Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Ziemia do adopcji

Autor: Tomasz Elżbieciak, Zbigniew Konarski
20-04-2012 00:00
Ziemia do adopcji

Gdy z mapy miasta znika zakład przemysłowy, przedsiębiorcy zwykle ostrzą sobie zęby na atrakcyjne działki, a samorządowcy zastanawiają się, co zrobić z tym fantem.

Niektórzy mówią o nich: miejskie ugory, trafnie definiując istotę problemu związanego z terenami zdegradowanymi przez działalność przemysłową. To rzeczywiście rozległe, martwe połacie ziemi, nieprzynoszące zysków, szpecące krajobraz.
Główny Urząd Statystyczny podaje, że w roku 2010 było w Polsce ponad 60 tys. ha gruntów zdewastowanych i porzuconych przez przemysł. Przy czym z naukowych analiz wynika, że liczba ta jest i tak zaniżona. Co więcej, zanikanie tradycyjnych gałęzi przemysłu, zwłaszcza tego ciężkiego, powoduje, że jest ich coraz więcej.

W zagospodarowaniu terenów poprzemysłowych zwykle chodzi o coś więcej - o jego rewitalizację, czyli przywrócenie do życia, nadanie mu nowej funkcji i wartości.

Spór o koncepcję

Na terenach upadłej Stoczni Szczecińskiej Nowej, gdzie zadomowiły się firmy wykorzystujące infrastrukturę "postoczniową", praca wre, ale to nie to, czego w Szczecinie oczekują. W mieście toczy się debata nad przyszłością stoczniowych terenów. Spór dotyczy samej koncepcji.

Czy dalej powinno się tam budować statki, czy też należy o tym raz na zawsze zapomnieć?

W październiku 2011 roku media ogłosiły, że likwidowana stocznia ruszy na nowo. Plan przygotowało Towarzystwo Finansowe Silesia, które rok wcześniej kupiło jej tereny od Agencji Rozwoju Przemysłu. Statki miałyby być budowane na mniej więcej jednej czwartej stoczniowych placów. Pozostałe zamierzano zrewitalizować: część zajęłyby firmy z sektora przemysłu lekkiego, resztę - kompleks rekreacyjno- -biznesowy.

Najwięcej emocji wzbudził ów kompleks, choć kosztem 67 mln zł miał przysporzyć miastu 6,5 tys. miejsc pracy. Gdy w lutym tego roku TF Silesia zapytała przedstawicieli szczecińskich środowisk biznesowych, polityków i samorządowców, co sądzą o jej pomyśle, ci zgodnie go oprotestowali.

Pytali, czy sportowe jachty mają cumować kilka metrów od urządzeń piaskujących blachy i czy można wyobrazić sobie mieszkania w bezpośrednim sąsiedztwie pochylni. W odpowiedzi otrzymali zapewnienie, że TFS ponownie gruntownie przemyśli swą koncepcję, i że jednak większy nacisk położy na przemysłową aktywizację stoczniowych nabrzeży.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


22 086 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP