Autor: Jan M. Fijor - www.fijor.com | 2008-11-05
Zdrowe fundamenty
Dwaj popularni analitycy rynkowi, p. Ryszard Petru i Piotr Kuczyński potrafią znaleźć wytłumaczenie najbardziej skomplikowanych zjawisk.
A więc nie tylko Węgry i Islandia. Zagrożone są wszystkie kraje mające duży deficyt na rachunku obrotów bieżących, znaczący deficyt budżetowy, a także niski poziomie rezerw walutowych. W
Polsce rezerwy spadają, a deficyt na rachunku obrotów bieżących szybko rośnie - wynosi już ponad 4 proc. PKB, co jest poziomem niższym od węgierskiego (ok. 10 procent PKB), lecz przy obecnej
dynamice zadłużenia, inflacji i pasożytów w postaci polityków toczących boje o głosy elektoratu i związkowców walczących o popularność wśród członków możemy Madziarów dogonić w
rok, dwa.
Strachy na lachy
I wystarczyło, że - pod wpływem absurdalnej decyzji FED z 29 października 2008 r. o obniżeniu stóp procentowych w USA - złotówka przestała tracić parytet wobec dolara - by nasi dzielnicy analitycy, Petru i Kuczyński, zapomnieli o wpływie kryzysu węgierskiego, powracając do tezy o silnych fundamentach polskiej gospodarki. To wszystko co się pisze, ich zdaniem, to strachy na lachy.
Ale to nie są strachy. Złoty przestał spadać, dlatego, że dolar zaczął tracić na wartości. A fundamenty mamy, jakie mamy: inflacja wskutek rosnącego deficytu sięga już 5 procent, tempo wzrostu gospodarczego spada poniżej 5 procent i w latach 2009-10 spadnie najprawdopodobniej do 2 procent, a zrzucanie winy na Węgry czy kogokolwiek innego nie ma sensu, gdyż jak zwykle w naszych dziejach nikt nam nie uczynił więcej szkód, niż zrobiliśmy to sobie sami. W tym wypadku na własne życzenie kopiujemy braci Węgrów.
Jan M Fijor
www.fijor.com
Powyższy artykuł jest wyrazem poglądów jego autora.
Strachy na lachy
I wystarczyło, że - pod wpływem absurdalnej decyzji FED z 29 października 2008 r. o obniżeniu stóp procentowych w USA - złotówka przestała tracić parytet wobec dolara - by nasi dzielnicy analitycy, Petru i Kuczyński, zapomnieli o wpływie kryzysu węgierskiego, powracając do tezy o silnych fundamentach polskiej gospodarki. To wszystko co się pisze, ich zdaniem, to strachy na lachy.
Ale to nie są strachy. Złoty przestał spadać, dlatego, że dolar zaczął tracić na wartości. A fundamenty mamy, jakie mamy: inflacja wskutek rosnącego deficytu sięga już 5 procent, tempo wzrostu gospodarczego spada poniżej 5 procent i w latach 2009-10 spadnie najprawdopodobniej do 2 procent, a zrzucanie winy na Węgry czy kogokolwiek innego nie ma sensu, gdyż jak zwykle w naszych dziejach nikt nam nie uczynił więcej szkód, niż zrobiliśmy to sobie sami. W tym wypadku na własne życzenie kopiujemy braci Węgrów.
Jan M Fijor
www.fijor.com
Powyższy artykuł jest wyrazem poglądów jego autora.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
