Środa, 23 maja 2012 r.
partnerzy portalu wnp.pl external external
Autor:  Piotr Stefaniak  |  2009-03-17

Z wyobraźnią w telekomunikacji

Dzieje Netii odzwierciedlają ewolucję rynku telekomunikacyjnego z jego wzlotami i potknięciami. Firma pokazała, jak wykorzystywać umiejętnie szanse, które niesie liberalizacja. Nawet strategiczne porażki z przeszłości obecnie procentują.

Tylko w latach 2006-08 prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej nałożył 26 kar finansowych na tzw. zasiedziałego operatora. Tym eufemizmem, już przyjętym w języku urzędowym Unii Europejskiej, określa się monopolistę na rynku krajowym. W Polsce była nim i jest Telekomunikacja Polska.

Nakładane kary są miarą problemów, z jakimi nadal borykają się alternatywni operatorzy, szczególnie dzisiaj, gdy działa UKE i są ustawy chroniące przed sytuacją monopolistyczną.

Trzeba więc było mieć dużo odwagi i wyobraźni, aby w 1990 roku zaczynać od zera biznes telekomunikacyjny.

Raczkowanie

Wolna gospodarka ujawniła wiele barier rozwoju. Do jednej z największych należała fatalna infrastruktura. Do Polski przyjeżdżali inwestorzy zagraniczni i często rezygnowali z jednego powodu. Nie mogli się dodzwonić do swoich central, na połączenia czekali kilka godzin. Nawet w urzędach gmin należało zamawiać rozmowy, a specjalne telefonistki ustalały "listę priorytetów" łączenia z wojewodą lub Warszawą.

Tymczasem na rynku telekomunikacyjnym dominowało państwowe przedsiębiorstwo Polska Poczta, Telegraf i Telefon, które od lat trwało w letargu technicznym i finansowym. Już w 1989 r. rząd szukał możliwości zmiany sytuacji. Sprawy poszły w dwóch kierunkach. Z początkiem 1991 r. podzielono państwowego molocha na dwa monopole - pocztowy i łączności telefonicznej.

Z drugiej strony nowa ustawa o łączności dopuściła do udziału w rynku nowe firmy, ograniczając co prawda ich działanie do połączeń lokalnych w jednej strefie numeracyjnej, ale i tak oznaczało to początek rewolucji.

Okazję tę chwycił Andrzej Radzimiński, adiunkt w Instytucie Łączności, doradca w Ministerstwie Łączności. Skrzyknął kilkanaście osób, sam wziął urlop bezpłatny i założył spółkę RP Telekom.

- Pracowaliśmy społecznie, za przyszłe w niej udziały - wspomina. - W ciągu kilku miesięcy pozyskaliśmy 150 udziałowców.

Ich praca skupiała się na pozyskaniu kapitału oraz licencji. Pomocne w uzyskiwaniu licencji okazały się samorządy gmin i miast. A pieniądze były dostępne, tylko trzeba było przekonać np. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju lub Międzynarodową Korporację Finansową, żeby udzieliły kredytów firmie w powijakach. Sprawy poszły łatwiej, gdy RP Telekom uzyskała w 1991 r., jako pierwsza w kraju, koncesję lokalną na operowanie w ówczesnym województwie pilskim. Trzy lata później spółka zbudowała w Świdniku pierwszą niezależną sieć telekomunikacyjną w Polsce, wkrótce do 17 wzrosła liczba spółek z samorządami. Chętnie inwestowały, bo samo pojawienie się konkurenta w Pile sprawiło, że TP zaczął na gwałt rozbudowywać linie telefoniczne.
 KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
portale Grupy PTWP Grupa PTWP www.rynekzdrowia.pl www.wnp.pl www.propertynews.pl www.portalspozywczy.pl www.gieldarolna.pl www.dlahandlu.pl www.farmer.pl Miesięcznik Nowy Przemysł www.rynekaptek.pl Miesięcznik Rynek Spożywczy www.nasze-zyski.pl Miesięcznik Rynek Zdrowia www.portalsamorzadowy.pl Dwutygodnik Farmer