W polskiej chemii zanikła innowacyjność
Reporter Chemiczny - 2008-07-26
Przez lata nazywaliśmy polską chemię mercedesem naszej gospodarki. Sprzedawaliśmy polskie licencje i budowaliśmy na świecie fabryki nowocześniejsze niż mieliśmy w kraju. Dziś ta innowacyjność zanikła - mówi Janusz Wiśniewski, który miał okazję kierować kolejno największymi zakładami przemysłu chemicznego: Tarnowem, Kędzierzynem i Orlenem.
Prezesi państwowych firm chemicznych są - bez względu na opcję rządu - wymieniani jak rękawiczki. Kto pana zdaniem pociąga za sznurek: administracja rządowa, prywatny biznes czy siły
polityczne?
Wszyscy razem i każdy z osobna. Najgorsi są jednak politycy, bo pozostawanie w opozycji sprawia, że nawet w miarę rozsądny rząd jest pod naciskiem tzw. dołów partyjnych, wygłodniałych brakiem wpływu na środowiska lokalne, w tym przemysł. Nigdy nie należałem do żadnej partii i w zarządach spółek Skarbu Państwa przepracowałem kilkanaście lat, ale i tak przypina mi się łatkę polityczną, której się zresztą nie wstydzę, jak i żadnej innej.
Po prostu mnie to nie dotyczy. Od lat patrzę z zażenowaniem na kolejne nominacje lub zwycięzców pseudokonkursów. Nie tak dawno była inwazja menedżerów branży mięsnej na chemiczną, nominacje otrzymywali specjaliści od utylizacji odpadów, zbierania złomu, produkcji mebli czy ubezpieczeń. Nikomu nie należy odbierać szansy, ale powinien liczyć się staż menedżerski, a nie liczba napisanych donosów.
Czy brak postępów w prywatyzacji jest przypadkowy, czy też jest to na rękę pewnym grupom?
Wstrzymanie prywatyzacji to przede wszystkim strach przed podejmowaniem decyzji, skoro po wielu latach wyciągane są rzekome nieprawidłowości w prywatyzacji. Własności państwowej bronią głównie nieudacznicy, liczący na polityczny awans i ochronę braku kompetencji. Zawsze powtarzam, że państwo powinno zachować funkcje regulatora, a wycofywać się szybko z funkcji właścicielskiej, w której szafuje się pomocą publiczną pod różnymi postaciami. Czyż ostatnia interwencja UE w sprawie polskich stoczni nie jest wyraźną wskazówką dla szybkiej prywatyzacji?
Jakie wobec tego korzyści może mieć zarząd i załoga przedsiębiorstwa z przeprowadzonej prywatyzacji?
Rząd ma korzyść podstawową, to znaczy wpływy budżetowe z prywatyzacji dla realizacji obietnic wyborczych, poza tym ma szanse na tworzenie nowych miejsc pracy bez własnych upolitycznionych wydatków na rozwój firmy lub branży, a więc szansę na pobieranie podatków. Załoga ma szansę na normalny zarząd, stabilne zarobki, premię prywatyzacyjną, dostęp do nowych technologii i w wielu przypadkach realny wpływ na zarządzanie.
Patrząc z boku na nasz przemysł, jak pana zdaniem należałoby zreorganizować branżę, aby zaczęła kwitnąć?
Należy przede wszystkim zdefiniować rolę, jaką powinny odgrywać dla gospodarki narodowej PKN ORLEN i PGNiG. Ta pierwsza spółka powinna zadbać o stabilny rozwój produkcji chemikaliów bazowych, bez czego trudno mówić o szansach na branżowe inwestycje zagraniczne, a druga zapewnić stabilny dopływ najbardziej przyszłościowego nośnika energetycznego, jakim jest i będzie w tej części świata gaz ziemny. Moim zdaniem przemysł chemiczny nie jest strategiczny dla Polski, ale produkcja nawozów jednoskładnikowych już tak. Stąd wynikają proste wnioski prywatyzacyjne dotyczące polskich firm chemicznych.
Wszyscy razem i każdy z osobna. Najgorsi są jednak politycy, bo pozostawanie w opozycji sprawia, że nawet w miarę rozsądny rząd jest pod naciskiem tzw. dołów partyjnych, wygłodniałych brakiem wpływu na środowiska lokalne, w tym przemysł. Nigdy nie należałem do żadnej partii i w zarządach spółek Skarbu Państwa przepracowałem kilkanaście lat, ale i tak przypina mi się łatkę polityczną, której się zresztą nie wstydzę, jak i żadnej innej.
Po prostu mnie to nie dotyczy. Od lat patrzę z zażenowaniem na kolejne nominacje lub zwycięzców pseudokonkursów. Nie tak dawno była inwazja menedżerów branży mięsnej na chemiczną, nominacje otrzymywali specjaliści od utylizacji odpadów, zbierania złomu, produkcji mebli czy ubezpieczeń. Nikomu nie należy odbierać szansy, ale powinien liczyć się staż menedżerski, a nie liczba napisanych donosów.
Czy brak postępów w prywatyzacji jest przypadkowy, czy też jest to na rękę pewnym grupom?
Wstrzymanie prywatyzacji to przede wszystkim strach przed podejmowaniem decyzji, skoro po wielu latach wyciągane są rzekome nieprawidłowości w prywatyzacji. Własności państwowej bronią głównie nieudacznicy, liczący na polityczny awans i ochronę braku kompetencji. Zawsze powtarzam, że państwo powinno zachować funkcje regulatora, a wycofywać się szybko z funkcji właścicielskiej, w której szafuje się pomocą publiczną pod różnymi postaciami. Czyż ostatnia interwencja UE w sprawie polskich stoczni nie jest wyraźną wskazówką dla szybkiej prywatyzacji?
Jakie wobec tego korzyści może mieć zarząd i załoga przedsiębiorstwa z przeprowadzonej prywatyzacji?
Rząd ma korzyść podstawową, to znaczy wpływy budżetowe z prywatyzacji dla realizacji obietnic wyborczych, poza tym ma szanse na tworzenie nowych miejsc pracy bez własnych upolitycznionych wydatków na rozwój firmy lub branży, a więc szansę na pobieranie podatków. Załoga ma szansę na normalny zarząd, stabilne zarobki, premię prywatyzacyjną, dostęp do nowych technologii i w wielu przypadkach realny wpływ na zarządzanie.
Patrząc z boku na nasz przemysł, jak pana zdaniem należałoby zreorganizować branżę, aby zaczęła kwitnąć?
Należy przede wszystkim zdefiniować rolę, jaką powinny odgrywać dla gospodarki narodowej PKN ORLEN i PGNiG. Ta pierwsza spółka powinna zadbać o stabilny rozwój produkcji chemikaliów bazowych, bez czego trudno mówić o szansach na branżowe inwestycje zagraniczne, a druga zapewnić stabilny dopływ najbardziej przyszłościowego nośnika energetycznego, jakim jest i będzie w tej części świata gaz ziemny. Moim zdaniem przemysł chemiczny nie jest strategiczny dla Polski, ale produkcja nawozów jednoskładnikowych już tak. Stąd wynikają proste wnioski prywatyzacyjne dotyczące polskich firm chemicznych.
KOMENTARZE (12)
-
16.04.2011 14:50Stands back from the keyboard in amazement! Tahnks!
-
26.01.2009 21:49Henhryk
-
25.10.2008 00:33Paweł Hoszowski


Stands back from the keyboard in amazement! Tahnks!
Stands back from the keyboard in amazement! Tahnks!