Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Michał Krupiński, PZU: w tym roku wprowadzamy dużo nowości

Autor:  PAP  |  17-03-2017 15:47
Stawka ubezpieczenia komunikacyjnego zależna od tego, jak dużo i w jaki sposób kierowca jeździ samochodem, polisy od ryzyka cyberataków, nowe ubezpieczenia rolnicze, to produkty, które Grupa PZU chce oferować w tym roku - powiedział w wywiadzie dla PAP prezes PZU Michał Krupiński.

Zdaniem dużej części analityków na świecie obserwuje się odejście od łączenia produktów bankowych i ubezpieczeniowych. PZU w ramach przyjętej strategii chce te usługi łączyć, dlaczego?

- Obserwuję trend wręcz odwrotny. Jako PZU cenimy sobie możliwości sprzedaży naszych produktów w oddziałach banków i robimy to z sukcesem. Obserwuje się także konsolidację kapitałową pomiędzy bankami i grupami ubezpieczeniowymi. Ten model jest zatem dość powszechny. Zwłaszcza w krajach Beneluksu, we Włoszech, Hiszpanii czy Francji. Przy założeniu, że zostaną spełnione wszystkie warunki, takie jak zgody organów nadzoru, będziemy wkrótce właścicielami kontrolnego pakietu Pekao SA. Po nabyciu pakietu akcji będziemy zarabiać na tych inwestycjach, tj. na zwyżce kursu akcji oraz dywidendach. Natomiast niezależnie od tego uważamy, że jest wiele korzyści po stronie działalności związanej z zarządzaniem aktywami oraz po stronie działalności na poziomie bancassurance. Nie tak dawno także niektóre banki w Polsce dokonały strategicznych aliansów z ubezpieczycielami. Zatem takie alianse istnieją. Byłoby więc niewłaściwe z naszej strony, żeby nie wykorzystać możliwości bycia ubezpieczycielem w ramach Pekao SA, biorąc pod uwagę, że po zamknięciu transakcji staniemy się wiodącym akcjonariuszem. To jest korzystne dla klientów Pekao i PZU.

- Zależy nam na integracji oraz jak najbardziej korzystnej współpracy z dwoma bankami, gdzie jesteśmy akcjonariuszem - Alior i Pekao - mówi prezes PZU Michał Krupiński.
Fot. PTWP (Piotr Waniorek)

Ta strategia ma duże szanse na sukces w Polsce, dlatego że mamy doświadczenia z innymi bankami. I produkty ubezpieczeniowe w zależności od banku sprzedają się bardzo dobrze. Teraz współpracujemy już z większością banków w Polsce, wiemy jak to robić i uważamy, że jest to kolejna możliwość uzyskania synergii pomiędzy nami i bankiem Pekao SA. Synergii - to znaczy korzyści wynikających z obopólnej współpracy z zyskiem dla klientów. Widzimy zainteresowanie. Klienci często pytają w oddziałach banków o produkty ubezpieczeniowe.

Jakie są jeszcze plany grupy PZU na ten rok?

- Zależy nam na integracji oraz jak najbardziej korzystnej dla klientów współpracy z dwoma bankami, gdzie jesteśmy akcjonariuszem - Alior i Pekao. Bardzo mocno stawiamy na innowacyjność. Ponadto w tym roku będziemy stawiali bardzo mocno na rozwój naszego biznesu. Mamy rekordowe składki - 20 mld za 2016 rok, tj. 10 proc. przychodu składki rok do roku. Nigdy nie mieliśmy takich przychodów z ubezpieczeń jako firma. W obszarze ubezpieczeń grupowych będziemy proponować bardziej zindywidualizowane produkty życiowe. A także połączone produkty życiowe i zdrowotne.

Teraz mamy 1 milion 300 tys. klientów, jeśli chodzi o PZU Zdrowie. Oznacza to prawie 1 milion więcej klientów w ciągu roku. Dysponujemy 1800 placówkami i chcemy - tak jak to jest na innych rynkach europejskich - móc w przyszłości proponować ubezpieczenie na życie w postaci jednego produktu powiązanego z ubezpieczeniem zdrowotnym. Teraz są to osobne pakiety. Stąd też cały projekt PZU Zdrowie, który rozwija się bardzo silnie.

W tym roku będziemy jeszcze mocniej skupiać się na rozwoju segmentu zdrowie oraz inwestycjach: Link 4 oraz bankach, które są w naszym portfelu. Warto też pamiętać o operacjach zagranicznych. Rentowność zwłaszcza spółek łotewskiej i litewskiej jest bardzo pozytywna. Również w tym roku będziemy dążyć do osiągnięcia bardzo dobrych wyników. Strategia jest realizowana prawie w 100 proc. Jeżeli spojrzeć na to, co zakładaliśmy sobie rok temu i na to, co już osiągnęliśmy, to jestem optymistą, jeśli chodzi o ten rok.

Jaki PZU ma pomysł konkurowania na rynku polskim, konkurencja jest u nas silna?

