesu budowlanego inwestycji liniowych. Główną barierą w realizacji inwestycji sieciowych są niedostosowane do potrzeb energetyki rozwiązania prawne dotyczące rozwoju i eksploatacji systemów przesyłowych.

Jednym z największych mankamentów naszego kraju jako miejsca dla inwestorów jest słaba infrastruktura. Ale to może ulec zmianie... dzięki kryzysowi. Pod jednym warunkiem - że uda się inwestycjom zapewnić finansowanie.

Ostanie polskiej infrastruktury napisano już setki artykułów, toczyły się dyskusje i organizowano panele. Nic dziwnego, mało jest krajów w UE o tak fatalnych drogach, zaniedbanej sieci kolejowej, gazowej sieci pełnej wielkich białych plam czy niewydolnej, od dziesięcioleci nie modernizowanej, awaryjnej energetycznej sieci przesyłowej. A przecież nie możemy wszystkich niedostatków w tej dziedzinie przypisać zapóźnieniom zawinionym przez komunizm czy trudnym warunkom geografi cznym. W końcu mamy kraj w większości równinny, a wolny rynek od prawie 20 lat.
Od lat o poprawę sytuacji walczy Towarzystwo Rozwoju Infrastruktury ProLinea skupiające podmioty, które chcą inicjować działania na rzecz rozwoju inwestycji infrastrukturalnych w Polsce. Jednak przeszkadza złe prawo, niechęć, lęki i opór mieszkańców, a czasem po prostu brak pieniędzy.

Paradoksalnie szansę na poprawę stanu infrastruktury może teraz stworzyć kryzys finansowy i gospodarczy. Jeszcze do niedawna ceny towarów i usług sięgały zenitu.

Podczas gdy kilka lat temu kilometr autostrady budowano za dwa miliony euro, to teraz firmy budowlane żądały wielokrotność tej liczby. Podobnie było z materiałami - tona asfaltu czy cementu zdrożała w ciągu kilku lat kilkakrotnie.

Dużo dotkliwszy był brak fachowców.

Ci najlepsi wyjechali za granicę, pozostali szukali lepiej płatnej pracy. Nic więc dziwnego, że rządy poważnie zastanawiały się, skąd wziąć ludzi do pracy. Wydawało się, że nasze drogi będą budowali Chińczycy lub Wietnamczycy.

Tymczasem teraz sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu.

W kryzysie nadzieja?

Po pierwsze ze względu na kryzys finansowy i związany z tym utrudniony dostęp do kredytu mało kogo stać duże inwestycje infrastrukturalne. Mniejszy popyt na towary spowodował spadek ich cen. Stal zbrojeniowa, cement czy beton dawno nie były już tak tanie. Kryzys spowodował pojawienie się na rynku większej liczby specjalistów, zwłaszcza że jedną z pierwszych branż, jaką dosięgnęły problemy, jest budowlanka mieszkaniowa. Developerzy wstrzymują rozpoczęcie nowych budów, wykańczane są już tylko te, których pozostawienie naraziłoby na zniszczenia.

Zdaniem prof. Michała Kuleszy, jednego ze współautorów reformy samorządowej rządu Jerzego Buzka, taką sytuację na rynku pracy mogą wykorzystać samorządy, które niejako przy okazji mogą rozwiązać dwa problemy.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


22 086 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP