Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2016

To już koniec: kopalnia Krupiński zaraz trafi do SRK

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  16-03-2017 06:32
Minister energii Krzysztof Tchórzewski podkreślał 15 marca w Senacie, że decyzja o przekazaniu kopalni Krupiński z Jastrzębskiej Spółki Węglowej do Spółki Restrukturyzacji Kopalń jest słuszna i nie ma od niej odwrotu.

Minister Tchórzewski powtórzył to, o czym mówił już wiele razy. Decyzja o przekazaniu Krupińskiego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń musi być utrzymana, jako jeden z warunków porozumienia Jastrzębskiej Spółki Węglowej z bankami. Krupiński ma trafić do SRK do końca marca tego roku. Załoga kopalni ma zapewnioną pracę w innych kopalniach, bądź też skorzysta z osłon socjalnych.

Fot. PTWP (Michał Oleksy)

Co by się chciało, a co jest możliwe

W trakcie dyskusji, która odbyła się 15 marca w Senacie, i dotyczyła nowelizacji  ustawy górniczej, minister energii Krzysztof Tchórzewski poinformował senatorów, że dwukrotnie pytał banki o możliwość renegocjacji umowy restrukturyzującej zadłużenie JSW, której jednym z elementów jest przekazanie kopalni Krupiński do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Banki nie zgodziły się na to, by Krupiński miał do SRK nie trafić.

- Wypowiedzenie tego porozumienia oznaczałoby natychmiastową wymagalność całego zadłużenia - podkreślał minister Tchórzewski. I przypomniał, że JSW wynegocjowała z instytucjami finansowymi odroczenie rozpoczęcia spłat zobowiązań wobec nich o dwa lata oraz wydłużenie spłat w czasie z 5 do 10 lat.

Minister wskazał, że Krupiński był według bankowców i analityków najtrudniejszym elementem, jeżeli chodzi o finanse w JSW. 

Po tym, jak walne zgromadzenie JSW zdecydowało o przeniesieniu Krupińskiego do SRK, swój sprzeciw wobec tej decyzji zgłaszali związkowcy oraz samorządowcy, w tym wójt Suszca, gdzie jest ulokowana ta kopalnia. Siódmego marca delegacja pracownic i żon pracowników kopalni Krupiński wręczyła petycję pracownikowi kancelarii premiera. Nie zgadzają się one na to, że Krupiński ma trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Kobiety liczyły na spotkanie z premier Beatą Szydło. Ostatecznie zdołały wręczyć petycję pracownikowi kancelarii premiera. Podkreślały, że likwidacja Krupińskiego spowoduje wzrost bezrobocia i uderzy w okoliczne miejscowości. Ich zdaniem kopalnia powinna dalej fedrować, a po udostępnieniu złóż węgla koksowego typu 35 mogłaby odnotowywać dobre wyniki. 

Do końca marca - wskazuje JSW - wszyscy pracownicy kopalni  Krupiński zostaną przeniesieni do innych zakładów spółki.  

235 osób trafi do Ruchu Borynia, 339 do Ruchu Zofiówka, 504 pracowników do kopalni Pniówek, 366 do Budryka i dwie osoby do biura zarządu. Natomiast 360 osób zadeklarowało chęć skorzystania z urlopu górniczego oraz z jednorazowej odprawy pieniężnej.  

Proces przekazania kopalni Krupiński do Spółki Restrukturyzacji Kopalń - podkreślają w JSW - wkroczył w decydujący etap i przebiega bez większych problemów.  

Zgodnie z harmonogramem, przekazanie majątku kopalni Krupiński do SRK ma się zakończyć 31 marca 2017 roku. Alokacja pracowników odbywa się na zasadzie porozumienia stron.

Przejście pracownika między kopalniami Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie oznacza, że zostaje on zwolniony z jednej, a zatrudniony w drugiej kopalni. Żaden pracownik nie otrzymuje nowej umowy o pracę, a jedynie aneks do aktualnej umowy. Pracownika dalej obowiązuje ta sama umowa o pracę. Wszystkich pracowników kopalni Krupiński, którzy zostali i zostaną przeniesieni do innych kopalń spółki niezmiennie obowiązują gwarancje zatrudnienia wynikające z porozumienia zawartego 5 maja 2011 roku. 

