RSS
    • m.wnp.pl

Węgiel w dołku

Jerzy Dudała - 2009-09-12

Z faktu, że rola węgla kamiennego oraz brunatnego będzie w kolejnych latach malała, zdaje sobie sprawę Ministerstwo Gospodarki. Prognozy przewidują, że w roku 2020 krajowe zapotrzebowanie na węgiel kamienny wyniesie ok. 60,4 mln ton (wobec 76,5 mln ton w roku 2006), natomiast na węgiel brunatny 44,2 mln ton (wobec 59,4 mln ton w roku 2006).

- Na razie, niestety, nic się w górnictwie nie robi - ocenia Krzysztof Tchórzewski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo i energetykę. - Taka sytuacja prowadzi do katastrofy. Przy naszych zasobach import węgla do Polski w 2008 roku, w wysokości ponad 10 milionów ton, jest po prostu hańbą.

Obecnie, przy ograniczonej dostępności pieniądza na rynku, banki z dużo większą nieufnością podchodzą do wielu branż, w tym właśnie i do górnictwa, a brak pieniądza to brak inwestycji. Dziś banki raczej nie byłyby skłonne udzielać kredytów spółkom węglowym.

- Należy stworzyć klimat przyjazny dla rozwoju górnictwa - przekonuje Janusz Olszowski, szef Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. - Trzeba też uzmysłowić bankom, że górnictwo jest potrzebne krajo-wej gospodarce. Kviedyś przyjdzie blackout i okaże się, że nie mamy alternatywy dla węgla. No chyba że chcielibyśmy tylko importować węgiel, ale to przecież byłoby istne szaleństwo.

Również poseł PSL Janusz Piechociński wskazuje, że sektor węglowy potrzebuje długofalowych działań. - Przypomnę, że z górnictwem nie radzono sobie u nas również w czasie koniunktury gospodarczej - ocenia Piechociński. - I obecnie zaniechania inwestycyjne dają o sobie znać. Pamiętajmy, że inwestycje w górnictwie to procesy wieloletnie, nie można liczyć na natychmiastowe efekty.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze