Zaplecze energetyki: nowe moce coraz droższe
Dariusz Ciepiela - 2006-12-22
Dla wykonawców i dostawców urządzeń dla firm elektroenergetycznych rozpoczęły się dobre czasy - rośnie liczba zamówień oraz wartość kontraktów. Tak może być nawet do 2020 roku.
- Poprawa koniunktury gospodarczej na rynku europejskim zwiększyła portfel zamówień u polskich i zagranicznych wykonawców i podwykonawców branży energetycznej - zauważa Jerzy Kozicz, prezes zarządu
Foster Wheeler Energia Polska. - Aby sprostać tym zamówieniom, firmy muszą zwiększyć zatrudnienie, co jest nie lada wyzwaniem przy masowym odpływie fachowej siły roboczej i inżynieryjnej z Polski do
Europy Zachodniej.
Jak wskazuje Kozicz, jedynym sposobem pozwalającym na zwiększenie zatrudnienia jest wzrost wynagrodzeń Polsce. Początek tego procesu można było zaobserwować już w drugim półroczu 2006 r.
- Koszt nowych inwestycji z tego powodu wzrośnie. Jednak skala tego wzrostu jest trudna do oszacowania w tej chwili - dodaje.
Wraz ze wzrostem kosztów pracy można spodziewać się wzrostu marży wykonawców i podwykonawców. Jeszcze niedawno, gdy trudniej było zdobyć zamówienie, dostawcy zmniejszali swoje marże po to, aby uzyskać jakikolwiek kontrakt. Teraz, kiedy część firm zwiększa swoją marżę, może pozwolić sobie na rezygnację z udziału w niektórych przetargach, bo ma pewność, że będzie miała wystarczającą liczbę zamówień.
Megawat za półtora miliona
Wzrost cen dostawców urządzeń i usług oraz rosnące ceny stali powodują, że wzrasta koszt budowy nowych bloków energetycznych. Jeszcze kilka lat temu szacowano koszt budowy megawata na milion euro, a dzisiaj niektóre firmy przyjmują przy planowaniu nowych bloków cenę aż 1,5 mln euro.
- To wysoka cena, ale niewiele odbiegająca od bieżących cen rynkowych - ocenia prezes Foster Wheeler Energia Polska.
Wzrost cen u wykonawców i podwykonawców będzie się utrzymywał tak długo, jak długo będzie nadwyżka popytu nad podażą na rynku europejskim i światowym. Konsekwencje globalizacji i konsolidacji na rynku dostawców urządzeń i obiektów energetycznych już są odczuwalne na rynku polskim. Większość firm z sektora wykonawczego, w tym podwykonawcy, już są co najmniej graczami regionalnymi i oczekują światowych cen za swoje usługi i urządzenia.
- Boom inwestycyjny w Europie i w Polsce oraz wynikające z niego obciążenie dostawców sprzętu dla elektroenergetyki, może potrwać nawet do roku 2020 - prognozuje Kozicz.
Jak wskazuje Kozicz, jedynym sposobem pozwalającym na zwiększenie zatrudnienia jest wzrost wynagrodzeń Polsce. Początek tego procesu można było zaobserwować już w drugim półroczu 2006 r.
- Koszt nowych inwestycji z tego powodu wzrośnie. Jednak skala tego wzrostu jest trudna do oszacowania w tej chwili - dodaje.
Wraz ze wzrostem kosztów pracy można spodziewać się wzrostu marży wykonawców i podwykonawców. Jeszcze niedawno, gdy trudniej było zdobyć zamówienie, dostawcy zmniejszali swoje marże po to, aby uzyskać jakikolwiek kontrakt. Teraz, kiedy część firm zwiększa swoją marżę, może pozwolić sobie na rezygnację z udziału w niektórych przetargach, bo ma pewność, że będzie miała wystarczającą liczbę zamówień.
Megawat za półtora miliona
Wzrost cen dostawców urządzeń i usług oraz rosnące ceny stali powodują, że wzrasta koszt budowy nowych bloków energetycznych. Jeszcze kilka lat temu szacowano koszt budowy megawata na milion euro, a dzisiaj niektóre firmy przyjmują przy planowaniu nowych bloków cenę aż 1,5 mln euro.
- To wysoka cena, ale niewiele odbiegająca od bieżących cen rynkowych - ocenia prezes Foster Wheeler Energia Polska.
Wzrost cen u wykonawców i podwykonawców będzie się utrzymywał tak długo, jak długo będzie nadwyżka popytu nad podażą na rynku europejskim i światowym. Konsekwencje globalizacji i konsolidacji na rynku dostawców urządzeń i obiektów energetycznych już są odczuwalne na rynku polskim. Większość firm z sektora wykonawczego, w tym podwykonawcy, już są co najmniej graczami regionalnymi i oczekują światowych cen za swoje usługi i urządzenia.
- Boom inwestycyjny w Europie i w Polsce oraz wynikające z niego obciążenie dostawców sprzętu dla elektroenergetyki, może potrwać nawet do roku 2020 - prognozuje Kozicz.


Nie dodano jeszcze żadnego komentarza