Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Bić już na alarm? Przez problemy z wydobyciem może zabraknąć węgla

Autor:  WNP.PL (Jerzy Dudała)  |  15-04-2017 08:28  |  aktualizacja: 22-04-2017 10:16
W Polsce od lat górnictwo się kurczy. Dodatkowo, w ferworze gaszenia pożarów w branży i w sytuacji problemów ekonomicznych nie wykonano tylu, ile trzeba robót przygotowawczych. To się zemści.

Nasza elektroenergetyka bazuje i będzie jeszcze długo bazować przede wszystkim na węglu. Budowane są nowe bloki na węgiel. Jeszcze trochę i powinniśmy przystąpić do odbioru nowego bloku w Kozienicach. To tysiąc megawatów, czyli będzie to spory zastrzyk energii.

Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

W kolejnych latach będą oddawane bloki w Opolu, Jaworznie, Ostrołęce. W Turowie buduje się nowy blok na węgiel brunatny. Jedne bloki pójdą do odstawienia, ale  będą również powstawać nowe, w tym jeden w ramach technologii tzw. czystego węgla przy kopalni Bogdanka. A zatem - przed nami cykl wprowadzania do użycia nowych bloków energetycznych. Wiadomo, że nowe bloki będą o wyższej sprawności, rzędu 46 proc.

Coraz większe obawy


Będziemy więc mieli z tej samej ilości węgla więcej energii. Obecnie w Polsce gospodarstwo rodzinne zużywa jedynie 50 proc. energii elektrycznej w stosunku do tego, co zużywa się w krajach starej UE. Widać zatem, że w najbliższych dziesięciu latach czeka nas znaczący wzrost zużycia energii elektrycznej.

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski wskazuje, że priorytetowym zdaniem będzie zabezpieczenie potrzeb rynku krajowego. Nie można dopuścić do tego, by zapotrzebowanie rynku nie zostało zaspokojone surowcem z polskich kopalń. Ważne tu zatem będzie m.in. odpowiednie przygotowanie frontu inwestycyjnego. Ta sprawa pozostaje niezwykle istotna.

Coraz częściej pojawiają się bowiem pytania, czy wystarczy nam węgla z polskich kopalń na zabezpieczenie potrzeb rodzimej elektroenergetyki. W Polsce nie budowało się nowych kopalń w ostatnich latach. Nasze górnictwo się kurczy, wyczerpują się złoża, a ponadto nierentowne aktywa są przekazywane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

W 2016 roku rodzime kopalnie zdołały wydobyć 70,367 mln ton węgla kamiennego. Z kolei w roku 2015 wydobycie to wyniosło 72,192 mln ton. W 2016 roku co druga wyprodukowana u nas terawatogodzina energii elektrycznej pochodziła z węgla kamiennego. Import węgla do Polski wyniósł w 2016 roku 8,298 mln ton. Bez realizacji inwestycji na odpowiednim poziomie nie będzie można wydobywać węgla w oczekiwanej ilości i odpowiedniej jakości.

- Zaczynam mieć takie obawy, że może nam węgla zabraknąć, że krajowe wydobycie może nie zaspokoić potrzeb rodzimej elektroenergetyki - mówi dla portalu wnp.pl Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. - W ferworze gaszenia pożarów w górnictwie i w sytuacji problemów ekonomicznych nie wykonano tylu, ile trzeba robót przygotowawczych. I to da o sobie znać, bowiem trudno takie zaniedbania nadgonić. Poza tym, trzeba będzie wreszcie zabrać się za restrukturyzację wewnętrzną. To dotyczy głównie Polskiej Grupy Górniczej powiększonej o kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego. Trzeba będzie wykorzystać efekty synergii, chociażby w odniesieniu do kopalń Wesoła i Ziemowit. To jednak będzie wymagać odpowiednich nakładów, a efekty nie przyjdą od razu. A więc tu też mogą się pojawić problemy. I może nam tego węgla zabraknąć. Szczególnie jeśli chodzi o te bardziej chodliwe klasy surowca - zaznacza Marian Kostempski.

I przypomina, że w dużej mierze wydobywa się u nas węgiel o niższej kaloryczności. Jego zdaniem - mając na uwadze dłuższą perspektywę - czeka nas zapewne pogłębianie kopalń, które rokują nadzieje na przyszłość.