W JSW także stale przypominają, że przeniesienie kopalni Krupiński do SRK było jednym z warunków podpisanego 29 sierpnia 2016 roku  porozumienia pomiędzy zarządem JSW a obligatariuszami w sprawie spłaty obligacji na kwotę ok. 1,3 mld zł. Uzgodniono obniżenie pierwotnej kwoty spłaty obligacji w początkowym okresie i wydłużenie okresu spłaty o pięć lat, czyli do 2025 roku.  
W JSW podkreślają, że przez ostatnie 10 lat kopalnia Krupiński przyniosła miliard złotych straty. Analizowano  wiele scenariuszy dla tej kopalni. Żadna z ośmiu niezależnych analiz przeprowadzonych przez spółkę, nie dała szans kopalni Krupiński na stabilne rentowne wydobycie nawet przy wysokich cenach węgla.  

JSW wskazywała, że utrzymanie Krupińskiego w strukturach spółki do 2021 roku kosztowałoby ją, według różnych wariantów, od 300 milionów do ponad 520 milionów złotych.

- Nie pogodziłem się z likwidacją Krupińskiego - powiedział nam niedawno Marian Pawlas, wójt Suszca, gdzie znajduje się kopalnia. - Jeżeli wznowione pierwszego grudnia 2016 roku po dwudniowej przerwie Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Jastrzębskiej Spółki Węglowej podjęło decyzję o przeniesieniu kopalni Krupiński do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, to przecież na to wpływu nie miałem. Natomiast liczę, że jeszcze jest szansa, by ten proces odwrócić - podkreślił.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski wskazał 15 marca w Senacie, że gdyby w kopalni Krupiński zainwestować w ciągu trzech lat ok. 300 mln zł, dopłacając w tym czasie do wydobycia kolejne 250 mln zł, zachodziłaby możliwość udostępnienia pokładów węgla, dających szansę - ale nie pewność - rentownego funkcjonowania. Węgiel ten jednak musiano by transportowany pod ziemią przez 7 km, a eksperci z reguły uznają podziemny transport powyżej 5 km za nieopłacalny.

Zgodnie z harmonogramem

Minister Tchórzewski powiedział, że wobec szacowanych na 2,5 mld zł potrzeb inwestycyjnych JSW, bardziej racjonalne będzie skierowanie środków na rozwój rentownych kopalń, niż inwestowanie kolejnych 550 mln zł w Krupińskiego. 

- Zdecydowały wskaźniki finansowe i brak możliwości poniesienia kosztów z tytułu dodatkowych inwestycji w następnych latach - mówił minister Tchórzewski, tłumacząc dlaczego kopalnia ma ostatecznie trafić do SRK.

Takie podejście znalazło uznanie wśród inwestorów i wierzycieli. Inwestorzy, wskazywał minister energii, uwierzyli w powodzenie procesu restrukturyzacji JSW. W ciągu roku wartość jej akcji na giełdzie wielokrotnie wzrosła. Warto tutaj dodać, że znaczny wpływ na to miał też na pewno wzrost cen węgla na światowym rynku. 

- Jeśli proces związany z kopalnią Krupiński dobiegnie końca i rzeczywiście ona znajdzie się w Spółce Restrukturyzacji Kopaln, to te akcje jeszcze dodatkowo zdrożeją - wskazywał minister Tchórzewski. 

- Proces przekazania kopalni Krupiński do Spółki Restrukturyzacji Kopalń wkroczył w decydujący etap i przebiega bez większych problemów - zaznaczył w wywiadzie dla portalu wnp.pl Daniel Ozon, p.o. prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej. - Zgodnie z harmonogramem, przekazanie majątku KWK Krupiński do SRK ma się zakończyć 31 marca 2017 roku. Alokacja pracowników odbywa się na zasadzie porozumienia stron. Wszystkich pracowników kopalni Krupiński, którzy zostali i zostaną przeniesieni do innych kopalń spółki, niezmiennie obowiązują gwarancje zatrudnienia wynikające z porozumienia zawartego 5 maja 2011 roku. Przeniesienie kopalni Krupiński do SRK było jednym z warunków podpisanego 29 sierpnia 2016 roku porozumienia pomiędzy zarządem JSW a obligatariuszami w sprawie spłaty obligacji na kwotę ok. 1,3 mld zł. Uzgodniono obniżenie pierwotnej kwoty spłaty obligacji w początkowym okresie i wydłużenie okresu spłaty o pięć lat, czyli do 2025 roku - przypomniał Daniel Ozon. 

