PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

W porę wydzieleni

Autor: Renata Dudała
08-01-2006 00:00
W porę wydzieleni
<u>Co nam zostało z Baildonu</u>

Huta Baildon była przed laty jednym z najlepszych producentów tzw. galanterii hutniczej, wytwarzającym wyroby najwyższej jakości ze stopów precyzyjnych. W latach dziewięćdziesiątych huta została zmodernizowana. W 1996 roku uruchomiła linię ciągłego odlewania stali (COS) w stalowni za 30 milionów zł, a w 1998 roku  walcownię wieloliniową stali jakościowych kosztem 220 milionów zł. 

Zabrakło 20 mln na zakup wsadu, aby walcownia mogła zacząć działać. Inna sprawa, że ze swoimi produktami huta nie trafiła w potrzeby rynku. W konsekwencji nowoczesna walcownia nie pracowała ani jednego dnia.

Sprzedaż nieprodukcyjnego majątku nie poprawiła jednak złej sytuacji huty. Zadłużonemu zakładowi nie udało się pozyskać inwestora. Konsekwencją pogarszającej się sytuacji były strajki związków zawodowych i zwolnienia pracowników. Obecnie huta jest w upadłości. 

Na rynku działają spółki, które zostały wydzielone ze struktury huty przed laty m.in.: Mikromed, Węgliki Spiekane Baildonit, Fabryka Wiertła Baildon. Zagranicznego inwestora pozyskały dwie spółki: Elektrody Baildon, które przejął światowy koncern Esab i Sandvik Baildonit, należący obecnie do szwedzkiego koncernu Sandvik. 
<strong>Adam Ratuszny</strong>, prezes Zarządu Sandvik Baildonit SA:

- Gdyby firma nie znalazła inwestora branżowego, nie byłoby szansy na rozwój, środków na inwestycje, a dostęp do nowych technologii byłby utrudniony. I - najważniejsza rzecz - nie byłoby miejsc pracy. <u>Bezwolne państwo</u>

<strong>Władysław Molęcki</strong>, przewodniczący NSZZ &#8222;Solidarność&#8221; w Mittal Steel Poland oddział w Dąbrowie Górniczej:


&#8211; Prywatyzacja jest polskiej gospodarce potrzebna. Skoro budżetu państwa nie stać na pomoc swoim przedsiębiorstwom w przeprowadzeniu koniecznych inwestycji, to musi zrobić to ktoś, kto pieniądze ma. To jasny i logiczny układ, ale wymaga rzetelnego podejścia obu stron.

Dla mnie najważniejszym doświadczeniem związanym z prywatyzacją była sprzedaż hinduskiemu koncernowi stalowemu LNM Polskich Hut Stali. Niestety, okazało się, że najsłabszym elementem tej prywatyzacji był Skarb Państwa. Chodzi zarówno o sposób jej przeprowadzenia, jak i przygotowanie osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie tej transakcji. Praktycznie całe hutnictwo sprzedane zostało bez żadnych zabezpieczeń, bez żadnej kontroli nad przebiegiem tej prywatyzacji. Być może wynikało to z braku doświadczenia osób odpowiedzialnych za tę prywatyzację. Być może było tu drugie dno i korupcja, o której ciągle się mówiło. 

Tak dużej prywatyzacji nie sposób przeprowadzić bez odpowiedniego przygotowania, ale zupełnym skandalem było doprowadzenie do sytuacji, kiedy pakiet socjalny negocjowany przez związki zawodowe podpisano dopiero po decyzji o sprzedaniu przedsiębiorstw. Znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia, bo druga strona została zupełnie bezprawnie uprzywilejowana. 

W urzędnikach MSP przedstawiciele prywatyzowanych firm nie mają żadnego oparcia, choć to powinien być ich naturalny sojusznik. Przy przekształceniach własnościowych przeprowadzanych na taką skalę, inwestor musi brać pod uwagę skutki społeczne przeprowadzanych zmian. Wynikają one z prawa Unii Europejskiej, ale ich realizacją i wprowadzeniem muszą interesować się przedstawiciele naszego rządu. Muszą być do tego nie tylko przygotowani, ale też i przekonani. W przeciwnym wypadku inwestor będzie mógł wszystkich wodzić za nos. Tak dzieje się w Mittal Steel Poland. Zapowiadane inwestycje, które miały spowodować zwiększenie konkurencyjności polskich hut, pozostają na papierze. To związki zawodowe pilnują, czy oprócz pozornych ruchów dzieje się też coś konkretnego. Nie dzieje się nic, ale przedstawicieli państwa to jakby nie interesowało. Kilka miesięcy temu to związki zawodowe złożyły do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez inwestora polegającego na wyprowadzenia do innych krajów realizowanych tu zysków. Przecież czymś takim powinny zajmować się odpowiednie organy państwa.