- Pogłębianie i budowanie nowych poziomów oznacza jednak duże nakłady inwestycyjne - mówi Marian Kostempski. - Ale jest też ryzyko, bo coraz większe głębokości oznaczają również więcej zagrożeń, wyższe temperatury. Schodzenie poniżej tysiąca metrów nakazuje zadać sobie pytanie o konkurencyjność węgla z tych kopalń na rynku. Bo przecież renta geograficzna wszystkiego nie załatwi. Jeżeli ktoś w Polskiej Grupie Górniczej zaplanował w Planie Techniczno-Ekonomicznym określone wydobycie węgla, to widać szacował, że można je uzyskać - ocenia Kostempski.

Jednak w okresie 30 kwietnia - 31 grudnia 2016 roku wydobycie w Polskiej Grupie Górniczej w porównaniu do założeń Planu Techniczno-Ekonomicznego było niższe o 3 718,5 tys. ton. Plan został wykonany zaledwie w 80,4 proc. Także w tym roku spółka ma problemy z wydobyciem na odpowiednim poziomie.

- Należy uwzględniać fakt, że nasze górnictwo nie pokryje w pełni krajowego popytu na węgiel. Ze względu na brak inwestycji w nowe kopalnie - podkreśla Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - Zobaczymy, co będzie z projektami budowy nowych kopalń w Polsce, między innymi z projektem budowy kopalni Jan Karski realizowanym przez Australijczyków na Lubelszczyźnie. Potrzebna jest permanentna restrukturyzacja i inwestowanie w kopalnie przyszłościowe.

Według Steinhoffa, jeżeli nie będzie spadało zapotrzebowanie na węgiel, a nic na to nie wskazuje, bowiem inwestujemy w nowe bloki oparte o ten surowiec, to należy już teraz myśleć o kwestiach dostarczenia go do tych elektrowni. 

Produkcyjna niemoc


Ponadto mówi się u nas, i słusznie, o rozwoju ciepłownictwa w kontekście walki ze smogiem. Trzeba więc też pomyśleć o zabezpieczeniu surowca na potrzeby branży ciepłowniczej. 

- Największym wyzwaniem w górnictwie jest teraz zabezpieczenie krajowych potrzeb energetycznych, bo węgla zaczyna nam brakować - ocenia Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.

Ostatnio Sierpień 80 wystąpił z wnioskiem o zorganizowanie pilnego spotkania z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim w sprawie sytuacji w Polskiej Grupie Górniczej Sp. z o.o. 

- Niewydolność produkcyjna, systematyczne trwające od miesięcy nierealizowanie planów wydobywczych, błędy popełniane przez kierujących procesami wydobywczymi, zarówno na szczeblu spółki, jak i kopalń zespolonych, powodują pogorszenie się sytuacji spółki. 

Tylko w trakcie trzech miesięcy bieżącego roku Grupa nie zrealizowała wydobycia na poziomie 1 mln ton węgla. Także pozostałe wskaźniki (tj. roboty przygotowawcze, koszty wydobycia) nie napawają optymizmem. 

Pogłębianie się zapaści i nierealizowanie wydobycia na założonym w biznesplanie poziomie (150 tys. ton na dobę, podczas gdy wydobywa  się nieco ponad 100 tys. ton) oznacza na tyle znaczący ubytek przychodów, iż zagraża to prawidłowemu funkcjonowaniu spółki.

Liczne interwencje, podejmowane na poziomie zarządu spółki, nie przynoszą spodziewanych efektów, w związku z powyższym WZZ Sierpień 80 wnosi o jak najszybsze spotkanie z panem ministrem w PGG Sp. z o.o - zaznaczył związek.

Na komentarze dotyczące problemów wydobycia w PGG zareagowała sama spółka. Podała, że Polska Grupa Górnicza odbudowuje fronty wydobywcze i zwiększa wydajność pracy. Działania restrukturyzacyjne wpływają na poprawę wskaźników PGG.

Polska Grupa Górnicza podała, że odbudowując fronty wydobywcze i zwiększając wydajność pracy, spółka reaguje na skutki decyzji produkcyjnych podjętych w latach poprzednich, które spowodowały zmniejszenie ilości ścian wydobywczych z 42,7 w roku 2014 roku do 36 w 2015 roku.

Ponadto zakres robót przygotowawczych zrealizowanych w latach 2014 i 2015 zakładał dalsze zmniejszenie ilości ścian wydobywczych do 32 w roku 2017 roku. W roku 2016 - zaznacza PGG - niezwłocznie podjęto decyzję o odbudowie frontów wydobywczych. Jeszcze w tym roku uruchomione zostaną dwie dodatkowe ściany wydobywcze w kopalni zespolonej Ruda oraz okresowo ściana w kopalni Bolesław Śmiały.