- Na razie nie zanosi się na to, by konkurencja deptała nam po piętach. Zyskaliśmy 3 proc. udziałów rynkowych w jednym roku, co przekłada się na 700 tys. nowych klientów. TUW PZUW (ubezpieczenia wzajemne - PAP) osiągnął ponad sto milionów składki. To spowodowało, że rywale stracili dużą część biznesu. My rośliśmy szybciej niż rynek. Jestem przekonany, że jeśli chodzi o ubezpieczenia komunikacyjne, dajemy lepszą jakość obsługi i jakość produktu do ceny. Inaczej nie mielibyśmy tylu nowych odbiorców. Klienci doceniają też TUW - przystępują do niego nie tylko spółki skarbu państwa, ale też szpitale, spółki prywatne, a nawet gminy. Zwiększamy rynek, jeśli chodzi o ubezpieczenia dla rolników, ubezpieczenia katastroficzne. Produkty innowacyjne, np. w zakresie cyberataków i cyberbezpieczeństwa. To jest produkt, który ma ogromny potencjał w Polsce.

Które z tych nowych produktów wejdą na rynek w tym roku?

- Wprowadzamy dużo nowinek. Teraz już istnieje możliwość likwidacji szkód on-line, żeby przyspieszyć ten proces, i żeby stał się on w miarę tani. Stawiamy ponadto na aplikacje mobilne. W kwietniu działający w ramach naszej grupy Link 4 jako pierwszy w Polsce prawdopodobnie wprowadzi ubezpieczenie oparte na rozwiązaniach telematycznych. Będzie to tzw. system pay as you drive. Stawka ubezpieczenia zależna będzie od tego jak dużo i w jaki sposób jeździ się samochodem. Takie rozwiązania są wdrażane powszechnie na świecie, np. we Włoszech 1,5 mln samochodów ma już specjalne oprogramowanie, które ocenia w jaki sposób dana osoba jeździ samochodem i jakie ryzyko stwarza. Link 4 wprowadzi to w kwietniu, my także jako PZU eksperymentujemy z tego typu rozwiązaniami. Dla tych, którzy jeżdżą ostrożnie przełoży się to na niższe ceny OC.

Kolejny produkt to ubezpieczenie z zakresu cyberbezpieczeństwa. W Polsce jest dużo firm, które zostały zaatakowane przez hakerów - chodzi m.in o kradzież danych. W tym roku zaproponujemy produkt, który będzie chronił firmy. PZU będzie wypłacać odszkodowanie w razie takiego ataku, by firmy nie traciły na skutek działalności hakerskiej. Często są to straty idące w dziesiątki milionów, związane m.in z utratą danych.

Chcemy też położyć nacisk na rozwijanie rynku ubezpieczeń rolniczych. Obecnie jedynie 18 proc. rolników płaci ubezpieczenia. W tym roku Ministerstwo Rolnictwa ma rekordowo dużo dopłat. Chcemy to wykorzystać. Podpisaliśmy już umowy, dzięki którym będziemy największym graczem na rynku rolnym i namawiamy Ministerstwo do współpracy. Chcemy się w tym kierunku rozwijać mimo, że w zeszłym roku straciliśmy 250 milionów zł jako PZU na ubezpieczeniach rolnych. Takie były duże wypłaty ze względu na efekty przezimowań głównie rzepaku. Fakt, że jest tak dużo dopłat powinien spowodować upowszechnienie ubezpieczeń rolniczych w Polsce. Przedstawiliśmy już kilka rozwiązań w ramach grupy roboczej Ministerstwu Rolnictwa, by ubezpieczenia te zostały mocno upowszechnione wśród rolników, tak jak ma to miejsce we Francji, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Japonii.

Podobnie jest z ubezpieczeniami od ryzyk katastroficznych, których wprowadzenie w tym roku wydaje się możliwe. W przypadku Polski chodzi głównie o ubezpieczenie od powodzi. Pracujemy nad stworzeniem - tak jak jest to na świecie - pewnej puli reasekuracyjnej. Aby na wypadek powodzi stulecia budżet nie był osłabiony, tylko żeby płacili reasekuratorzy - firmy komercyjne.

Czy PZU przewiduje podwyżki składek ubezpieczeń komunikacyjnych OC w tym roku?

- Chcemy być w tym roku rentowni. W roku ubiegłym mieliśmy stratę z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych, podobnie jak cały sektor. Na dzisiaj nie przewidujemy podwyżek cen polis. Uważam jednak, że trzeba uregulować działalność kancelarii odszkodowawczych. Często działają one w sposób nieetyczny, nieuprawniony. Wyciągają dane od ubezpieczycieli, od personelu medycznego, policjantów. Te kancelarie wpływają na to, że koszty wypłat świadczeń rosną. My musimy odpowiednio dostosowywać ceny do kosztów. Jest nieuregulowany problem zadośćuczynień. I to są wszystko kwestie, które w krajach Europy Zachodniej zostały uregulowane. Jest jeszcze sprawa kosztów pośredników - to też wpływa na cenę. My ze swojej strony tniemy nasze koszty administracyjne. Do końca przyszłego roku przewidujemy cięcia kosztów na poziomie grupy o ok. 400 mln zł. Reszta jest po stronie regulatorów. 

Rozmawiała Magdalena Jarco (PAP)

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017