A minister Tchórzewski zaznaczył 15 marca, że dzięki wykorzystaniu sprzętu z Krupińskiego w innych kopalniach, JSW zaoszczędzi dodatkowo ok. 350 mln zł.

Odniósł się także do planów niemieckiego inwestora posiadającego koncesję na eksploatację złoża węgla sąsiadującego ze złożem kopalni Krupiński. Minister Tchórzewski przypomniał, że spółka ta od 2014 roku zabiegała o możliwość eksploatacji węgla ze swojego złoża z odpłatnym wykorzystaniem infrastruktury kopalni Krupiński. Dzięki przekopowi węgiel miałby wyjeżdżać na powierzchnię szybami Krupińskiego i trafiać do zakładu przeróbczego tej kopalni. 

Minister wskazał, że już po decyzji o przekazaniu Krupińskiego do SRK, inwestor zadeklarował podniesienie kwoty oferowanej za korzystanie z infrastruktury kopalni o 30 proc., zabiegając, by nie została ona zlikwidowana. Jednakże po analizach uznano, że proponowane kwoty nie wystarczą do zapewnienie rentowności przedsięwzięcia.

Zmarnowane szanse?

- Obecnego postępowania nie potrafię zrozumieć, w Krupińskim wybierano pokłady po kolei - i były te najgorsze. A teraz, jakby już można dojść do tych lepszych pokładów, okazuje się, że trzeba to zarabować - zaznaczył w wywiadzie dla portalu wnp.pl Marian Pawlas, wójt Suszca. - Ale przecież na inwestycje poszło tam kilkaset milionów złotych. Teraz mówimy o nowych złożach węgla koksowego najwyższej jakości - typu 35, zalegających po stronie południowej. A dotychczas nikt o tym nie mówił. Wskazuje się obecnie, że trzysta, bądź czterysta milionów złotych należałoby zainwestować, żeby móc sięgnąć po węgiel typu 35. A ja się pytam, ile trzeba zainwestować w inne rejony, na innych kopalniach? Pewnie też z pół miliarda złotych należy zainwestować, żeby dojść do pokładów węgla - podkreślił Pawlas. 

Także prof. Krystian Probierz, senator, negatywnie ocenił przenoszenie Krupińskiego do SRK.

- Większość działań prowadzonych w górnictwie należy ocenić pozytywnie. Jednak z niektórymi trudno się zgodzić - zaznaczył prof. Probierz w wywiadzie dla portalu wnp.pl. Wśród tych drugich wymienił decyzję o tym, że kopalnia Krupiński ma trafić z Jastrzębskiej Spółki Węglowej do Spółki Restrukturyzacji Kopalń oraz to, że utracono kopalnię Makoszowy.

- To są właśnie te negatywy. Natomiast resztę należy ocenić pozytywnie. Jastrzębska Spółka Węglowa pokazuje, że ta kopalnia generowała straty. Jednak warunki górniczo-geologiczne panujące w kopalni Krupiński nie odbiegają zbytnio od warunków w innych kopalniach JSW. Nie brak głosów, że de facto skazano tę kopalnię na likwidację. Jednak skoro kopalnia Krupiński nie może dalej funkcjonować w strukturach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, to może należałoby umożliwić jej inną formę funkcjonowania - podkreśli prof. Krystian Probierz. 

Również przedstawiciele strony społecznej wskazywali wcześniej, że może Krupiński mógłby funkcjonować samodzielnie. Natomiast szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik napisał niedawno w felietonie opublikowanym w Solidarności Górniczej: Jak znam życie, wkrótce będący w zasięgu Krupińskiego węgiel koksowy typu 35 wydobędzie podmiot prywatny, zarabiając miliardy, my natomiast zaczniemy dyskusję o kolejnej szansie, jaką zmarnowała Jastrzębska Spółka Węglowa. Oby nie okazało się prawdziwym czyjeś stwierdzenie, że przejęcie władzy przez PiS - przynajmniej w górnictwie - oznaczać będzie co najwyżej drobną, a nie dobrą zmianę”.

Związkowcy oraz samorządowcy niezmiennie krytykują likwidację tej kopalni. Uważają, że przeniesienie Krupińskiego do SRK będzie wielkim marnotrawstwem. Jednak wielu przedstawicieli sektora górniczego jakby nie chciało pamiętać, że jeszcze niedawno Jastrzębska Spółka Węglowa, do której należy kopalnia Krupiński, znajdowała się nad przepaścią. Nowy rząd, w tym minister energii Krzysztof Tchórzewski, zmuszony był do występowania w roli strażaka.

