Autor: Piotr Stefaniak | 2010-10-14
Związki zawodowe - niebezpieczne, toksyczne, niezbędne
Związki zawodowe w spółkach z udziałem Skarbu Państwa dają argumenty pracodawcom, żeby osłabić ich rolę i pozycję. Przepisy regulujące relacje w firmie nie przystają do gospodarczych realiów.
W końcu października 2008 roku Sąd Pracy w Mikołowie orzekł, że zwolnienia z pracy związkowców z KWK Budryk były niezgodne z prawem i zasądził na ich rzecz odszkodowania.
Wobec trzech uczestników strajku z 2007 roku podjął decyzję o przywróceniu ich do pracy. Sąd uznał, że przekonanie związkowców, iż biorą udział w strajku legalnie, jest usprawiedliwione okolicznościami, w jakich doszło do tego protestu.Zarząd KGHM Polska Miedź twierdził, że dwugodzinny strajk 12 sierpnia ub.r. był nielegalny. Zawiadomił prokuraturę i otrzymał odpowiedź: strajk był nielegalny, ale nie popełniono przestępstwa, bo... strajkujący nie byli świadomi jego nielegalności.
Dla bezstronnych obserwatorów te sytuacje wydają się niezrozumiałe. Mamy państwo prawa, a przepisy obowiązują selektywnie?
- Związki zawodowe są potrzebne w życiu kraju, ponieważ pracodawcy mają większe zasoby i wiedzę, mogą więc dominować nad niezorganizowanymi pracownikami, narzucać im rozwiązania nie zawsze dla nich korzystne - przypomina Marek Kochan, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Ponadto nadal w Polsce mamy enklawy drapieżnego kapitalizmu, przed którym obronić się można w organizacji, a nie samodzielnie.
W praktyce związki przyjmują postawy roszczeniowe, nie rozumieją realiów ekonomicznych, a jednocześnie śmiało sięgają po władzę. Model funkcjonowania organizacji związkowych, szczególnie w firmach państwowych, prowadzi do patologii, które szkodzą samej idei reprezentowania pracobiorcy wobec pracodawcy.
Sytuacja szkodzi obu stronom dialogu..., którego nie ma.
Ustawa z przeszłości
- Jeszcze we wrześniu kierownictwo organizacji Pracodawcy RP uaktualni postulaty w sprawie nowelizacji Ustaw: o związkach zawodowych oraz o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, i skieruje je pod obrady Komisji Trójstronnej Społeczno-Ekonomicznej - mówi Adam Ambroziak, dyrektor Departamentu Przedsiębiorczości i Dialogu Społecznego.
- One są powodem wielu patologii w ruchu związkowym.
Pierwsza z tych ustaw powstała na początku lat 90., w zupełnie innej rzeczywistości. Przepisy "ustawy związkowej" nie odpowiadają realiom w zakładach pracy. Przykładem jest możliwość powołania związku zawodowego przez 10 osób. Szef zakładu pracy musi rozmawiać z reprezentantami wielu związków, bywa, że nawet kilkudziesięciu. Przeczy to idei dialogu społecznego. Spotkania przypominają konferencje, a nie realne negocjacje.
KOMENTARZE (13)
kesz
18.04.2011 21:16
pracownik
01.11.2010 19:50
JOHN
26.10.2010 19:34


