Czy pogorszy się bezpieczeństwo na kolei?
W historii SOK dwukrotnie, w 1920 i w 1955 r., likwidowano ją bądź ograniczano kompetencje. I dwukrotnie wycofywano się z tych, jak udowodnił późniejszy wzrost przestępczości, błędnych decyzji. Jak będzie teraz, zobaczymy w okresie wzrostu zagrożeń, spowodowanego znacznym napływem kibiców i turystów na Euro 2012. Niech nas nie zmyli spadek wykroczeń na kolei, bo jest on zapewne skutkiem kryzysu w przewozach.
Rząd argumentuje, że spółki prawa handlowego powinny same dbać o ochronę własnej infrastruktury i mienia. Tyle tylko, że infrastruktura kolejowa, zarządzana owszem przez spółkę, ale państwową i nie podlegającą prywatyzacji, ma przejść bezpośrednio na własność Państwa. Podobnie jak drogi krajowe, a przecież nikt nie chce likwidacji policji drogowej.
Przewoźnicy kolejowi pilnują przewożonych ładunków, za które biorą odpowiedzialność, ale przy uzbrojonych bandytach okradających nocą pociągi z węglem jest to trudne. Ochroniarze mają zaś mniejsze uprawnienia związane z użyciem broni. Dlaczego Państwo chce wycofać się z ochrony ładunków na kolei? Bo przewożą je prywaciarze? Bezpieczeństwo jest jedno. Przy innym rozumowaniu policja powinna pilnować jedynie mienia państwowego, a my zatrudniać ochroniarzy strzegących naszych samochodów i mieszkań.
Tysiąc policjantów oddelegowanych do ochrony obszarów kolejowych, ograniczy kontrolę głównie do dworców i niektórych z 5 tys. uruchamianych dziennie pociągów. Nie do pomyślenia na największych kolejach w Niemczech czy Francji. Czy jest w tym troska o nasze bezpieczeństwo, czy raczej zadziwiająca troska o nabicie kabzy prywatnym firmom ochrony? Oprócz nowego źródła dochodów z kolei, rząd bowiem chce im dać zarobić także na pilnowaniu przekraczania granic w ruchu Schengen na lotniskach.
Blog Adriana Furgalskiego
Adrian Furgalski
Bogate doświadczenie zawodowe jeśli idzie o pracę w administracji rządowej, doradztwo dla przedsiębiorstw z sektora infrastruktury i transportu.
Adrian Furgalski jest z wykształcenia politologiem, ale jeszcze w czasie trwania studiów na UJ zetknął się z problematyką transportu, pracując w gabinecie politycznym ministra transportu w latach 1998-2000. Wtedy to przygotowywany był m.in. program restrukturyzacji polskich kolei. Następnie doradzał Naczelnemu Dyrektorowi Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" w zakresie reformy strukturalnej.
W latach 2003-2005 doradzał Przewodniczącemu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska i jest współautorem programu PO w zakresie transportu. Od 2004 zajmuje się analizą funkcjonowania rynku kolejowego, drogowego i lotniczego pracując jako dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR. Jest autorem licznych publikacji prasowych oraz stałym komentatorem telewizyjnym spraw z zakresu transportu.