Wynegocjowano po ciężkich negocjacjach porozumienie JSW z bankami, zakładające m.in. przeniesienie Krupińskiego do SRK. Nie można również zapominać o tym, że Komisja Europejska przygląda się temu, co dzieje się w polskim górnictwie. I wstrzymanie przeniesienia Krupińskiego do SRK mogłoby wpłynąć - co wielu podkreśla - na rozwalenie notyfikacji pomocy dla naszego górnictwa. Nikt nie chciałby tu pewnie ryzykować.

Forma przekazu (tak, jak i treść) też jest ważna

- Jeżeli wcześniej zostałby przeprowadzony rzetelny audyt  zewnętrzny, który pokazywałby standing kopalni Krupiński, to pewnie nie byłoby całego tego zamieszania. A tak, to podważane są analizy zaprezentowane przez Jastrzębską Spółkę Węglową - ocenił w niedawnym wywiadzie dla wnp.pl prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. - Podważają je przykładowo żony górników z Krupińskiego, które przecież nie dysponują wystarczającą wiedzą na ten temat. Natomiast, co zrozumiałe, obawiają się o swe rodziny i o miejsca pracy. Jastrzębska Spółka Węglowa wielokrotnie wskazywała, że praca dla górników z kopalni Krupiński jest zapewniona w innych zakładach tej spółki. Generalnie rzecz biorąc, na co zwracam uwagę od lat, u nas często źle funkcjonuje komunikacja między zarządami firm a załogami. Zarząd jak już uważa, że ma rację, to robi swoje. Często nie zabiegając przy tym o odpowiednie informowanie załogi. A trzeba pamiętać, że forma przekazywania komunikatów również jest niezwykle ważna. Jak ktoś ma piękny obraz w brzydkiej ramie, to zachodzi pewien dysonans. A jak rama jest gustowna i dobrze dobrana, to nawet takie sobie płótno może się w niej prezentować całkiem, całkiem. Obecnie w przypadku kopalni Krupiński zrobiło się zamieszanie. Są coraz to większe emocje, a tam, gdzie one zaczynają przeważać, tam rozum schodzi na dalszy plan. Winą zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej było to, że nie sporządzono  rzetelnego audytu zewnętrznego w sprawie kopalni Krupiński. Gdyby został on wcześniej wykonany przez niezależnych ekspertów, to może nie byłoby dziś tych problemów - podkreślił prof. Barczak. Jak widać, Krupiński niebawem trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Czy to jednak zakończy całe zamieszanie wokół tej kopalni? Raczej nie. Wystarczy posłuchać związkowców i samorządowców.

Coraz częściej można też usłyszeć, że sprawa Krupińskiego używana jest w różnych wojenkach podjazdowych i przepychankach w Prawie i Sprawiedliwości. Pozostaje tu proste pytanie: czy ktoś na miejscu ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego zrobiłby coś w górnictwie lepiej i więcej - mając na względzie standing spółek sektora oraz uwarunkowania zewnętrzne? Odpowiedź wydaje się prosta i jednoznaczna: nie. Od początku było wiadomo, że górnictwo to najtrudniejszy sektor w gospodarce. Sektor zabagniony, który całe lata dryfował, pozostawiony samemu sobie. I czy się komuś podoba, czy nie - czasem trzeba będzie tu wybierać mniejsze zło.

Pewnie, że lepiej gdyby Krupiński mógł dalej fedrować i sięgnąć po złoża węgla koksowego typu 35. Tyle że niedawno JSW ledwie zipiała. A przecież była to jeszcze nie tak całkiem dawno, obok Bogdanki, spółka stawiana za wzór w polskim górnictwie. Ostatecznie jednak i ona też znalazła się w olbrzymich tarapatach. Na tyle dużych, że zmuszona była m.in. sprzedać niektóre ze swoich aktywów. Jednym z głównych problemów obecnej ekipy rządzącej jest to, że w kampanii wyborczej deklarowano, iż nie dojdzie do zamykania kopalń. Już wtedy przedstawiciele sektora (i nie tylko oni) wskazywali, że utrzymanie obecnego stanu posiadania w górnictwie będzie raczej niemożliwe do wykonania. Widać mieli rację.

Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2016