Autor: Dariusz Malinowski | 2008-10-03
Zabraknie nam magazynów gazu
W Polsce o bezpieczeństwie gazowym kraju dyskutuje się bardzo dużo. Planowane są nowe międzynarodowe gazociągi i budowa gazoportu. Jednak nawet wówczas, gdy inwestycje te zostaną poczynione, cały system będzie kulawy, jeśli w Polsce nie wybuduje się większej liczby podziemnych magazynów gazu.
Ile kosztuje budowa magazynu? O tym nasi rozmówcy nie chcą mówić. W grę wchodzą setki milionów złotych. Np. największy niemiecki PMG w Rehden o pojemności roboczej ponad 4,2 mld m sześc.
gazów kosztował ponad 400 mln euro! Nic więc dziwnego, że w Polsce budowa magazynów idzie tak powoli. - Mówimy o dużych wydatkach - przyznaje wiceprezes Dobrut.
Magazyny wspomogłyby rynek
Tymczasem budowa magazynów ma także kapitalne znaczenie dla liberalizacji rynku gazu. Zgodnie z Europejską Dyrektywą Gazową z czerwca 2003 roku wolny dostęp (regulowany lub negocjowany) do magazynów i usług towarzyszących jest obowiązkowy. Ponieważ w Polsce pojemności jest zbyt mało PGNiG prawie nie udostępnia ich konkurencji. W praktyce więc firmy te, ze względu na przepisy prawne dotyczące obowiązkowych rezerw, nie mogą same importować gazu w większych ilościach. Gdyby chciały to zrobić, musiałyby najpierw wydać miliony na pojemności magazynowe. Nic więc dziwnego, że monopol PGNiG ma się dobrze.
- Moglibyśmy zwiększyć import gazu, ale przy braku możliwości magazynowania narażamy się na kary. Obecnie więc mówienie o konkurowaniu z Polskim Górnictwem Naftowym jest fikcją - przyznaje proszący o anonimowość prezes niezależnego dostawcy gazu.
Jednak w następnych latach i to się zmieni. Na magazynach można bowiem dobrze zarabiać. Co więcej, z analiz cen, jakie obowiązują za składowanie surowca w PMG, wynika, że roczna stopa zwrotu z inwestycji sięga 10-18 proc.
Magazyny wspomogłyby rynek
Tymczasem budowa magazynów ma także kapitalne znaczenie dla liberalizacji rynku gazu. Zgodnie z Europejską Dyrektywą Gazową z czerwca 2003 roku wolny dostęp (regulowany lub negocjowany) do magazynów i usług towarzyszących jest obowiązkowy. Ponieważ w Polsce pojemności jest zbyt mało PGNiG prawie nie udostępnia ich konkurencji. W praktyce więc firmy te, ze względu na przepisy prawne dotyczące obowiązkowych rezerw, nie mogą same importować gazu w większych ilościach. Gdyby chciały to zrobić, musiałyby najpierw wydać miliony na pojemności magazynowe. Nic więc dziwnego, że monopol PGNiG ma się dobrze.
- Moglibyśmy zwiększyć import gazu, ale przy braku możliwości magazynowania narażamy się na kary. Obecnie więc mówienie o konkurowaniu z Polskim Górnictwem Naftowym jest fikcją - przyznaje proszący o anonimowość prezes niezależnego dostawcy gazu.
Jednak w następnych latach i to się zmieni. Na magazynach można bowiem dobrze zarabiać. Co więcej, z analiz cen, jakie obowiązują za składowanie surowca w PMG, wynika, że roczna stopa zwrotu z inwestycji sięga 10-18 proc.
KOMENTARZE (1)
Konkurent
04.02.2010 08:38
