PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Work Service: załoga do wynajęcia

Autor: Krzysztof Orłowski
16-11-2007 00:00 |  aktualizacja: 29-11-2007 13:59
Work Service: załoga do wynajęcia
<b> Kto co robi? </b>

Kiedy zakładali firmę, Tomasz Szpikowski i Tomasz Misiak podzielili się zadaniami. Pierwszy z nich odpowiadał za sprzedaż, marketing i kontakty z klientami, drugi za sprawy administracyjne, informatykę, finanse. 

Chociaż po kryzysie obaj pooddawali część swoich funkcji nowo zatrudnionym menedżerom, generalny podział pozostał. 

Tomasz Szpikowski nadal kontaktuje się z najważniejszymi klientami, chociaż jednocześnie odsuwa się już od zarządzania operacyjnego firmą na rzecz planowania strategicznego - rozwijania firm zagranicznych, negocjowania przejęć. 

Tomasz Misiak nadal odpowiada za administrację, ale w lepsze ręce przekazał finanse i księgowość. Docelowo obaj myślą o przesunięciu się na poziom nadzoru korporacyjnego. 

- Chcemy jako właściciele zająć się tym, co w naszej strategii rozwoju firmy jest najważniejsze, czyli rozwojem międzynarodowym, a spółkę polską chcemy zostawić profesjonalnemu zarządowi. Takich profesjonalnych zarządów chcemy mieć jak najwięcej w Europie - mówi Tomasz Misiak. Przychody grupy kapitałowej Work Service (w mln zł) <b>Tomasz Misiak</b>, wiceprezes Work Service'u, senator PO: Różniliśmy się od wielu powstających od zera firm pod jednym względem. Nie wyciągaliśmy z przedsiębiorstwa gotówki. Każde zarobione pieniądze zostawały w firmie. Nie popełniliśmy częstego błędu polskich małych i średnich przedsiębiorców, którzy najpierw budują dom, a potem chcą budować fabrykę, tyle że na fabrykę już nie starcza pieniędzy. My zbudowaliśmy "fabrykę", domów natomiast nie mamy do dzisiaj... <b>Tomasz Szpikowski</b>, prezes Work Ser vice&#8217;u: Cały biznes zbudowaliśmy na bazie kapitału początkowego w wysokości 4 tys. zł. Myślę, że dziś byłoby to niemożliwe, a i wtedy, gdy startowaliśmy, było niezwykłe. Dźwignia finansowa polegała na tym, że my zatrudnialiśmy osoby na umowę-zlecenie i płaciliśmy im 20. dnia kolejnego miesiąca. Firmy, dla których rekrutowaliśmy pracowników, płaciły nam 7. dnia kolejnego miesiąca. Mieliśmy 14 dni, kiedy obracaliśmy pieniędzmi. Dzięki temu budowaliśmy biznes bez inwestora zewnętrznego oraz bez kredytów. Oczywiście, to było możliwe do czasu, bo potem, gdy firma stawała się coraz większa, musieliśmy zacząć z nich korzystać.

Z założonej w piwnicy akademika przez dwóch studentów firmy w ciągu 8 lat powstało przedsiębiorstwo o przychodach prawie 400 mln zł, lider na rynku pracy czasowej w Polsce. Kierowany przez Tomasza Szpikowskiego i Tomasza Misiaka Work Service zatrudnia średnio kilkanaście tysięcy osób, zakłada kolejne spółki za granicą i wchodzi na giełdę.

Szefowie Work Service'u mają dzisiaj 32 lata (prezes) i 34 lata (wiceprezes). Zaczynali jako studenci. Oprócz nauki i prowadzenia firmy działali w samorządzie studenckim.
- Najcenniejszą nauką ze studiów była "sztuka kombinowania" - zarządzania czasem, ustalania priorytetów - jak w jednej sesji zdać 10 egzaminów, jak się ułożyć z prowadzącymi zajęcia, żeby to wszystko pasowało i jeszcze w tym czasie prowadzić firmę - opowiada Szpikowski.

Prezes Work Service'u studiował przez trzy lata na dwóch kierunkach - zaocznie na prawie i w trybie dziennym na Akademii Ekonomicznej. Firma doszła w czwartym roku. Oprócz tego działał w samorządzie. Podobną liczbę zajęć miał Tomasz Misiak. W jego przypadku z czasem miejsce działalności w samorządzie studenckim zajęło zaangażowanie w politykę - od dwóch lat jest senatorem Platformy Obywatelskiej, wcześniej był wrocławskim radnym.

Garnitur dla prezesa

- Startowaliśmy w 1999 roku. W tamtym okresie pracowałem w biurze karier Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu - wspomina Szpikowski.

Poszukiwał pracy dla studentów - głównie prostych zleceń, takich jak np. na koszenie trawy, mycie okien. Wtedy była to działalność non profit, ale dzięki temu, że miał do czynienia z rynkiem pracy i kontakty z firmami poszukującymi pracowników, szybko dostrzegł, że budzi się rynek wynajmu pracowników. Razem z Tomaszem Misiakiem postanowili z tej szansy skorzystać. Na początku mieli trochę szczęścia. Dzięki znajomej, pracującej w sieci Praktiker, trafiło do nich pierwsze komercyjne zlecenie - na pozyskanie 60 osób, studentów, którzy mieli pracować w halach Praktikera (po 10 osób w 6 rozsianych po Polsce sklepach).

- Rozjechaliśmy się dwoma samochodami po Polsce. Organizowaliśmy spotkania w wynajętych salach w szkołach podstawowych i tam zaczęliśmy rekrutować ludzi - mówi Szpikowski.

Za pozyskanie jednego pracownika dostawali 200 zł. W sumie pierwszy kontrakt opiewał na około 12 tys. zł. Uwzględniając koszty na czysto zarobili 5 tys. zł. Przy kolejnym zamówieniu na szczęście nie mogli już liczyć - musieli samodzielnie je zdobyć.

- Byłem wówczas na trzecim roku studiów, miałem umówione spotkanie z dyrektorem personalnym sieci HIT, w której wówczas pracowało już około 1,5 tys. osób. Musiałem się zaprezentować jako prezes dużej firmy - opowiada prezes Work Service'u.

KOMENTARZE (9)




SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


53 899 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP