Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2016

Ziętek, Sierpień 80: zdaje się, że rząd zapomniał, co obiecywał Śląskowi i górnikom

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  18-03-2017 10:57
Nie obchodzi mnie los PiS-u, ale chciałbym, żeby dobre procesy, które w górnictwie minister Tchórzewski rozpoczął, były kontynuowane, a nie aby się wywróciły - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.

Ostatnio pojawiły się liczne głosy, że kwestie dotyczące górnictwa mogą być problemem wizerunkowym obecnej ekipy rządzącej. Zgadza się Pan z tym?

- Zdecydowanie tak. Największą wpadką, wbrew pozorom, jest sprawa przywilejów dla związkowców. Chodzi o możliwość przechodzenia na urlopy górnicze przez związkowców, którym okres oddelegowania zaliczony będzie jako czas pracy na dole.

Sądzę, że minister Tchórzewski powinien się oduczyć likwidowania kopalń za pośrednictwem mediów - mówi Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

To kompromitacja na niespotykaną skalę, żeby Sejm i Senat RP w błyskawicznym tempie zajmowały się przywilejami dla wąskiej grupki osób. Ktoś, kto to wymyślił, powinien spalić się ze wstydu, bo to kompromituje władzę. Pozostawia również przeświadczenie, że ten rząd działa dla kolesi.

Fatalnie również prowadzone są sprawy związane z kopalnią Krupiński, której likwidacja jest błędem. Zdaje się, że rząd zapomniał, co obiecywał Śląskowi i górnikom. Prawo i Sprawiedliwość może za to zapłacić olbrzymią cenę, bo jeśli nie wygra kolejnych wyborów na Śląsku, to ich nie wygra wcale.

A skąd ta pewność?

- Myślę, że politycy Prawa i Sprawiedliwości doskonale zdają sobie sprawę, jaka jest matematyka wyborcza. I wiedzą, że wybory w kraju wygrywa ten, kto je wygrywa na Śląsku.

Powinni więc zapanować nad tym, co robi i mówi minister energii Krzysztof Tchórzewski jeżdżąc do Brukseli i składając tam jedne deklaracje, przyjeżdżając do kraju i mówiąc o tym, że to co zadeklarował w Brukseli, to takie paplanie było.

Nie rozumiem. O co Panu chodzi?

- Sądzę, że minister powinien się oduczyć likwidowania kopalń za pośrednictwem mediów. Jeszcze nie przebrzmiała sprawa kopalni Makoszowy, jeszcze wiele środowisk słusznie walczy o kopalnię Krupiński, jeszcze nie wygasły emocje związane z zapowiedzianą likwidacją kopalń Wieczorek i Śląsk, a on już zapowiada likwidację kolejnych kopalń - czytaj Sośnicy. Zastępując w tym względzie statutowe organy spółki, która działa w warunkach rynkowych i ma giełdowych udziałowców.

Raz już ówczesna premier rządu Ewa Kopacz na konferencji prasowej chciała likwidować kopalnie. I jak się to skończyło, wszyscy pamiętamy. To są zbyt poważne sprawy, aby sobie je tak lekce traktować.

A może ten rząd nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo ta branża jest zabagniona po rządach koalicji PO-PSL?

- Nie wydaje mi się, aby tak było. Choć rzeczywiście realia okazały się gorsze niż wszyscy przypuszczaliśmy. Jednak początki dialogu z tym rządem nie były najgorsze.

Udało się powołać Polską Grupę Górniczą, udało się wyrwać Jastrzębską Spółkę Węglową ze szpon banków. Udało się w końcu stworzyć warunki do uratowania kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego.

Wydaje się, że te niewątpliwe sukcesy zawróciły komuś w głowie i zaczęto podchodzić do spraw z olbrzymią nonszalancją.

Tak właśnie traktuję bowiem katastrofalną wpadkę ze specprzywilejami dla związkowców, w której ktoś zrobił co chciał dla swoich kolegów, nie zważając na to, jak powszechne oburzenie to wywoła.

Podobnie z niefrasobliwym zamykaniem kopalni Sośnica, choć ten sam minister kilka tygodni wcześniej, będąc na Śląsku, deklarował, że żadnych rozstrzygnięć nie ma, a kopalnia Sośnica będzie monitorowana. I jeżeli będzie się bronić wynikami, to nikt jej likwidować nie będzie.

Widać, że Pańska opinia na temat ministra Tchórzewskiego jest zupełnie inna niż kilka miesięcy temu.

- Nie. Nadal doceniam to, co zrobił dla PGG, JSW i KHW oraz to, co robi stawiając polską elektroenergetykę na nogi - przejmując aktywa i budując narodowy potencjał tej branży. Ale wszyscy musimy pamiętać, że aby się to udało, musimy mieć dobrą komunikację z ludźmi, którzy tym procesom są poddawani i mówiąc najkrócej: spokój społeczny.

A wydaje się, że ostatnie wydarzenia temu nie służą. Prawo i Sprawiedliwość wizerunkowo na tym straciło. Nie obchodzi mnie los tej partii, ale chciałbym, żeby dobre procesy, które w górnictwie minister Tchórzewski rozpoczął, były kontynuowane, a nie aby się wywróciły.

Czy Pańskim zdaniem komunikowanie tego rządu w sprawie górnictwa, czy jak określi wielu, Public Relations w tym zakresie należy ocenić pozytywnie?

- Tu nie chodzi o PR. Tu chodzi o sposób traktowania ludzi. Jeżeli chce się im coś zakomunikować, powiedzieć, to trzeba do nich przyjechać i poważnie ich potraktować.

Tym bardziej, kiedy mamy do czynienia ze sprawami trudnymi. Górnicy i działające w górnictwie związki zawodowe nie raz udowodniły, że bardzo zależy im na losach branży. I że potrafią dla wspólnego dobra ponosić wiele wyrzeczeń.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2016