Polski MSZ ostrzega Białoruś. Ambasador wezwany do kraju
PAP - 08-02-2010 20:22, aktualizacja: 08-02-2010 20:48
Bardzo poważne zastrzeżenia wobec działań sił bezpieczeństwa Białorusi przekazał ambasadorowi Białorusi Wiktarowi Gajsionakowi wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer. Polski ambasador na Białorusi Henryk Litwin został wezwany do kraju na konsultacje - poinformował o tym rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Chodzi o wejście białoruskiej milicji do Domu Polskiego w Iwieńcu. Na ten temat Kremer rozmawiał dziś po południu z wezwanym do MSZ ambasadorem Republiki Białorusi Wiktarem Gajsionakiem.
- Minister Kremer przekazał ambasadorowi Białorusi nasze bardzo poważne zastrzeżenia, które budzą działania sił bezpieczeństwa Białorusi; zaznaczył, że tego typu działania represyjne są dla nas nie do zaakceptowania - relacjonował Paszkowski.
Do Iwieńca udał się także polski konsul na Białorusi Marek Martinek, który nie został wpuszczony do Domu Polskiego.
- Z relacji konsula wiemy, że milicja rozpoczęła spis majątku, wymianę zamków w drzwiach i zapieczętowała wyjście - mówił wcześniej Paszkowski.
Podkreślał, że na miejscu pojawił się także pełnomocnik białoruskiego sądu, który przejął budynek, co jednak nie oznacza przekazania tytułu własności nad nieruchomością którejkolwiek z organizacji. Posiedzenie sądu w tej sprawie ma się odbyć 15 lutego.
Białoruskie władze nie uznają za szefową ZPB Andżeliki Borys. Dla Mińska legalne są władze Związku Polaków kierowane obecnie przez Stanisława Siemaszkę, a wcześniej przez Józefa Łucznika, który został wybrany na prezesa w sierpniu 2005 roku.
Dziś do Domu Polskiego w Iwieńcu, w którym przebywali działacze Związku Polaków na Białorusi (ZPB) lojalnego wobec Andżeliki Borys, weszli białoruscy milicjanci - relacjonował działacz ZPB Andrzej Poczobut.
Poczobut mówił, że nie ma kontaktu ze znajdującymi się wewnątrz działaczami ZPB, w tym prezes iwienieckiego oddziału organizacji Teresą Sobol.
- Zatrzymano też siedmiu członków Związku Polaków na Białorusi, którzy jechali z Grodna do Iwieńca - poinformował Poczobut.
- Wszyscy są na komisariacie w Wołożynie. Zarzuca się im, że rzekomo są poszukiwani listami gończymi. Wszystkich zatrzymano we wsi Pierwszai - powiedział Poczobut.
Wcześniej Poczobut poinformował o zatrzymaniu pięciu członków ZPB. Wówczas milicja zarzucała im, że jechali jakoby kradzionym samochodem. Później zatrzymano dwie kolejne osoby.
- Przed Domem Polskim nadal jest tłum ludzi, teraz już około setki. Ludzie śpiewają piosenki, nie chcą się rozchodzić. Wszyscy są zbulwersowani tym, co się stało - podkreślił Poczobut.
21 stycznia w Domu Polskim w Iwieńcu odbyło się zebranie ZPB, na które przyjechali działacze z kręgu Borys. Zebranie zwołano w reakcji na decyzję uznawanego przez władze białoruskie kierownictwa ZPB, które odwołało Teresę Sobol, będącą też dyrektorką Domu Polskiego, z funkcji szefowej iwienieckiego oddziału. Zdaniem działaczy ZPB popierających Borys, chodziło o przejęcie Domu Polskiego - jednego z trzech, które pozostawały w ich rękach.
- Minister Kremer przekazał ambasadorowi Białorusi nasze bardzo poważne zastrzeżenia, które budzą działania sił bezpieczeństwa Białorusi; zaznaczył, że tego typu działania represyjne są dla nas nie do zaakceptowania - relacjonował Paszkowski.
Do Iwieńca udał się także polski konsul na Białorusi Marek Martinek, który nie został wpuszczony do Domu Polskiego.
- Z relacji konsula wiemy, że milicja rozpoczęła spis majątku, wymianę zamków w drzwiach i zapieczętowała wyjście - mówił wcześniej Paszkowski.
Podkreślał, że na miejscu pojawił się także pełnomocnik białoruskiego sądu, który przejął budynek, co jednak nie oznacza przekazania tytułu własności nad nieruchomością którejkolwiek z organizacji. Posiedzenie sądu w tej sprawie ma się odbyć 15 lutego.
Białoruskie władze nie uznają za szefową ZPB Andżeliki Borys. Dla Mińska legalne są władze Związku Polaków kierowane obecnie przez Stanisława Siemaszkę, a wcześniej przez Józefa Łucznika, który został wybrany na prezesa w sierpniu 2005 roku.
Dziś do Domu Polskiego w Iwieńcu, w którym przebywali działacze Związku Polaków na Białorusi (ZPB) lojalnego wobec Andżeliki Borys, weszli białoruscy milicjanci - relacjonował działacz ZPB Andrzej Poczobut.
Poczobut mówił, że nie ma kontaktu ze znajdującymi się wewnątrz działaczami ZPB, w tym prezes iwienieckiego oddziału organizacji Teresą Sobol.
- Zatrzymano też siedmiu członków Związku Polaków na Białorusi, którzy jechali z Grodna do Iwieńca - poinformował Poczobut.
- Wszyscy są na komisariacie w Wołożynie. Zarzuca się im, że rzekomo są poszukiwani listami gończymi. Wszystkich zatrzymano we wsi Pierwszai - powiedział Poczobut.
Wcześniej Poczobut poinformował o zatrzymaniu pięciu członków ZPB. Wówczas milicja zarzucała im, że jechali jakoby kradzionym samochodem. Później zatrzymano dwie kolejne osoby.
- Przed Domem Polskim nadal jest tłum ludzi, teraz już około setki. Ludzie śpiewają piosenki, nie chcą się rozchodzić. Wszyscy są zbulwersowani tym, co się stało - podkreślił Poczobut.
21 stycznia w Domu Polskim w Iwieńcu odbyło się zebranie ZPB, na które przyjechali działacze z kręgu Borys. Zebranie zwołano w reakcji na decyzję uznawanego przez władze białoruskie kierownictwa ZPB, które odwołało Teresę Sobol, będącą też dyrektorką Domu Polskiego, z funkcji szefowej iwienieckiego oddziału. Zdaniem działaczy ZPB popierających Borys, chodziło o przejęcie Domu Polskiego - jednego z trzech, które pozostawały w ich rękach.