Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Witold Gadomski: koniec cudów

Autor: Witold Gadomski
14-05-2012 00:00
Witold Gadomski: koniec cudów

Bez pieniędzy unijnych Polska zanotowałaby w ubiegłym roku wzrost niższy niż jeden procent PKB. Nowa perspektywa budżetowa UE będzie niemal na pewno mniej hojna dla Polski niż obecna.

W ubiegłym roku Polska znów była jednym z najszybciej rosnących krajów Unii Europejskiej.
Szybciej rosły tylko trzy małe kraje bałtyckie, które jednak w latach 2008-09 zanotowały najgłębszą w Europie recesję. Unia Europejska jako całość miała w ubiegłym roku poziom PKB o 0,6 proc. niższy niż w roku 2007. To znaczy, że przez cztery lata, średnio licząc, nie rosła. W tym czasie Polska zanotowała średni wzrost 3,7 proc. Czy Polska ma w sobie specyficzny "gen wzrostu", nie występujący w innych krajach?

Nie sądzę. Wiele wskazuje na to, że względnie wysoka dynamika naszego PKB wynika z czterech czynników: relatywnie niskiego poziomu zadłużenia polskiej gospodarki, bardzo luźnej polityki fiskalnej w początkowym okresie globalnego kryzysu finansowego, deprecjacji złotego, inwestycji, współfinansowanych przez fundusze unijne. Te cztery czynniki były raczej skutkiem przypadku niż świadomej polityki rządu.

W przededniu kryzysu polska gospodarka była jedną z mniej zadłużonych w Europie.

W przeciwieństwie do Hiszpanii, Irlandii, Węgier czy krajów bałtyckich rozwijaliśmy się raczej dzięki własnemu kapitałowi niż pożyczkom. Rynek nieruchomości rozwijał się bardzo dynamicznie, ale nie przybrał tak monstrualnych rozmiarów i nie pociągał za sobą tak ogromnego zadłużenia jak w kilku innych krajach.

Co więcej, światowy kryzys w naturalny sposób zahamował narastanie w Polsce bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości i zadłużenia, szczególnie w walutach obcych.

Dlatego gospodarka dobrze zniosła gwałtowny spadek złotego. Poza problemem opcji walutowych przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe nie miały większych kłopotów ze spłatą zadłużenia w walutach obcych, a deprecjacja złotego wzmacniała eksport netto.

Rząd, choć wiele mówił o dyscyplinie finansowej, pozwolił na wzrost deficytu finansów publicznych w roku 2009 i 2010, a w roku 2011 bardzo powoli zacieśniał politykę fiskalną.

Wreszcie - mieliśmy ogromne szczęście, bo finansowanie inwestycji z funduszy unijnych zbiegło się z europejską recesją.

W ubiegłym roku wydatki na inwestycje współfinansowane z Unii Europejskiej wyniosły 56,8 mld zł (z czego 40 mld sfinansowała Unia), czyli 3,7 proc. PKB. W sumie nakłady na inwestycje były w IV kwartale ubiegłego roku o blisko 11 proc. większe niż rok wcześniej. Innymi słowy - bez pieniędzy unijnych Polska zanotowałaby w ubiegłym roku wzrost niższy niż jeden procent! Szczęśliwa passa nie może trwać wiecznie.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


22 086 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP