Autor: Dariusz Ciepiela | 2009-01-07
Z czego ten prąd?
Skutkiem polityki energetycznej i ekologicznej Unii Europejskiej będzie przeskok technologiczny polskiej elektroenergetyki i zmniejszenie roli węgla w produkcji energii. Przyszłość polskiej energetyki opartej na węglu rysuje się... mgliście.
Pakiet to nie wszystko
Według Stanisława Tokarskiego z Tauronu, Pakiet klimatyczno-energetyczny należy rozpatrywać łącznie ze zgłoszoną nowelą dyrektywy IPPC (w sprawie zintegrowanego zapobiegania i ograniczania zanieczyszczeń). W szczególności dla polskiej energetyki, opartej na węglu, oznacza on między innymi przedwczesne wycofanie kolejnych mocy wytwórczych przed ich technicznym wyeksploatowaniem.
- Dotychczas wymogi dyrektywy LCP wymuszały w naszym kraju trwałe wyłączenie z eksploatacji ok. 12 tys. MW mocy zainstalowanej, czyli ponad 50 proc. mocy polskich elektrowni systemowych, do 2020 roku. Podejmowane w tej chwili inwestycje, w tym w elektrowniach Łagisza i Bełchatów, jak również możliwości importowe Polski nie zapewnią odpowiedniego poziomu mocy dostępnej w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym począwszy od 2015 roku, zwłaszcza w kontekście prognozowanego rozwoju gospodarczego - ocenia prezes Tokarski.
Tokarski przypomina, że według szacunków w Polsce może zabraknąć od 6 tys. MW do około 16 tys. MW mocy w 2020 roku.
Polityka środowiskowa Unii Europejskiej zmierzająca m.in. do redukcji emisji CO2 z pewnością dotknie polskie górnictwo. Niektórzy przedstawiciele sektora węglowego zdają sobie z tego sprawę.
- Konieczność ograniczenia emisji CO2 to, w krótkiej perspektywie, techniczny problem energetyki. W dłuższej perspektywie to także problem górnictwa węgla, ponieważ może dojść do zmiany paliwa używanego przez energetykę - przyznaje Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Zmiana paliwa jest nieunikniona.
W roku 2020 ok. 15 proc. energii ma być produkowanej w źródłach odnawialnych, z pewnością do tego czasu wrośnie także udział gazu w produkcji energii, wynoszący obecnie ok. 2 proc. W roku 2030 ma pojawić się energetyka jądrowa.
Według Stanisława Tokarskiego z Tauronu, Pakiet klimatyczno-energetyczny należy rozpatrywać łącznie ze zgłoszoną nowelą dyrektywy IPPC (w sprawie zintegrowanego zapobiegania i ograniczania zanieczyszczeń). W szczególności dla polskiej energetyki, opartej na węglu, oznacza on między innymi przedwczesne wycofanie kolejnych mocy wytwórczych przed ich technicznym wyeksploatowaniem.
- Dotychczas wymogi dyrektywy LCP wymuszały w naszym kraju trwałe wyłączenie z eksploatacji ok. 12 tys. MW mocy zainstalowanej, czyli ponad 50 proc. mocy polskich elektrowni systemowych, do 2020 roku. Podejmowane w tej chwili inwestycje, w tym w elektrowniach Łagisza i Bełchatów, jak również możliwości importowe Polski nie zapewnią odpowiedniego poziomu mocy dostępnej w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym począwszy od 2015 roku, zwłaszcza w kontekście prognozowanego rozwoju gospodarczego - ocenia prezes Tokarski.
Tokarski przypomina, że według szacunków w Polsce może zabraknąć od 6 tys. MW do około 16 tys. MW mocy w 2020 roku.
Polityka środowiskowa Unii Europejskiej zmierzająca m.in. do redukcji emisji CO2 z pewnością dotknie polskie górnictwo. Niektórzy przedstawiciele sektora węglowego zdają sobie z tego sprawę.
- Konieczność ograniczenia emisji CO2 to, w krótkiej perspektywie, techniczny problem energetyki. W dłuższej perspektywie to także problem górnictwa węgla, ponieważ może dojść do zmiany paliwa używanego przez energetykę - przyznaje Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Zmiana paliwa jest nieunikniona.
W roku 2020 ok. 15 proc. energii ma być produkowanej w źródłach odnawialnych, z pewnością do tego czasu wrośnie także udział gazu w produkcji energii, wynoszący obecnie ok. 2 proc. W roku 2030 ma pojawić się energetyka jądrowa.