Spółka dostrzega problem związany z wielkością wydobycia i na bieżąco reaguje na sytuację. Należy jednak pamiętać, że efekty podjętych działań będą w pełni widoczne za ok. 2,5 roku, bo taki jest czas potrzebny na zrealizowanie pełnego cyklu inwestycyjnego.

Spółka nie ocenia działań poprzednich władz, ale pojawiające się obecnie pytania dotyczące zmniejszonej wielkości produkcji w sposób bezpośredni dotyczą podjętych wtedy decyzji.

Spółka poprzez m. in. zwiększenie frontu wydobywczego planuje systematycznie zwiększać wydajność oraz osiągnąć w 2019 roku stabilizację produkcji na poziomie nie mniejszym niż 32 mln ton rocznie.

W marcu 2017 r. kopalnie opracowały „Programy działań na 2017 r.”, których celem jest ustabilizowanie wydobycia i odtworzenie frontu produkcyjnego.

Planowane działania uwzględniają m.in. możliwości przyśpieszenia uruchomienia ścian, przyśpieszenia rozcinki złoża w celu uruchomienia dodatkowych ścian w 2017 r., poprawy wydajności ścian (wykorzystanie czasu dyspozycyjnego ściany) oraz podjęcia eksploatacji w dni wolne. Dla stabilizacji produkcji zaplanowano także: uruchomienie dodatkowej ścieżki eksploatacyjnej od III kw. 2017 r.  (począwszy od ściany 830 w pokł.405/2) w Ruchu Bielszowice; uruchomienie dodatkowej ścieżki eksploatacyjnej w III kw. i IV kw. 2017 r. (ściany 146 w pokł. 414/2 i 158 w pokł. 414/1) w Ruchu Pokój; uruchomienie trzeciej ściany w KWK Bolesław Śmiały okresowo od IV do V i od XI do XII 2017 r.

Realizacja powyższych zamierzeń - zaznaczają w PGG - pozwoli osiągnąć w 2017 roku oczekiwany poziom wydobycia.

Będą czasy lepsze, ale będą i gorsze


- W ostatnich latach nie przygotowywało się u nas rezerwowych ścian, bo to przecież oznacza koszty - podkreśla Marian Kostempski. - Rezerwowe ściany to były w minionym systemie i krótko potem. Ale później w ogóle się od tego odeszło. Czy warto inwestować w ściany rezerwowe? Trzeba by znać dokładnie specyfikę spółki. To w każdym razie oznacza koszty. Te koszty trzeba pokryć wydobyciem ze ścian czynnych. To takie podejście, że gdyby coś się niespodziewanego wydarzyło, to „wskakuje się” na te ściany rezerwowe. Jednak w górnictwie azjatyckim, czy rosyjskim nie robiono ścian rezerwowych. Podobnie w Australii. Podejmując decyzję, że będziemy utrzymywać w Polsce górnictwo i że węgiel będzie strategicznym paliwem, trzeba zdefiniować, ile nas to wszystko będzie kosztować. Wiadomo bowiem, że będą lepsze okresy przy wyższych cenach węgla na światowym rynku, ale i te gorsze. I wówczas trzeba będzie do górnictwa dołożyć. A kto dołoży? Może energetyka wówczas będzie się angażować. W każdym razie w tym zakresie trzeba sobie udzielić odpowiedzi na liczne pytania - zaznacza Marian Kostempski.

Wiadomo, że w Polskiej Grupie Górniczej, powiększonej o kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego, ma zostać wypracowany nowy układ zbiorowy pracy. Zapowiadają się trudne negocjacje ze stroną społeczną.

- Sądzę, że tu pojawią się problemy - przewiduje Marian Kostempski. - Pytanie, na ile rządzący będą chcieli zreformować system górniczych wynagrodzeń. Ważne będzie podejście górniczych związków zawodowych do tego tematu. Przykładowo chęć włączenia czternastki do miesięcznych płac może wywołać opór. To będzie bardzo trudny temat. Słyszymy, że trzeba zagwarantować stabilne wynagrodzenia i premiować sukcesy. Ale już o porażkach jakoś nikt nie mówi. A jeśli kopalnia będzie przynosić duże straty, to wówczas też te płace mają być zapewnione na tym samym, niezmienionym poziomie, a ludzie premiowani? Zapewne ten temat wywoła szereg napięć - zaznacza Marian Kostempski.

Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017