Baildonit jest najstarszą i najbardziej stabilną marką na rynku polskim związaną z obróbką skrawaniem. Firma Sandvik Baildonit SA, wydzielona ze struktury Huty Baildon, od 1998 roku należy do szwedzkiego koncernu Sandvik AB.

Produkcję węglików spiekanych w Hucie Baildon pod firmową nazwą Baildonit rozpoczęto w 1936 roku. W 1975 roku uruchomiono wydział wytwarzający płytki wieloostrzowe na bazie licencji Seco-Fagersta. W grudniu 1994 roku powstała spółka akcyjna Sandvik Baildonit, w której 63 proc. akcji należało do Huty Baildon, a 37 proc. akcji do koncernu Sandvik AB. Po dwóch latach Sandvik AB przejął większościowy pakiet akcji, tj. 51 proc. W grudniu 1998 roku koncern osiągnął 100 proc. udziałów w spółce.
W marcu 1996 roku spółka uzyskała Certyfikat Systemu Jakości ISO 9001, natomiast w lipcu 1999 roku Certyfikat Zintegrowanego Systemu Jakości i Zarządzania Środowiskowego ISO 9001 i ISO 14001.

Od 1 stycznia 2005 roku Sandvik Baildonit SA przyjmuje strukturę organizacyjną zgodną z obowiązującym na świecie standardem działania firmy Sandvik. Dział Sprzedaży i Marketingu Baildonit występuje jako niezależny dział w ramach organizacji handlowej Sandvik Polska Sp. z o.o. Zakład Produkcyjny pracuje jako samodzielna jednostka produkcyjna i niezależny podmiot gospodarczy.

– Od 1998 roku należymy do szwedzkiego koncernu Sandvik AB – mówi Adam Ratuszny, prezes Zarządu Sandvik Baildonit SA. – Gdyby firma nie znalazła inwestora, a zależało nam na pozyskaniu inwestora branżowego, nie byłoby szans na rozwój. Nie byłoby środków na inwestycje. Także dostęp do nowych technologii byłby utrudniony. I – najważniejsza rzecz – nie byłoby miejsc pracy.

Zdaniem prezesa Ratusznego wejście inwestora branżowego zapewniło spółce środki finansowe niezbędne dla unowocześnienia produkcji od strony jakościowej poprzez zakup nowych maszyn i urządzeń oraz zwiększenie produkcji. Jednak w ocenie prezesa, właśnie utrzymanie miejsc pracy, a nawet zwiększenie zatrudnienia było największą korzyścią wynikającą z pozyskania inwestora. Było to szczególnie istotne zważywszy na kłopoty Huty Baildon, z której wydzielono spółkę Sandvik Baildonit.

Wydzielenie przed laty ze struktury Huty Baildon spółki Sandvik Baildonit i pozyskanie dla niej inwestora okazało się trafnym przedsięwzięciem. Spółka dzięki inwestorowi rozwija się, z roku na rok rosną jej obroty. W 2004 roku obroty spółki wyniosły 50 mln zł, czyli dwa razy więcej niż przed trzema laty.

W firmie sporo się inwestuje. Ostatnio uruchomiono nowoczesną linię do produkcji wyrobów węglikowych z końcówkami diamentowymi i linię do produkcji płytek ceramicznych w oparciu o zakupione najnowocześniejsze na rynku szlifierki. Dzięki wdrożeniu nowych inwestycji i technologii, spółka uzyskała w ostatnich latach znaczący wzrost eksportu i zatrudnienia, utrzymując przy tym bardzo wysoką rentowność. Obecnie w firmie pracuje 170 osób. Jak przyznaje prezes Ratuszny, rozwój firmy i stabilizacja zatrudnienia to największy sukces.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 374 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP