Autor: Jerzy Dudała | 2006-09-25
Zaplecze górnictwa: gdzie dwóch się bije…
Głównym profilem działalności Grupy Kapitałowej Glinik z Gorlic jest produkcja maszyn dla górnictwa. Jednak Glinik dywersyfikuje działalność, by zmniejszyć zależność od wahań koniunktury w sektorze węglowym.
- Ten profil produkcji jest dość specyficzny - mówi prezes Brudniak. - Cykl produkcji urządzeń wiertniczych waha się bowiem od trzech do sześciu miesięcy.
A może na giełdę?
W Gliniku nie wyklucza się wejścia na giełdę. Ponadto Grupą Kapitałową Glinik mocno interesują się fundusze inwestycyjne. Glinik nie chce pozyskać inwestora branżowego, gdyż w firmie zdają sobie sprawę, że nie czas na to, by się sprzedać. Wartość Glinika będzie bowiem najpewniej rosła. Gorlicki zakład zamierza konkurować na Wschodzie - głównie w Rosji i Kazachstanie. O rynku ukraińskim, przynajmniej na razie, należy zapomnieć, bo polityka tamtejszych władz nie przewiduje zakupu maszyn od polskich producentów.
Niepokój wśród pracowników Glinika wywołuje ekspansja chińskich producentów maszyn i urządzeń dla górnictwa, która w perspektywie pięciu-sześciu lat może się stać realnym zagrożeniem. Tym bardziej że produkty "made in China" nie są już złej jakości. Powoli, ale konsekwentnie Chińczycy udoskonalają swe wyroby i niedługo mogą silnie zaistnieć na światowym rynku. Już teraz nieźle radzą sobie na rynkach wschodnich.
Ponadto po wejściu Famuru na parkiet może dojść do wyniszczającej wojny cenowej między Grupą Famuru oraz Grupą Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych i Kopeksu. Jeżeli do wojny cenowej dojdzie, to uderzy ona we wszystkich graczy na rynku zaplecza górnictwa. Najbardziej zyskają na niej kopalnie, które mniej zapłacą za dostarczane maszyny. Ucierpi natomiast ich jakość, a co za tym idzie - obniży się bezpieczeństwo pracy pod ziemią.
A może na giełdę?
W Gliniku nie wyklucza się wejścia na giełdę. Ponadto Grupą Kapitałową Glinik mocno interesują się fundusze inwestycyjne. Glinik nie chce pozyskać inwestora branżowego, gdyż w firmie zdają sobie sprawę, że nie czas na to, by się sprzedać. Wartość Glinika będzie bowiem najpewniej rosła. Gorlicki zakład zamierza konkurować na Wschodzie - głównie w Rosji i Kazachstanie. O rynku ukraińskim, przynajmniej na razie, należy zapomnieć, bo polityka tamtejszych władz nie przewiduje zakupu maszyn od polskich producentów.
Niepokój wśród pracowników Glinika wywołuje ekspansja chińskich producentów maszyn i urządzeń dla górnictwa, która w perspektywie pięciu-sześciu lat może się stać realnym zagrożeniem. Tym bardziej że produkty "made in China" nie są już złej jakości. Powoli, ale konsekwentnie Chińczycy udoskonalają swe wyroby i niedługo mogą silnie zaistnieć na światowym rynku. Już teraz nieźle radzą sobie na rynkach wschodnich.
Ponadto po wejściu Famuru na parkiet może dojść do wyniszczającej wojny cenowej między Grupą Famuru oraz Grupą Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych i Kopeksu. Jeżeli do wojny cenowej dojdzie, to uderzy ona we wszystkich graczy na rynku zaplecza górnictwa. Najbardziej zyskają na niej kopalnie, które mniej zapłacą za dostarczane maszyny. Ucierpi natomiast ich jakość, a co za tym idzie - obniży się bezpieczeństwo pracy pod ziemią.
KOMENTARZE (2)
łemek
16.03.2010 10:02
Krytyk
29.09.2006 22:14
